zalety charakteru człowieka

Podobne podstrony
 
Wyświetlono posty znalezione dla słów: zalety charakteru człowieka




Temat: 1
czlowiek nerwica--> nie znam cie ale jak mozesz sam o sobie pisac ze cie postrzegaja jako szmate!! i wogole tyle przykrych slow... sam siebie krzywdzisz. co do charakteru to kazdy jakis tam ma i kazdy ma zalety kazdy!! tak samo jak kazdy ma wady. byc moze masz inne zalety niz inni, moze akurat nie jestes przebojowy i odwazny ale moze .... nie wiem nie znam cie ale np. jestes... hmm (tu musisz pomyslec juz sam, w czyms na pewno jestes dobry i masz na pewno jakies zalety bo nie ma czlowieka na ziemi ktoryby nie mial) moze musisz sam dostrzec te zalety w sobie... jak dla mnie wazne ze jest sie czlowiekiem dobrym, o dobrym sercu, nastepnie trzeba lubic siebie samego a za co? musisz wyszukac w sobie za co sie mozesz lubic i nie pisz ze za nic!! ok jestes niesmialy, niepewny siebie i w zwiazku z tym niezaradny, slaby, itd itp ale k^^^^ myslisz ze dziewczyny wszystkie to takie idealne? my tez mamy wady, kompleksy itd itp. pewne jest jedno- nie probujac i nie dajac sobie samemu szansy z nieba nic nie spadnie. ps. sorry jezeli wyszlo ze sie przemadrzam, wszystkich rozumow nie zjadlam wiem to doskonale



Temat: Tatuaż i makijaż

Pewnie że żartowałem !! a tak na marginesie skromność to nie wszystko
najważniejsze znać Jezusa Oblubieńca i dla niego się stroić w dobre uczynki w zalety charakteru, talenty, owoce, dary Ducha i inne sprawy dotyczące wewnętrznego człowieka tak to przed Bogiem ma wartość
a malowania (oczywiście są granice) kosmetyki, dezodoranty, trwałe perfumy, szminki, tusze do rzęs pozostawmy ciału
proponuje zostawić już ten temat wziąść się za coś poważniejszego

Kochani właśnie otrzymałem smsa od mojego przyjaciela o treści Konieczna jest modlitwa za pastora Paula Czangaja i 200 pastorów z Indii grozi im śmierć wczoraj spalono 20 zbory i w ciągu 24 godzin mają zamordować 200 pastorów módlmy się o nich !!!

Znam jednego pastora z Indii, wspaniały radosny człowiek, mam nadzieję, że jego to nie dotyczy
Będę się modliła!!





Temat: Tatuaż i makijaż
Pewnie że żartowałem !! a tak na marginesie skromność to nie wszystko
najważniejsze znać Jezusa Oblubieńca i dla niego się stroić w dobre uczynki w zalety charakteru, talenty, owoce, dary Ducha i inne sprawy dotyczące wewnętrznego człowieka tak to przed Bogiem ma wartość
a malowania (oczywiście są granice) kosmetyki, dezodoranty, trwałe perfumy, szminki, tusze do rzęs pozostawmy ciału
proponuje zostawić już ten temat wziąść się za coś poważniejszego

jartur dnia Sro Wrz 24, 2008 6:54 pm, w całości zmieniany 3 razy



Temat: Miłujcie żony jak Chrystus kościół

tak na marginesie skromność to nie wszystko
najważniejsze znać Jezusa Oblubieńca i dla niego się stroić w dobre uczynki w zalety charakteru, talenty, owoce, dary Ducha i inne sprawy dotyczące wewnętrznego człowieka tak to przed Bogiem ma wartość
a malowania (oczywiście są granice) kosmetyki, dezodoranty, trwałe perfumy, szminki, tusze do rzęs pozostawmy ciału

a widzę ze ty potrafisz być uszczypliwa, ładnie przedstawiłaś jak kochasz męża i jak on kocha ciebie no bajka, po prostu.. tylko gdzie jest miłość do bliźnich..? pewnie tez gdzieś tam jest, ale na forum to jakoś jej niet !
mogę ci powiedzieć ze moja zona nie pracuje, ja tak, zona zajmuje się domem tak to naturalnie wyszło mam dwóch chłopaków mam 40 lat

Myślałam, że masz wiecej lat ( tak mi jakoś wychodziło po Twoich wypowedziach o makijażu),
ale jeśli tylko tyle, to tym bardziej jesteś w wieku, kiedy praktycznie okazywać miłość rodzinie można na wiele sposobów, bo widzisz zajmowanie się domem i dziećmi to jest praca na kawał życia dla dwojga, a nie przeciwwaga dla pracy zawodowej.

Zresztą Biblia w tej dziedzinie również mówi jasno, pozwalając na pasterzowanie mężczyznom, których dzieci są już starsze ( tylko do takich mógłby odnosić się zarzut krnąbrności w Liście do Tymoteusza)

Mężczyzna młodszy szlify slużby zdobywa w rodzinie



Temat: Piękno kobiety...


Jeśli chodzi o ideały - imperfections make things perfect. Tego sie trzymam i szukam w ludziach cudownych niedoskonałości, które kocham bardziej niż zalety


Hasełko dość oklepane.
A jak się tak zastanowić, sam fakt istnienia niedoskonałości jest bardzo pozytywny, za to niedoskonałości pojedynczo same w sobie czymś sobie zasługują na swoją nazwę.
Czy "cudowne niedoskonałości" to są wszystkie niedoskonałości ludzkiego charakteru, czy tylko te,które akurat Ci pasują,a poza nimi istnieją jeszcze "niecudowne niedoskonałości"?
Postrzeganie przykładowo mojej danej cechy jako wada lub zaleta zależy indywidualnie od każdego człowieka, którego spotkam.
Z Twojego punktu wiedzenia to, co Ci się nie spodoba będzie zaletą(coś za co potencjalnie pokochałabyś mnie), a co Ci się spodoba we mnie zaletą nie będzie.

Chyba trochę to bez sensu,taka przesadna gloryfikacja niedoskonałości.



Temat: Argon

Na czym, pomijając różnice w cenie CO2 i argonu polega "lepszość" argonu i co należy rozumieć w Twoim przypadku?
Po części Maciej wyjasnił już różnicę i zalety argonu. Przed każdym zlewaniem badam poziom tlenu w winie, to samo robię po zakończeniu tego procesu i na podstawie moich obserwacji wynika, że argon lepiej spełnia swoją funkcję niż CO2. Dłużej utrzymuje się także w zbiorniku, który nie jest wypełniony po brzegi winem. Więc jest kilka elementów, które moim zdaniem przemawiaja za argonem. Jest jedna negatywna, nie jest wyczuwalny przez człowieka, zatem zawsze trzeba sprawdzić poziom tlenu w zbiorniku, za nim pozwoli się komukolwiek na jego odwiedzenie. Przy niektórych winach "nadmierne" używanie CO2 może zaowocować podkreśleniem charakteru goryczy, pikantności i uwypukleniem twardości tanin, ale to jak już się naprawde przesadzi.




Temat: Ludzie w WH
Nie no przecież ja zawsze gram człowiekiem, żadnych ograniczeń charakteru, neutralność, którą mam we krwi, wszechstronność, szybsze życie - no bo przecież żyjemy krócej, a poza tym wszędzie nas pełno (no dobra, w górach i w lasach pełno jest tych innych :P)

Tyle że, jak wiadomo, jestem nie tylko człowiekim :P

Człowiek Złodziej i człowiek Łowca Czarownic RulZ :)

No ale może mówie tak tylko dlatego, że np.
1) Elfem nie mógłbym grać - ja nie potrafię być dobry/praworządny, to dla mnie abstrakcja, poza tym cały czas to odczucie wyobcowania w świecie ludzi - czym oni się tak wogóle przejmują... aa... ile żyjecie? tak krótko? no dobra
staremu dobramu człowiekowi wystarczy, że jest obcy wśród swoich, elf moze liczyć na ciepłe przyjęcie w Loren, a człowiek nigdzie i na nic, czasem nawet w świątyni...
2) Krasnolud, honorowy, dumny, szanujący tradycję, długowieczny - zaprzeczenie wszystkiego co mógłbym nawet próbować udawać.
3) Niziołek, miernej postury każełek, żarłoczek, traktowany przez nas - ludzi z przymróżeniem oka

Bądźmy dumni z człowieka, wyprostowanego, tażającego się we własnym brudzie, czerpiącego korzyści z cudzego nieszczęścia, nie baczącego na nic poza własnym interesem, a czasem i swoich towarzyszy, kłębiocego się w skarzonych miastach jak szarańcza; tak, to my plaga ludzka, ale w każdym z nas jest siła, krasnolud bez tradycji i rzemiosła, elf bez sztuki i długowieczności, niziołek, bez pewności, że następnego dnia będzie miał dach nad głową i strawę jest nikim - jednak człowiek, nawet bez niczego nie jest sam, nie jest bezbronny, zawsze wytrwa, bądźmy dumni z człowieka, który niewiadomo co by ujżał i czego doświadzczył zawsze się podniesie.

To tyle jeśl chodzi o gloryfikację człowieka :P
Chodzi poprostu o to, że człowiek jest rasą równie atrakcyjną jak wszystkie inne, też mam wady i zalety, nie myślmy, że: zagramy elfem, bo człowiek to tylko człowiek, nic nowego, przeciętność - to wszystko nie prawda, człlowiek też potrafi być egzotyczny, trzeba poprostu umieć do niego dotrzeć - a mozę właśnie o to chodzi, ze z człowieka trudniej jest wykrzesać coś nadzwyczajnego dla nas ludzi, gdzie elf, niziołek i krasnolud są nowi i egzotyczni z załozenia?




Temat: Jaką rasę preferujecie ?
Ja jako gracz zwykle jestem myśliwym a wybieram człowieka. Pasuje mi tak ze względu na charakter i osobowość. Jeżeli chodzi o nieludziów to ostatnio stworzyłem sobie Morskiego Elfa (bo krasnoludami jakoś nie potrafie grać) i nawet mi się postać spodobała. I nie chodzi tu o wysokie charakterystyki i tak dalej (a odpowiednie mi się wydają zrobione na stronie Warhammerowej www.criticalhit.co.uk). Była to raczej chęć wprowadzenia czegoś nowego. Potraktowałem elfa jako postać tak z zaletami jak i wadami. Spróbowałe doszukać się także negatywnych stron z którymi niektórzy mogą się nie zgodzić (ale to dla równowagi), oto one:
Przez niezmienność elfów i ich stałość charakteru trudno im przystosować się do nowych warunków, przez co w obliczu problemu mniej kombinują a bardziej idą pod prąd - co może się czasami źle skończyć (a jeżeli kombinują to wspólnie naradzając się, a w drużynie ludzi nie będą pytać o zdanie). Dodatkowo przyswojenie niektórych "ludzkich" umiejętności to dla nich nie lada problem głównie ze względu na mentalność. No i wydaje mi się że gdy elf zrani się to rana dłużej się będzie goić niż u człowieka, (bo u człowieka wszystkie procesy zachodzą szybciej i to także skraca życie) co jest pewnym uniedogodnieniem. Dodając do tego zalety myśle że w tej sytuacji elfy są troche bardziej na równi z resztą.
Co do halflingów grałem niewiele ale jakoś nie odczuwałem że jestem bardzo słaby i wogóle. Te cechy tylko psują klimat i tyle. Proponuje też zagrać gnomem, bardzo lubie tą rasę. Wszystkie rzeczy na temat gnomów wraz z rzutami można znaleźć w artykule do MiMa "Co w norce piszczy?". (jest też na mojej stronce ).
Jako ciekawostkę potraktowałem grę skavenem a planuje reptillionem - to jest nawet niezłe.



Temat: Skąd wiecie, że to ta/ten jednyna(y) ?

Ja także zaraz mu mówię, że mi przykrość zrobił i rozmawiamy, Jemu także zawsze powtarzam, że jeśli cos jest "nie tak" niech mi powie, cos z tym zrobimy, charakter człowieka się zmienia co 7 lat (jak ktoś wczesniej gdzies na forum zaznaczył) - nie wiem co będzie wtedy, przeciez nie zdarzyło Wam się np. czegoś nie lubić, nie tolerowac, lub mówić "nie wyobrażam sobie, zebym..." - a czy często nie jest tak, że własnie to zrobiliśmy:) Ja wiem po sobie, że się zmieniłam Wiem, że wiele rzeczy, których dawniej bym nie powiedziała, nie zrobiła - zrobiłam, teraz mogę powtarzac Skarbusiowi ,", że ja napewno nie...", nie lubię tego, owego, a co będzie jak mi isę odmieni? Nie zaskocze Go wtedy?

A my wcale się tak bardzo nie zmieniliśmy i cieszę się z tego. Nie wybrałam sobie swojego faceta po to , żeby go teraz zmieniać, albo wymagać od niego by się zmienił. Tak samo jak 8 lat temu tak samo denerwuja mnie u niego te same wady. Ja jednak patrzę na jego zalety i jakoś nie skupiam się na czymś czego nie lubię? Owszem mogę mu to powiedzieć, ale nie oczekuję od niego, że od jutra będzie robił to inaczej. Wszystkie zmiany jakie w nas zaszły zaszły w sposób naturalny a nie dlatego, że druga osoba tego od nas oczekuje.
Co innego zmiana jakiś preferencji, a co innego zmiana charakteru czy pewnych sposobów zachowania.
Często widzę pary, które starają się zmieniac siebie.
Najpierw wybieramy sobie faceta bo jest towarzyski i rozrywkowy, niezaleźny i szalony, a potem chcemy, żeby siedział z nami w domu, nie zajmował się swoimi pasjami i jeszcze zapomniał o kolegach i męskich wypadach.
Ludzie nie zmieniają sie od tak sobie alkoholik zawsze będzie narażony na pokusy, a facet z wędrującym okiem zawsze taki pozostanie choćby nie wiem jak nas kochał.
Większość moich najlepszych przyjaciół to są faceci i zawsze najbardziej przeszkadza im jak ich kobiety próbują ich zmieniać. Nie pal, nie pij, nie wychoź z kolegami na piwo jak ja nie mogę iść itp-dla mnie MASAKRA!
Nikt mnie nie przekona, że faceta da się wychowac po swojemu. Nawet jak się dla nas zmieni to w głębi serca zawsze pozostanie mu żal. Kochajmy naszych facetów za wszystko za wady i zalety. Przecież muszą mieć coś co sprawiło, że się wiążemy z nimi na całe życie, więć to juz chyba powinno wystarczyć.




Temat: Arogancki jak Lew - stereotypy a rzeczywistość

sęk w tym że te stereotypy nie muszą decydować w pełni o postaci. Są to raczej wskazówki niż kod postępowania . Spokojnie można stworzyć drużynę np Krabów [nawet z jednej rodziny], które z jednej strony będą się mieściły w ramach obiegowej opinii o klanie, z drugiej zaś będą naprawde różnorodne. Wynikać to będzie z dwóch powodów:

Wszystko mozna niemniej wymaga to zaangazowania ze strony graczy. Jesli ci maja problem z napisaniem przeszlosci postaci (co wedle moich doswiadczen jest norma) to i tym bardziej beda mieli problem z wybiciem sie ponad stereotypy.


a) różny poziom nasilenia "cech stereotypowych"- jeden zagra czystym Hidą, inny będzie mniej butny a jeszcze inny trochę bardziej niż towarzysze będzie pilnował języka [choć jak ktoś go ostro wkurzy to nie będzie szczędził "gorzkich słów"]

Wszystko sie zgadza.


b) cech czysto indywidualnych, wynikających z przeszłości postaci, jej zalet i wad oraz celu do jakiego zmierza

Tylko wlasnie najpierw ta przeszlosc postaci musi powstac. Zalety i wady trzeba umiec odgrywac a przede wszystkim pamietac o nich. Do tego nie wszystkie daja sie odgrywac.


Powyższe powody odnoszą się do każdego innego klanu i rodziny [np wspomniany Kakita może być świetnym pojedynkowiczem a honorowy tylko na pokaz- bez świadków z radością wbije ostrze w plecy przeciwnika kiedy nikt nie widzi- i nadal mieścić się w stereotypie napuszonego, wiecznie przechwalającego się Żurawia]

Z taka opinia o Zurawiach najczesciej sie spotykam: ze sa honorowi tylko na pokaz.


Byt tworzy świadomość, jak to kiedyś powiedział pewien wielki filozof . Nie da się w pełni oderwać postaci od obrazu stereotypowego przedstawiciela swojego klanu jeśli tylko wychowywał się na swych rodzinnych ziemiach- pewne wartości były mu wpajane przez nauczycieli, zaś wzorce zachowań podpatrzył obserwując choćby rodziców. Podkreślam tu wyrażenie "w pełni" gdyż nie mam zamiaru negować roli indywidualnego charakteru człowieka.

Popelniasz IMO tutaj jeden blad. Opisane w podrecznikach stereotypy sa "jak widzimy obcy klan" a nie "jak widzimy samych siebie". A takie steretypy moga miec tyle wspolnego z rzeczywistoscia co stereotyp Polaka po pijaku kradnacego samochody. Sa one na tyle plytkie, ze niejako wtlaczaja grajacych w narzucone z zewnatrz ramy w ten sposob ograniczajac mozliwosci rozgrywki. Do tego narzucaja stereotypowy styl gry poniewaz np sojusz miedzy Zurawiami a Lwami jest w zasadzie czyms niemozliwym. Nie przeszkadza to niektorym MG mimo wszystko do takiego sojuszu doprowadzac. A taki sojusz IMO wymaga jesli nie poniechania podejscia stereotypowego to przynajmniej jego zmiany.



Temat: czy zabieracie swoje Bulwy na urlop???
Ja zabieram bulwy wszędzie gdzie mogę ze soba na każdy wyjazd. Niestety nie zabieram moich buldożków tylko tam, gdzie lece samolotem.
Negro był już w Chorwacji, kilka razy we Francji i na Mazurach i Kaszubach, w Dębkach, Karkowie itd. W tym roku jedziemy na wakacje znowu do Chorwacji , Haika i Negruś jada z nami.
Negro i Haika zrobią wszystko żeby pojechać, a kiedy mają już ubrane obrózki i wiedza że jada czują sie najważniejsze na świecie i od razu nosza głowy wysoko. Klima samochodowa, woda w miseczce zrobią swoje, a na miejscu to już tylko kąpiele w morzu. Polecam zabierać bulwy ze sobą na wakacje, szczególnie po Europie. Rasa wszędzie robi taką samą furorę i ze względu na swoje zalety charakteru i wyglądu zazwyczaj otrzymuje większe prawa niz inne rasy. Negrus i Haika były obfotografowane przez wszystkich turystów z różnych krajów: włosi, chorwaci, francuzi, wegrzy, japończycy itd.
Wiem, i to nie tylko z mojego doświadczenia wiem, że buldozki jako nieliczne rasy w uprzywilejowany sposób moga wchodzic do restauracji i sklepów itd. Nawet słyszłam od właścicelki syna Haiki, że na swoim osiedlu wpuszczany jest do wszystkich sklepów, nawet tam gdzie zakaz. Negro kiedys miał specjalne prawa w wypasionej chorwackiej restauracji i przesiadywał w kuchni, gdzie na talerzyku dostawal od kelnerów ładnie podaną, ugotowana głowę ryby. Szczęśliwy był conie miara.
Nie wiem jak ze starszymi wiekiem bulwami, ale wszystko zależy od ich kondycji i od tego, jaki mamy samochód i jaka kwaterę...Jeśli jest klima, to nasza bulwa w dzień będzie spała, a wieczorem z pewnościa popromenuje po molu, albo posiedzi z nami w knajpce.
Polecam Paryz i całą Francję, gdzie psy maja normalne przywileje i moga towarzyszyc nam nawet przy zakupach w domach handlowych, być z nami w restauracjach, jeździć taksówkami, mają wstep na poczte i do banku itd. Nie bez przyczyny istnieje stwierdzenie "francuski piesek". Pies we Francji jest poprostu towarzyszem człowieka i dlatego cały czas może uczestniczyc z nim w ciągu dnia. Nie ma potrzeby tkj. w Polsce, ze z psem chodzi się na specjalny spacer, między robieniem zakupów, prcą a jedzeniem. Żyć nie umierać!!!!! Szczególnie dla tych co lubia przebywać ze swoimi buldożkami!




Temat: Co myślicie o Patryku W. ?
Hmm nie powiedział bym tak jak Patryk, że jest osobą wrażliwą. Może jest troszke ale nie tak bardzo. Znam go więcej niż Patryk ale nie przeżyłem z nim tyle atrakcji ile On z Nim i jego "paczka". Wiem tyle, że jest osobą o niezwykłym charakterze. Chyba wiem co Patryk nie chce napisać o Nim na forum. Też tego nie napisze bo mi to by wywołało przykrość i to nie małą. Nie jestem aż tak wrażliwy ale jednak nie napisze tego co powinienem, bo jak się chyba usłyszało takie coś to normalny człowiek by chciał się zmienić. Patryk jest człowiekiem normalnym moge pisać o nim długo ale na tym to nie polega. Pisałem że jest człowiekiem normalnym, ale nie do końca bo jego typ charakteru nie jest zwyczajny. Ma zalety i to dużo moge wymieniać ale nie potrzebne tu one są. Wady też są i jest ich sporo jedna z nich to ta którą nie moge powiedzieć a druga troche mniejsza to "szpan". Więc troszke znaczy zbyt troszke szpanuje wszystkim co ma. Nie wiem dlaczego może dlatego, że go szkoła zmieniła alo luz który ma w domu (rodzina). Bym raczej potwierdził że szkoła. Ponieważ rodziców ma fajnych. Znam ich i podziwiam, moge nawet napisać, że zazdroszcze mu takich rodziców. Ani razu nie podnieśli na niego rękę może dlatego jest ta wada które nie moge napisać (jak to przeczytasz Patryku D. to do mnie napisz bo mam pomysł). Po prostu żyje w zgodzie z rodzicami nie tak jak ja... Ale wróćmy do Niego... powiem tylko to, że warto go poznać ale na początek nie dawać luzu.

Zakończe to ponieważ zamienia się w wielką powtórke którą można rozbudowywać na coraz większe. Nie spotkałem identycznego człowieka jak On i nie znajde bo nie ma chyba takiej osoby jak On. Ale jak bym już szukał to bym szukał pod hasłem "szpaner"

*przepraszam za te błędy ort. ale już tak mam.

Pozdrawiam Wodzia i Patryka D.




Temat: Którą postać z serialu lubisz najbardziej?
Mało oryginalnie, ale w moim przypadku to jest zdecydowanie House. O wielu jego wspaniałych (i tych mniej wspaniałych też) cechach już nie raz i nie dwa pisałam, więc się nie chcę się powtarzać, ale... Ciężko powiedzieć za co tak dokładnie - prawdpodobnie za bycie najbardziej wyjątkową i fascynującą postacią, na jaką trafiłam w jakimkolwiek serialu do tej pory. Uwielbiam ludzi niezwykłych i nieszablonowych (zarówno postaci fikcyjne, jak i prawdziwe, spotkane gdzieś tam przeze mnie osoby), ludzi z prawdziwą pasją. Przebywanie w towarzystwie kogoś takiego, albo przynajmniej możliwość obserwowania kogoś takiego, to jest zawsze niezwykłe przeżycie i wdzięczna jestem niezmiernie twórcom serialu, że nam dali możliwość przyjrzenia się takiemu człowiekowi. No i do tego dochodzi fakt, że niezależnie od tego, ile się o nim wie, House zawsze potrafi człowieka czymś totalnie zaskoczyć, zawsze jest jakaś nowa warstwa do odsłonięcia, nowa tajemnica. Ten facet to jedna wielka chodząca zagadka i niespodzianka, taki mały huragan, który sobie utyka po korytarzach i sieje chaos, wywraca wszystko do góry nogami i sprawia, że życie generalnie jest o wiele bardziej interesujące...

Hm. Chyba właśnie do mnie dotarło, czemu mi w każdym personality test wychodzi "Greg House". Mam kompleks Rubika. I uważam słowo "interesujący" za pierwszoligowy komplement.

Oh well... ;]

A tak odbiegając od tego, jakim niesamowitym gościem jest Greg House - on ląduje u mnie na pierwszym miejscu również jako postać serialowa, czyli produkt wyobraźni scenarzystów i twórców serialu. Jasne, telewizja się przez ostatnią dekadę baaardzo zmieniła i już nie wszyscy bohaterowie pierwszoligowych seriali muszą być śliczni, idealni i sympatyczni, ale House dalej jest w swojej własnej, prywatnej klasie. W dalszym ciągu ciężko się natknąć na postać, w przypadku której wady są co najmniej równie mocno eksponowane jak zalety i w równym stopniu decydują o jej wyjątkowości. House nie jest nawet mgliście zbliżony do ideału i, co ważniejsze, wcale do tego ideału nie dąży, nie udaje, nie stara się. Wszystkie te irytujące, czy nawet odpychające aspekty jego charakteru są bardzo istotną częścią tego, co w nim najważniejsze i najciekawsze. Nawet dziś, kiedy bohaterem serialu może zostać policjant, będący jednocześnie socjopatą i seryjnym mordercą, stworzenie takiej postaci jak House jest przełamaniem całej serii stereotypów i moim prywatnym zdaniem bardzo odważnym posunięciem. I chwała Shore'owi i spółce za to.




Temat: Jak przezwycięzyc kryzys małżenski?
Ja nie wiem, kto stawia się czy nie stawia wyżej Boga.
Ale wiem, że podejmowanie prób z zewnątrz zmiany INNEGO CZŁOWIEKA to nadludzkie przedsięwzięcie.
Obserwuję swoje małżeństwo i wiele małżeństw wokól.
Ponad 3 dekady.
I widzę taki szymel:
Akceptuję narzeczonego - jego wady i zalety. Mam jakieś oczekiwania wobec niego - nie informuję go tekstem otwartym. W domyśle - miłość tak wielka jak nasza odgadnie bez słów.
Potem Sakrament Małżeństwa, przysięga przed ołtarzem. Czasami weselisko.
A już drugiego dnia po ślubie w niepamięć idzie wszystko:
zaczyna się pracowita manipulacja: masz robić tak jak ja chcę, mmasz spełniać moje oczekiwania i odgadywać je.
Obserwuję tak wiele małżeństw, gdzie ludziska biorą sobie za punkt honoru ZMIANĘ CHARAKTERU, PRZYZWYCAJEŃ, HOBBY, GUSTU...ITD tego, którego przecież pokochałi, którego zaakceptowali przed ślubem z całym bagażem.

Nie ma innej obcji.
W podejmowaniu "rządów" i "kierowaniu wg własnych oczekiwań" drugiego, myślącego, czującego, mającego własną duchowość człowieka tylko dlatego, że uzurpuję sobie prawo nierozerwalnością mąłżeństwa - małżeństow muuuuuuusi przechodzić kryzys! Małżeństwo najczęściej rozpada się
Bo małżeństwo nie nie lepienie z gliny, jaką dostajemy w postani narzeczonego, męża wg własnych wyobrażeń.
Gdy dojrzałam w swoim mężu takiego samego człowieka co w sobie i zaakceptowałam go takim jakim jest bez naginania, wszystkie kryzysy odeszły.
Pozostały rozmowy - o uczuciach (co czuję np.gdy mnie rani), on też ma prawo niezbywalne powiedzieć, czego mu brakuje w naszym małżeństwie. Wszystko jest do wypowiedzenia.
Tylko trzeba chcieć dojrzeć drugiego człowieka.
A Bóg wtedy jest z nami, w nas i obok.
Zawsze!

[ Dodano: 2008-04-04, 10:29 ]



Temat: Parkiet, mozaika, deski...
Stałem przed podobnym wyborem dwa miesiące temu. Juz byłem bliski ułożenia
deski barlineckiej, gdy przeważyły zalety na korzyść parkietu.
W rezultacie wybralismy klepkę jesionową: 7x35cm, gr. 22mm, w I gat., jesion
ciemny stonowany, szerokosłoisty.
Na dąb sie nie zdecydowaliśmy ponieważ zebralismy niepochlebne informacje na
temat rakotwórczego oddziaływania dębu na człowieka.
Jesion spośród innych drzew wybralismy ze względów estetycznych, taki nam
sie najbardziej spodobał.
W zeszłym tygodniu została ułozona. Sposób ułożenia "na prosto" czyli deska
za deską na mijanke. Niektórzy nazywaja to "w cegiełkę".
Jesion jest w wielu sklepach ale bardzo trudno jest znaleźć ładne klepki. Po
peostu jesion jest drzewem bardzo kolorowym. To co sprzedaja jako "natur"
albo "select" albo "I gat" to bardzo jasny jesion prawie bez słojów. Po
lakierowaniu wygląda wg mnie jak  laminat albo panel. Ale to sprawa gustu.
Natomiast to co sprzedaje sie jako "jesion kolor" albo "jesion ciemny" albo
"II gat." - różnie w różnych sklepach - to jesion o różnych odcieniach,
słojach, itd. Taki jesion bardzo trudno ułożyć żeby wyglądał ładnie. Po
ponad miesiecznym szukaniu udało nam sie znależć klepkę, która została z
jakiejś willi u chyba bogatych ludzi. BYła starannie wyselekcjonowana. Mimo
słoistego charakteru, nie ma w nim przebarwień (np. różowych albo czarnych),
nie ma klepek dwukolorowych. Klepki trzymały wymiar. Tak więc bez
specjalnego odrzucania udało sie położyć ładną podłogę w charakterze
naturalnych desek.
Przed kupnem warto zmierzyć wilgotność drewna!

Myślę że grubość tej podłogi to 100 lat używania. Można ją wielokrotnie
cyklinować i lakierować. Jesion jest zdrowy i przyjemny w zapachu i dotyku.
POLECAM!

Pozdrawiam
RYSZARD



Stoję przed wyborem co położyć na podłogach w pokojach.
Chciałbym jak najtrwalszą podłogę, którą można co jakiś czas odnowić,
dlatego panele raczej odpadają. Poza tym wolę mieć prawdziwe drewno.
I tu mam dylemat. Co wybrać i dlaczego ? Jakie są wady i zalety różnych
rozwiązań ?

Z góry dzięki za wszystkie podpowiedzi.






Temat: Great Teacher Onizuka

Btw, jak widzisz po pozytywnej reakcji innych niż ty i Mori osób, Onizuka wzbudził jednak trochę sympatii i "akceptacji", więc nie powinnaś chyba przekładać "nie byłby akceptowany przeze mnie" na "nie byłby akceptowany przez społeczeństwo".

nie wydaje mi się zeby społęczeństwo zaakceptowało Onizukę takiego jakim jest. Chociażby te jego wykroczenia przeciw policji? jesli ty chcesz akceptowac takiego kogos - to proszę, ja ci nie bronię. Tyle za dla mnie wstawianie się za kimś takim jest po prostu śmieszne.


Bo widzisz, my nie jesteśmy ślepi na jego rozliczne i bardzo ujmujące zalety. W przeciwieństwie do niektórych osób.
dotychczas podano mi tylko jedną zalete, czyli pomógł komuś, komu nie musiał pomagać. To mają być te rozliczne zalety?
To pewnie dzięki tej głębokiej i wysublimowanej wiedzy o świecie, etyce i psychologii tak trafnie oceniłaś zachowanie Onizuki wobec jego podławej uczennicy. Gdzie nam, prymitywom, do ciebie. Tak, właśnie się z ciebie nabijam [tłumaczę to, bo wyraźnie masz problemy ze zrozumieniem postów osób wypowiadających się w tym wątku ]
Dziękuję za przępiekny poziom kulturalnej dyskusji reprezentowany przez twój post.
Nie trzeba mieć dużej wiedzy żeby zauważyć że zachowanie Onizuki jest spaczone. Chcialabym się jakoś odciąć ale podziękuję. Nie jestem taka żeby obrażać drugiego człowieka dlatego że mamy sprzeczne poglądy. Zostawię ci monopol na tym polu.
Zauważ, że jakoś parę osób poza tobą i Mori się tu wypowiadało, i miały nieco inne podejście do realizmu GTO i charakteru Onizuki. Czyżbyś żyła w innym świecie?
u was też nie ma zbyt wielu osób wypowiadających się w tym temacie.a jesli już ktoś podejdzie do tematu rozsądnie, to jutro zmienia zdanie. Jesli zyję na tym 'innym świecie' to w zyciu nie chcę wchodzic do twojego. Współczuję Ci. Nie wiem ile masz lat, ale żeby tak generalizować życie trzeba dużo przeżyć.
Ależ mam ochotę zrobić spoilera i wyjśnić, co takiego Onizuka zrobi z młotem...
Zrobię ci spoilera: Onizuka potrafi rozwiązywać problemy na wiele różnych sposobów, i potrafi nauczyć wielu różnych rzeczy!! [niespodzianka!!!!!!!]
rozmawiam o pierwszym tomie, ile razy mam jeszcze powtarzac? O 1 tomie, rozumiesz?!



Temat: mundur Napoleona?


| MC

| A z tą artylerią to mi sie
| kołatało, bo on dowodził podczas szturmu jakiegoś miasta artylerią, co
| walnie przyczyniło sie do jego zdobycia.

| Bo Napoleon był artylerzystą.

Ale mundur nosił strzelcow konnych gwardii :-))
Wojtek


A rozrozniasz mundur szwolerzerow gwardii od grenadierow gwardii? :) Bo
nosil i taki i taki, natomiast podczas kampanii a zwlaszcza bitwy, nie
dziwi chyba, ze byl to mudnur szwolerzerow gwardii...(szwolerzerowie to
ci strzelcy konni)

Co do ubiorow Napoleona to znalazlem taki ciekawy fragment z kampanii
egipskiej:

(...) Kair byl biednym miastem, doskonalym przykladem fatalnych skutkow
braku rodzimej wladzy krolewskiej, ktorej miejsce zajela klasa rzadzaca
obcego pochodzenia (...)

...coz za aktualne i jakze istotne w przypadku Polski, spostrzezenie, to
tak btw., dalej:

(...) W drodze do Egiptu Napoleon przeczytal Koran i uznal to dzielo za,
tu cytat: "wzniosle". Jako osiemnastowieczny racjonalista i wielbiciel
Woltera, wierzyl, ze ludzie sa bracmi i podzielal wiare w milosciernego,
dobrotliwego Boga. Uwazal, ze jedynie doktrynalne bariery wzniesione
przez dzielacych wlos na czworo teologow uniemozliwiaja ludzkiej
wspolnocie oddawanie czci jednemu Bogu, ktory ich stworzyl. (...)

(...) Napoleon z cala szczeroscia przypisywal sukces Francuzow pomocy
Allaha, a siebie uwazal za czlowieka wybranego przez Boga Wszechmogacego
po ty, by wygnal z Egiptu Turkow i ich narzedzie - mamelukow. (...)

(...) Imie Napoleon oznacza "lew pustyni", pustynia przypadla mu do
gustu, jak wiekszosci mezczyzn, ktorzy kochaja morze. Konno lub na
wielbladzie z radoscia przemierzal ogromne piaszczyste przestrzenie.
Spartanskie cechy jego charakteru wspolgraly z prostota zycia Egipcjan,
zycia, w ktorym nie liczylo sie posiadanie ale zalety ducha. Podobala mu
sie ich wiara w opatrznosc, a nawet stroje. Wlozyl kiedys turban,
siegajaca kolan szate i przypasal wybiety jak rog sztylet (...)

(...) Nade wszystko przypadl Napolionowi do gustu tytul, jakim obdarzyli
go Egipcjanie: El Kebir. Znaczyl on dla niego wiecej niz bezposrednie
tlumaczenie - "naczelny wodz", sugerowal bowiem, ze jest akceptowany
jako wladca, ktory zajal miejsce tureckiego sultana. (...)

taaak....

A.





Temat: Jaki/a jestem - kim jestem
Taaak.... Wiesz, Bobi.... zgadzam się z częścią Twojej wypowiedzi – tej na temat złej i dobrej energii. To, jak się odnosimy do innych ma wpływ na to, jak inni będą się odnosić do nas... Czasami wystarczy uśmiechnąć się do kogoś, a ten zmienia wyraz twarzy z naburmuszonego na sympatyczny, zmienia się jego nastawienie do nas. Jakkolwiek nie zawsze tak jest, bo zależy to też od charakteru osoby, z którą mamy do czynienia... W tym drugim przypadku po prostu pozostaje tylko rozczarowanie, że ktoś odrzucił to, co oferujemy...

Natomiast nie uważam, byśmy w postach tutaj napisanych wychwalali siebie pod niebiosa. Przeciwnie – gdybyś się w nie wczytał uważnie, zauważyłbyś, jak wiele w nas niepewności, samokrytyki – przecież piszemy też o swoich wadach... Poza tym – wielu z nas zabierało głos w różnych dyskusjach na forum... Dopiero po przeczytaniu wszystkich postów mógłbyś czegoś się dowiedzieć o naszych poglądach i czy jesteśmy samochwałami, czy też wręcz przeciwnie...

I wydaje mi się, że w pisaniu o sobie nie ma nic złego. Tylko tak możemy dać się poznać chociaż trochę tutaj – nie ma przecież innej możliwości. Tylko tak możemy powiedzieć, jakie są dla nas ważne wartości, a co nas denerwuje, czego nie tolerujemy.
Nie jest to także chęć pochwalenia się „jakim to ja jestem ideałem” (bo ideałów na świecie nie ma – to informacja dla tych, którzy jeszcze o tym nie wiedzą ), tylko po prostu napisanie paru słów o sobie, by inni mogli nas poznać...

Napisałeś: ja nie oceniam siebie bo to mało ważne. Ważne jak inni mnie widzą i oceniają. To wtedy wychodzi wartość człowieka. Recepta jest prosta - dawaj,dawaj,dawaj siebie jak najwięcej i nie licz na nagrodę.

Myślę, że właśnie ważne jest umieć ocenić swoje wady i zalety.... zdać sobie z nich sprawę... Przecież ocena innych może być całkiem błędna... Przyjmiesz wtedy bez mrugnięcia okiem to, co inni myślą o Tobie?



Temat: W sprawie pracowników na etacie
W ramach przedmiotu Cashflow w szkole „Adamce” jest przytoczony poniższy wiersz "Droga" Roberta Frosta zamieszczony przez Roberta Kiyosaki w Rozdziale 1. książki "Bogaty ojciec, Biedny ojciec", który ośmielam się skomentować.

Cytuję:
"Jaka jest rzeczywistość większości ludzi z kwadrantu "P"

Urodziłeś się człowiekiem, a żyjesz jak zwierzę:
Rano pędzisz do pracy jak koń wyścigowy
Harujesz w pracy na etacie jak wół,
Traktują cię w niej jak psa,
I jesteś wystraszony jak zając, że ją stracisz;
Gdy zrobisz jakiś błąd - mają cię za osła.
W drodze do mu robisz zakupy i wracasz obwieszony jak wielbłąd.
Gdy odmawiasz czegoś innym, czujesz się jak świnia
A gdy nie chcesz ryzykować, wychodzisz na tchórza
Aby zachować twarz, próbujesz udawać lwa
Ale tak naprawdę czujesz się jak małpa w klatce
Do własnego życia łasisz się jak kot, w nadziei,
Że pewnego dnia będziesz szybował jak orzeł,
Jednak nigdy się nie wzbijesz, bo siedzisz z kurami na grzędzie.
Porzuć więc to całe zoo i zacznij żyć jak człowiek
- zacznij MYŚLEĆ i DZIAŁAĆ!"

Wiersz jest przepełniony pogardą wobec pracowników na etacie, a przecież bez nich żaden biznesmen nie może tworzyć swojego biznesu. Jeśli rzeczywiście jego pracownicy tak się czują, jak to jest opisane w wierszu, to jest to wina liderów z kwadrantu B, którzy tworzą takie systemy organizacyjne w swoich firmach, w których swoich pracowników traktują instrumentalnie, nie zapewniając im godziwych warunków pracy i są nastawieni wyłącznie na zysk i wyzysk. Jednocześnie obok jest przytoczony następujący tekst:

Czas Innych Ludzi (CIL) i Pieniądze Innych Ludzi (PIL)
Większość z nas zna dwa sekrety prowadzące do wielkiej zamożności. Są to:
1. CIL - Czas Innych Ludzi
2. PIL - Pieniądze Innych Ludzi
CIL i PIL są zaprzęgnięte do działania po prawej stronie Kwadrantu przepływu pieniędzy. W większości przypadków ludzie, którzy pracują po lewej stronie Kwadrantu to właśnie ci inni ludzie, których czas i pieniądze są wykorzystywane przez tych, którzy znajdują się po prawej stronie Kwadrantu.

Dla mnie jest oczywiste, że czas i pieniądze tych INNYCH LUDZI, to PRACOWNIKÓW NA ETACIE!

W żadnym społeczeństwie o gospodarce rynkowej nie jest możliwe, aby wszyscy ludzie w wieku produkcyjnym znaleźli się w kwadrantach B lub I, bo kto by na nich pracował. Już przez to samo pracownicy na etacie zasługują na szacunek. Wygląda na to, że Robert Kiyosaki i jemu podobni tego nie wiedzą albo nie chcą wiedzieć.

Uważam, że praca na etacie też ma swoje zalety, pomijając wyśmiewane tu poczucie bezpieczeństwa. Pracownik na etacie przecież sprzedaje swoją pracę, wiedzę, umiejętności, czas, a często nawet zaangażowanie i pasję! Niektórzy przywiązują się emocjonalnie do swojej pracy, traktując ją jako sposób na życie, ponieważ daje im poczucie sensu życia.

Nie wszyscy mogą być liderami, bo to zależy od charakteru i osobowości człowieka. Tak jak w przyrodzie są kury, wróble i orły i żaden wróbel nigdy nie poszybuje tak jak orzeł, tak w społeczeństwie obowiązuje hierarchia i są bardzo różni ludzie na różnych poziomach rozwoju osobowości, ale to nie znaczy, żeby poniżać i pogardzać tymi mniej zdolnymi, którzy nie nadają się na liderów, a jednocześnie wykorzystywać ich pracę i zaangażowanie do robienia własnych pieniędzy. JEST TO PO PROSTU NIEETYCZNE!

Ciekawa jestem waszych wypowiedzi na ten temat. Pozdrawiam.....

Urszula Ruszkowska




Temat: RPG - topik konstrukcyjny
Coś o ludziach, dla Jayin.

Ludzie nie mają jakiejś szczególnej cechy rozpoznawczej, poza tym, że są... no ...ludzcy. Czyli ich wady i zalety są ogólnie znane graczom z autopsji

Charakterystyczne cechy człowieka:
a) relacje z innymi rasami - nie przepada za wampirami (czuje, że są niebezpieczne) i wilkołakami (za mało ludzkie). Trolle budzą w nim przerażenie (tyle jest o nich legend). Pozostałe rasy na ogół darzy sympatią (zależnie jednak od swego charakteru
b) w nocy parametry człowieka są obniżane o 5 punktów.
c) specjalne zdolności:
-zależne od profesji, nie zaś jako typowe dla rasy.

Zależnie od profesji, umiejętności i cech psychofizycznych ludzie zdolni są do podejmowania rozmaitych zajęć. Przeważnie dobrze i bardzo dobrze posługują się bronią i wszelkimi urządzeniami technicznymi, nie mają szczególnych ograniczeń jeśli chodzi o jedzenie (choć surowe mięso ich nie interesuje przeważnie). Najlepiej ze wszystkich ras pływają i jeżdżą konno. Wrodzona ciekawość i skłonność do ekspansji sprawia, że ludzie są najczęściej spotykani w naszym magicznym świecie. Najczęściej będą więc też przeciwnikami bądź sojusznikami drużyny

Dostępne profesje:
a) żołnierz (do wyboru: wersja typowa - wojownik, rozwinięta - rycerz, elitarna - paladyn) - dobrze uzbrojony, nieźle opancerzony, władający i bronią białą i strzelającą. Wyższa siła i wytrzymałość niż u typowego człowieka. Może działać w służbie określonego władcy, bądź kraju.
b) kupiec - nie zajmuje się raczej walką, za to ma doskonałe kontakty, podwyższoną charyzmę, na początku gry dysponuje najwyższą ilością gotówki, przez co może być bardzo przydatny dla drużyny
c) złodziej - antyteza kupca, choć niektórzy uważają, że niczym się te dwie profesje nie różnią. Lekko uzbrojony, za to o dużo wyższej zręczności niż ludzie o innych profesjach.
d) mag - jak sama nazwa wskazuje zajmuje się magią, nie jest to jednak nekromancja jak u wampirów, czy forma druidyzmu spotykana u elfów. Może dysponować zarówno zaklęciami bojowymi - przydatnymi w walce, jak i pokojowymi - np. wytworzeniem ochronnej przeciwdeszczowej bariery magicznej.
e) medyk - obywa się bez zaklęć, raczej słabo sprawdza się w walce, ale za to przydatny przy leczeniu wszelkiego rodzaju obrażeń i dolegliwości.
f) rzemieślnik (tu wskazać rodzaj rzemiosła) - specjalista od jakiejś konkretnej branży. Należy na ogół do jakiegoś cechu i kieruje się jego zasadami. Zależnie od branży, nosi przy sobie odpowiedni ekwipunek (inny posiada kowal, inny kołodziej)
g) rolnik - a jakże, ludzie osiągnęli wysoką biegłość w dziedzinie agrokultury. Rolnik ma przeważnie trochę niższą inteligencję (nie chodził do szkół) i jest nieco nieokrzesany, ale za to wytrzymały i obywający się bez wygód w trakcie przygód

Zrezygnowałem z profesji typu "żeglarz", w pustynnych warunkach gry zdają mi się zbędne.




Temat: Subkultury - życiowa fascynacja czy droga życiowa??
W każdym z nas istnieje sprzeczność potrzeb. Po jednej stronie potrzeba INDYWIDUALNOŚCI, po drugiej zaś potrzeba integracji wynikająca ze stadnego charakteru naszego gatunku.

1.

Człowiek choćby najbardziej niezależny, choćby największy indywidualista na dłuższą metę nie może pozostawać sam bez ryzyka popadnięcia w psychozę. Wiedzą o tym ludzie z ośrodków władzy. Tworząc okreśłone struktury społeczne, wykorzystując ludzki instynkt stadny, starają się maksymalnie OGRANICZYĆ naszą indywidualność. Jest to z ich punktu widzenia korzystne, bo człowiek w mniejszym lub większym stopniu pozbawiony indywidualizmu jest kimś posłusznym, bez oporów i kontestacji wykonującym dyrektywy i ulegle przyjmującym różnorakie ograniczenia (często drastyczne, wręcz ingerujące w wolność jednostki). Ideałem byłoby więc (choć o tym się głośno nie mówi, lecz czuje się to na każdym niemal kroku) społeczeństwo złożone w całości z jednostek konformistycznych, gdzie każdy pilnowałby każdego, by ów się nie wychylił. Dbają o to zarówno władze świeckie jak i przywódcy religijni. Niestety, a może właśnie na szczęście, pomimo różnych zabiegów (kształtowanie przez reklamę, przekaz, aż do religijnych nakazów i zakazów) społeczeństwa nie są jednorodną masą. Pojawiają się ludzie myślący inaczej niż pozostali, uznający inną skalę wartości niż oficjalna, inną estetykę zarówno w sztuce jak i w życiu codziennym (ubiór, "image"), ludzie łamiący społeczne obszary tabu. Sprawą dyskusyjną może być zakres owego breakout'u.

Jednostki myślące tymi "innymi" kategoriami nie są jednak do końca wolne (przynajmniej miażdżąca większość) od wspomnianego powyżej instynktu stadnego, owej potrzeby integracji.. Odrzucami, ale też niejednokrotnie sami stawiający się poza lub ponad "oficjalnym" nurtem społeczno-kulturowym, łączą się w grupy osób "nadających na tej samej fali" , wymieniających między sobą poglądy, spostrzeżenia i doświadczenia. Stopniowo tworzą własny system porozumiewania się (niekoniecznie slang), symbole, własne normy zachowań, czyli własne kody kulturowe. Tak rodzą się początki subkultur. Co ciekawe, my kojarzymy tu subkultury wyłącznie w powiązaniu z rodzajem słuchanej muzyki. Owszem TO NAJBARDZIEJ RZUCA SIĘ W OCZY. Lecz subkulturą można już wręcz nazwać grupy pracowników wielkich korporacji (mają "swoje" knajpy, "swoje" kluby, charakterystyczne dla siebie marki i style ubiorów, marki samochodów, mieszkają w podobnych dzielnicach, podobnie też urządzają swoje mieszkania). Stanowią zamknięte środowiska o własnym kodeksie i slangu.Również o własnej hierarchii. Przykładem tu mogą być pracownicy wielkich banków, a już typowym są ludzie związani z systemem Amway'a.

2.

Jakie są zalety subkultur? Jakie niebezpieczeństwa wiążące się z subkulturami?.
Zaletą jest przede wszystkim fakt łączenia się jednostek nonkonformistycznych, w jakiekolwiek struktury. Zapobiega to atomizacji, uniemożliwia czy utrudnia łamanie indywidualistów przez resztę społeczności. A samotnego łatwo złamać. Pamiętam jak często napominano mnie "...łatwiej ci będzie znaleźć pracę gdy ubierzesz garnitur, gdy zetniesz włosy"... itd. Pamiętam również czasy, gdy za skórzaną kurtkę, irokeza czy metalowy image brało się pałką po grzbiecie na pierwszej lepszej komendzie. Jak dotąd nie złamano mnie... :-) .
Bycie w grupie często podnosi w jakimś stopniu (zależy w jakiej grupie) ogólny poziom danego człowieka. Choćby poprzez wymianę wiedzy, doświadczeń, rozmowy...

Lecz są i niebezpieczeństwa. W miarę rozrastania się danej subkultury, pojawia się zjawisko kostnienia struktur, pojawiają się swoiste dla tejże subkultury systemy tabu. Groźne jest to, że w jej ramach zaczyna dopadać nas dokładnie to, przed czym uciekliśmy. Swoisty psychiczny "nakaz" takich a nie innych zachowań, takiego a nie innego ubioru. Subkultura zaczyna się rządzić TYMI SAMYMI prawami co społeczność. Zaczyna łamać indywidualność. Nota bene przeraża mnie wizja świata rządzonego przez jakąkolwiek subkulturę. Mielibyśmy swoistą inkwizycję, narzucanie poglądów, zmuszanie do konformizmu, a więc DOKŁADNIE TO Z CZYM SUBKULTURY WALCZĄ. Pamiętajmy też, że zwyciężcy bywają bezwzględni....

3.

Czy jestem za?

Zdecycowanie tak. Nie wyobrażam sobie świata bez subkultur. Ale jak wszystko na tym świecie, także i ten obszar ludzkich działań wymaga dojrzałego myślenia, odpowiedzialności za słowa i czyny.



Temat: Ankieta - Kasia
Użytkownik: Kasia

Z którym domem w Hogwarcie najbardziej się identyfikujesz i dlaczego? Raczej Gryffindor. Jestem odważna aż do granic głupoty albo i trochę za granice. Lubię ryzyko.

Śmierciożerca, auror czy kto? Uzasadnij. Auror. Głównie ze względu na zamiłowanie do ryzyka i dobrej strony.

Podaj tekst piosenki, który najlepiej Cię opisuje. Raczej nie ma takiej piosenki. I nie utożsamiam się z nimi.

W jaki sposób przejąłbyś władzę nad światem? I co zrobiłbyś z nim potem? Raczej nie przejmowałabym władzy. Za dużo odpowiedzialności. A w dodatku trzeba by się wysilić, aby nad światem zawładnąć Leniwa jestem.

Podaj zwierzę, z którym czujesz się najbardziej związany. Uzasadnij. Kot. Sama nie wiem dlaczego. Mam kota, to raz. Dwa, mam sporo kocich cech, zaczynając od dobrego słuchu i wzroku, a kończąc na trochę podobnym do kociego sposobie chodzenia.

Z jakim żywiołem czujesz się najbardziej związany i dlaczego? Woda! Uwielbiam pływać. W wodzie czuję się wspaniale. Mogłabym spędzać w niej bardzo dużo czasu.

Opisz swoje hobby. Uwielbiam jeździć konno, ale niestety na to mam czas tylko w wakacje. Poza tym sporo czasu spędzam przed komputerem, w Internecie. Lubię wszelkie zadania matematyczne. A w wolnym czasie, w cieplejszych porach roku, lubię jeździć na rowerze czy rolkach. Ewentualnie w wakacje szaleć z koleżanką.

Jakie są Twoje umiejętności? Co umiesz robić najlepiej? Najlepiej rozwiązuję zadania z matmy. Mam zdolności do wariowania z koleżanką (od łażenie po drzewach i znęcania się nad huśtawką w czasie porządnego deszczu do tego, co akurat nam strzeli do głowy). Potrafię również spadać z huśtawek, koni etc i nic sobie przy tym nie robić

Podaj swoje najbardziej charakterystyczne cechy charakteru. Zarówno wady, jak i zalety. upór, zwariowanie, wrażliwość, romantyczność, lenistwo

Jak traktujesz nieznajomych, przyjaciół i wrogów? Nieznajomych staram się poznać. Wobec przyjaciół staram się być uczciwa i jestem w stanie zawsze znaleźć dla nich czas i im pomagać. Wrogów staram się omijać. A jeżeli się to nie udaje, to już tylko ich problem, bo potrafię być niemiła.

Załóżmy, że obcy na ulicy (trzeźwy, kulturalny i dobrze wyglądający) zaczyna z Tobą grzecznie, sensownie rozmawiać. Jak zareagujesz? Kulturalnie odpowiadam, zachowując jednak ostrożność. Po jakimś czasie prawdopodobnie bym zakończyła rozmowę i więcej na tego człowieka nie trafiła.

Gdybyś mógł mieć szansę na spełnienie trzech życzeń, jakie to byłyby życzenia? Chciałabym móc spędzić całe życie razem z ukochanym facetem. Mieć oddanych przyjaciół. I nie mieć większych problemów zdrowotnych.

Jakich ludzi podziwiasz najbardziej? Ludzi, którzy potrafią osiągnąć to co chcą, nie korzystając z nieetycznych metod.

Jakich ludzi starasz się unikać? Nie ma określonego typu takich osób (może tylko takie "rooshowe laleczki Barbie"). Jest jednak kilka osób, na które mam uczulenie, ale to tylko ze względu na ich ogół ich charakteru.

Czego się najbardziej boisz? Jak wyglądałby Twój hipotetyczny bogin i czy myślisz, że byłbyś w stanie go pokonać? Do niedawna bałam się mrówek i wszystkiego osopodobnego. Jednak po wakacjach, w czasie których nie mogłam unikać spotkań z takimi owadami, jakoś się przyzwyczaiłam. Teraz moim największym strachem jest to, że w życiu zrobię coś, czego będę potem długo żałować.[/b




Temat: Czy wygląd ma znaczenie ?


Witam !

Ponad rok temu poznałem pewną dziewczynę. Ona miala 23 lata , ja 27 lat.
Przez rok trwała sielanka aż do momentu jak jej mama się dowiedziała że
mam
powazne plany wobec jej jedynej córki. Wtedy kazała wybierać córce albo ja
albo ona i zagroziła jej że jeśli ona zamieszka razem ze mną i wyprowadzi
się od niej z domu to nie ma po co wracać ju do domu.
Dodatkowo jej mama zadzwoniła do mnie do domu i po jej telefonie (a raczej
kilkunastominutowym wrzasku) byłem załamany tym co usłyszałem i że
usłyszałem to od dorosłej osoby (50 letniej) . Zakończyłem ten związkek
gdyż
stwierdziłem że nie ma on szansy na sukces ...

Postanowiłem ponownie znaleść inna osobę , która podobnie jak ja myśli i
ma
zbliżone do moich planów. Po długim szukaniu znalazłem inną dziewczynę.
Tym
razem ma ona 21 lat , ale psychicznie jest bardzije "dorosła" od mojej
poprzedniej 23 letniej dziewczyny. Jest bardziej poważna (poprzednia była
niesamowicie dziecinna , czasami zdawało mi się że spotykam się z
kilkuletnim dzieckiem) , lepiej mi się z nią rozmawia , ma zblizone do
moich
życiowe plany , jednym słowem miło mi się z nią spędza czas jak i rozmawia
(zarówno wirtualnie jak i na żywo).
Jest także osobą bardzije samodzielną (potrafi zajmowac się sama domem) -
poprzednia moja dziewczyna nie potrafiła dosłownie nic zrobić w domu (we
wszystkim wyręczała ją mama lub bacia)
Jeśli chodzi o wygląd to jest ona szczupłą (około 60kg) i wysoką brunetką
(175cm). Porzednia moja dziewczyna była sporo niższa (160cm) i bardzije
"pulchna" (65kg) . Niestety jedynie co mi się w nowej dziewczynie zniezbyt
podoba to jej twarz. Poprzednia moja dziewczyna miała twarz bardziej
"sympatyczniejszą" a twarz mojej nowej dziewczyny niezbyt mi przypadła do
gustu.

I teraz pytanie , czy uważacie że tak mały szczegół jak "twarz" ma duże
znaczenie , czy jednak ważniejsze od wyglądu człowieka jest jego wnętrze i
jego cechy charakteru ?

Wiem że to zapewne kwestia gustu i że każdy ma inny gust i każdemu inna
się
kobieta podoba.

Liczę na Waszą pomoc i poważne odpowiedzi.

Dzieki !!!!


oszalałeś?! jak twarz moze miec takie znaczenie? sam opisales jakie ma
zalety i jak nieporownywalnie lepsza jest od poprzedniej. przeciez, choc
tamta miala ladną twarz to i tak ja zostawiles. Człowiek zakochuje  sie w
duszy swojego partnera a nie w twarzy czy rękach (przynajmniej tak powinno
byc). Przeciez za 30 lat nie tylko nie bedzie miala ladnej twarzy ale tez
nie bedzie miala ladnych ramion dekoltu czy brzucha po 3 porodach. Ale za to
bedzie przy tobie, bedzie cie kochac przytulac i opiekowac sie tobą. T o
jest najwazniejsze i wazne jest to ze potraficie ze soba  rozmawiac, bo jak
opadnie aura pierwszego zauroczenia i mlodosci i ja bedziecie starzy i nie
bedzie sexu i takich tam to nie rozstaniecie sie bo zawsze bedziecie miekli
cos wspolnego, zawsze bddzie z kim pogadac, z kims kto cie zrozumie, a nie z
kims kto ma ladna twarz.





Temat: Dziękuję koledzy


Z przykrością żegnam się z ta grupą. Czytywałem ją codziennie.
Atmosfera niepowtarzalna, życzliwe podejscie do lamerów.
Nie tak jak na {wszyscy wiemy gdzie - wyzwiska i drwiny} , tytaj OK
Pewnie dlatego że Novell wykształcił naprawdę fachowców, a fachowcy zwykle
nie wyklinają a pomagaja nawet wtedy dgy pytajacy nie umie zadać porządnie
pytania.


Hm... co rozumiesz przez "Novell wyksztalcil?"
Ja osobiscie administruje dwoma serwerami NW, a nigdy nie bylem, i nie
zamierzam byc, na zadnym oficjalnym kursie Novella. Po prostu dlatego,
ze IMHO wszystkie takie oficjalne kursy spaczaja optyke, bo zaczynasz
sie ograniczac w swoim patrzeniu tylko i wylacznie do rozwiazan jednej
firmy. Znam pare osob, ktore pokonczyly kursy Novella, maja rozne
certyfikaty itp. i na pytanie o program e-mail pod Netware odpowiadja
wylacznie "Groupwise", a na nazwy "Mercury" czy "Pegasus" szeroko
otwieraja sie im oczy ze zdumienia...
A to, czy ktos wyklina czy pomaga to kwestia indywidualnego charakteru
danego czlowieka, a nie tego, jakiej firmy systemem administruje...


No i problem. Prowadzę firme softwarową. Piszę oprogramowanie Fk , Płace,
Zus itp itd dla dużych i średnich firm.
Wszyscy chcą MsSQL i Olap. Może mi sie to nie podobać, ale nie mogę tego
lekceważyć.


IMHO bardzo niemadre podejscie ze strony klienta.
Ostatnio u mnie na uczelni kupowano system FK wlasnie. Na szczescie
udalo mi sie przekonac osoby podejmujace decyzje, zeby zaczac od
wlasciwego konca - tzn. od okreslenia co system ma robic i wyboru
systemu spelniajacego te wymagania, a dopiero potem zakupienia takiej
platformy sprzetowo-programowej, ktorej wybrany system wymaga. I w ten
sposob przybyl mi kolejny serwer NW do administrowania... :-)


Uważam że przez te kilka lat, novell mógł sie dogadać
z Microsoft w sprawie MsSQl na platformie Novell.


Ha ha! Sadzisz, ze MS by sie zgodzil na zaimplementowanie swojego softu
na jakimkolwiek systemie nie-Microsoftowym?


Nikt by nie instalował
windows 2000 serwer.


No wlasnie. Tu masz odpowiedz. Przenigdy MS nie zgodzilby sie na
rozwiazanie, ktore zmniejszyloby sprzedaz ich systemow. Przeciez Billowi
chodzi o "world domination"... ;-)


Co
zostało z tych firm które zaufało nowellowi i oparło swoje produkty na
BTrive. Są tam jakies firmy trzecie... Ale to nie o to chodzi. Developer
potrzebuje stabilnego, pełnego wspacia gwarantowanego prze wiele lat.


Hm... zdaje sie ze obecnie Btrieve to Pervasive SQL, czyz nie tak?
Jest przeciez support i wszystko...
Chodzi Ci moze o to, ze Pervasive trzeba dodatkowo dokupic?
Przypomina mi sie sytuacja z Solarisem. W pierwszych wersjach swojego
systemu (jeszcze gdy byl to SunOS) Sun standardowo umieszczal kompilator
C. A potem go zabral i trzeba bylo sobie kompilator osobno dokupywac...
Smutne to, ale taka jest po prostu polityka wielu firm. To nie Linux,
gdzie na krazku z dystrybucja systemu masz od razu pare tysiecy
programikow do wszystkiego...


Moi klienci wyraźnie mówią. Może Pan sobie pisać w Oracle, Boracle i
Zoracle. My chcemy SQL Serwer z Microsoft-a.


I to jest wlasnie glupie, bo klienta powinno interesowac przede
wszystkim, co i jak robi koncowy produkt, ktory mu sprzedajesz, a nie na
czym on chodzi. To twoja sprawa jest dobranie najlepszej platformy i
klient powinien ci w tym wzgledzie zaufac - bo skoro ci nie ufa i sam
"wie lepiej", to po co w ogole sie do ciebie zwracal?


Pozostaje problem z wyszkolonymi Adminami, pewnie część z nich sie
przeniesie, niektórzy zostana zmuszeni do tego bez swojej woli. Część

naszą ukochaną Novell Corp. I tak ma być.


Wroce do tego, od czego zaczalem list: IMHO nie mozna ograniczac sie
tylko do jednego systemu. Ja administruje Novellem, Linuxem, Solarisem i
o NT tez mam jakie takie pojecie chociaz tego systemu nie cierpie bo
jest chyba najgorszy do administrowania (prawdziwego administrowania,
takiego gdzie dokladnie wiem ktory plik jest za co odpowiedzialny, a nie
klikania w okienka) ze wszystkich. Kazdy z nich ma swoje zalety i wady.
Nie jestem przywiazany do zadnej konkretnej firmy ani produktu, tylko
wybieram to, co mi sie wydaje najlepsze. I tak IMHO powinno byc.





Temat: Streszczenia odcinków
Odcinek 181 - 188

ODCINEK 181
Hortensja przyjeżdża w odwiedziny do hacjendy Elizondów. Spotyka się z Ruth. Początkowo jest przerażona. Potem dziewczyna spokojnie z nią rozmawia i tłumaczy, że nie jest Libią. Dinora gubi drogę. W czasie postoju zbliża się do Juana. Dochodzi do bijatyki. Podczas przepychanki Dinora upada na ziemię i zaczyna zwijać się z bólu. Okazuje się, że została ukąszona przez jadowitego węża. Franco i Oscar z niecierpliwością czekają na przybycie człowieka, który potrafi poruszać się po bagnach.

ODCINEK 182
Benito chce zabrać z hacjendy Raquel fortepian, który podarowała Ruth. Eva się na to nie zgadza. Spokojnie rozmawia z chłopakiem i proponuje mu rozpoczęcie wspólnej działalności gospodarczej. Dziewczęta sprzątanie hacjendy. W portfelu Dinory znajdują pokreślone zdjęcia mężczyzn. Do Reyesów dzwoni Pancha. Prosi, żeby Franco i Sara spotkali się z Rosario. Dinora jest w coraz gorszym stanie. Zaczyna majaczyć. W malignie widzi mężczyzn, których zabiła.

ODCINEK 183
Dinora narzuca się Juanowi. Fernando nie wytrzymuje napięcia i strzela do niej. Kobieta wpada do wody i tonie. Gabriela oskarża Fernanda o zabójstwo. Wkrótce wszyscy postanawiają iść dalej. Zapada noc. Juan uważa, że powinni się zatrzymać i odpocząć, a rano wyruszyć dalej. Gabriela go popiera. Nie podoba się to Fernandowi. Sara i Franco odwiedzają Rosario, która prosi ich o wybaczenie za to, że sprawiła im tyle kłopotów. Leandro wydaje przyjęcie w swoim centrum mody. Olegario i inni chcą wyruszyć na poszukiwania Juana i Gabrieli.

ODCINEK 184
Cała rodzina poza Evą i Ruth poznaje Anibala. Dowiadują się, że mieszka w Kanadzie wraz z żoną i piątką dzieci. Mężczyzna musi się spieszyć, bo niedługo cała rodzina wyjeżdża do Azji, gdzie on będzie pracować. Eva i Ruth pakują się, a potem wraz z Oscarem i Frankiem jadą na mokradła, by w towarzystwie policji wznowić poszukiwania zaginionych. Anibal opowiada braciom, że mieszkał przez cztery lata w tej okolicy. W tym czasie dochodzi do kolejnej kłótni między Fernandem i Juanem. Eva dowiaduje się o przybyciu wujka braci Reyesów.

ODCINEK 185
Gabriela dowiaduje się od Juana, że on i jego bracia są szlachetnie urodzeni. Juan prowadzi ją oznaczonym przez siebie szlakiem. Życie Rosario nie jest już w niebezpieczeństwie. Mimo zaawansowanej ciąży Pepita nie odchodzi od łóżka przyjaciółki. Na polecenie Rosario Pepita i Pancha znowu otwierają bar. Lokal natychmiast zapełnia się po brzegi. Gabriela zaczyna doceniać zalety Juana i dostrzegać własne wady. Za nimi podąża po kryjomu Fernando, którego śledzą policjanci, Oscar, Franco i ich wuj. Policja znajduje zwłoki Dinory.

ODCINEK 186
Mimo krytycznego położenia Gabriela i Juan dochodzą do porozumienia. Gabriela sugeruje Juanowi zmianę wyglądu, a on robi teściowej przytyki co do jej charakteru. Wuj Anibal tropi ich ślady, wskazując drogę ratownikom. Bliscy porwanych coraz bardziej niepokoją się o ich życie. Hortensja przyjmuje Filemona z powrotem do domu. Porzucony przez Esperanzę mężczyzna z energią zabiera się do pracy przy straganie. Gabriela i Juan znajdują wyjście z lasu. Na drodze staje im Fernando.

ODCINEK 187
Fernando strzela do Gabrieli i poważnie ją rani. Nie trafiwszy w Juana, traci równowagę i wpada do bagna. Grupa poszukiwawcza słyszy strzały i idzie w kierunku, z którego dobiegły. Oscar i Franco odnajdują Juana i Gabrielę. Do strażników czekających przy wejściu do lasu przyjeżdża zdesperowana Norma z siostrami. Na wieść, że kogoś odnaleziono, jadą w tamto miejsce. Juan wraca do hacjendy, a Gabriela zostaje odwieziona do szpitala.

ODCINEK 188 (OST.)
Anibal rozpoznaje w Evie dawną miłość. Kobieta przedstawia mu Ruth, łudząco podobną do jego siostry. Wuj Reyesów domyśla się, że jest jej ojcem, ale Eva prosi go, by zachował tę wiedzę dla siebie. Mija miesiąc. Gabriela wychodzi ze szpitala. Na jej cześć zostaje urządzone ogromne przyjęcie. Rosario opłakuje śmierć męża. Postanawia jednak wrócić do baru Alcala i nadal śpiewać. Pepita rodzi we Francji syna. Franco i Ruth się pobierają.


 
Copyright 2006 MySite. Designed by Web Page Templates