Zamek czorstyn

Podobne podstrony
 
Wyświetlono posty znalezione dla słów: Zamek czorstyn




Temat: Przyczyny zmian w zasobach dorsza - wyniki badań
Od Babiej do Krynicy

Tegoroczna letnia wyprawa w góry była kontynuacją wędrówki wzdłuż południowej granicy Polski. Ostatnią zakończyliśmy na Babiej Górze a w tym roku "zaliczyliśmy" Gorce, Pieniny i Beskid Sądecki, kończąc tradycyjnie wędrówkę golonką, tym razem w Krynicy Zdrój.

W tym roku "zaraza górska” oprócz stałego tandemu: Zbyszek Karnicki, Emil Kuzebski dopadła młodych "obcych” - Marcina Rucińskiego i Jarka Zielińskiego, którzy dołączyli do nas na różnych etapach wędrówki. Wszyscy jesteśmy związani z rybołówstwem więc dla relaksu psychicznego rybackie i mirowskie dyskusje były zakazane.

Pogoda nam dopisywała. W schronisku na Turbaczu zupa czosnkowa była oceniona na 6 gwiazdek. Jednoznacznie stwierdziliśmy, że nigdy tak dobrej, nawet w najlepszych restauracjach nie jedliśmy. Z Turbacza przez Lubań do Krościenka nad Dunajcem to 9 godzin marszu i pogoda była łaskawa bo było chłodno, więc i dreptać było łatwiej.

W Krościenku wynajęliśmy rowery i pojechaliśmy "na rowerowy spław Dunajcem”. Najpierw zwiedziliśmy zamki w Czorsztynie i Niedzicy a potem po przekroczeniu granicy ze Słowacją siedliśmy z Emilem na obiad w całkiem eleganckiej restauracji.

Po obiadku leniwie "spłynęliśmy” na rowerach przełomem Dunajca, patrząc na turystów ściśniętych na tratwach a my swobodnie, na luzie moczyliśmy nogi w rzece. Dla wyjaśnienia - po słowackiej stronie Dunajca od miejscowości Czerwony Klasztor jest wygodna droga rowerowo/piesza do samej Szczawnicy.

Kolejny dzień to Pieniny. Sokolica i Trzy Korony to nie wspinaczka alpejska, ale wrażenia wspaniałe. Niewątpliwie to jeden z najbardziej urokliwych zakątków polskich gór. Z Krościenka ruszyliśmy już w upale przez Przehybę i Łabowską Halę do Krynicy. Przez większą część naszej wędrówki towarzyszyły nam na południowym horyzoncie dobrze nam znane Tatry.

W roku przyszłym planujemy zakończyć Wielki Szlak Beskidzki i dotrzeć do granicy z Ukrainą. A potem pewno Słowacja, o czym naszych kolegów poinformujemy i zdjęcia pokażemy.

Zbigniew Karnicki



Temat: Pieniny
Niskie, lecz szalenie urocze góry na pograniczu Polski i Słowacji.
Góry w części o dość ostrych wapiennych sztytach - w części zaś bardzo łagodne stoki.
Przez góry te przedziera się Dunajec swoim przełomem - jedno z nielicznych miejsc w Europie, gdzie organizowany jest spływ w przepięknym otoczeniu ostrych szczytów gór.
Szczególnie warto polecić :
- trasę przez Czertezik i przeł. Szopka (Chwała Bogu) na Trzy Korony
- zwiedzenie "Małych Pienin" i wąwozu Homole
Odradzam:
- żywienie się w restauracji "Nad Grajcarkiem" (nie cierpię pomidorowej o posmaku flaków i polędwicy o posmaku wiórów drewna).
Mam nadzieję, że od kilku lat (kiedy to ostatnio tam byłem) coś się poprawiło
Polecam natomiast:
- doskonałe wody zdrojowe w uzdrowisku Szczawnica
- zwiedzanie zamków w Czorsztynie (ruiny) i Nidzicy (muzeum);
Odwiedzenie bratniej Słowacji i Czerwonego Klasztoru.
Zakwaterowanie (lato)
Dla turysty - schronisko "Orlica" w Szczawnicy (domki kampingowe)
-lub w którymś z pensjonatów.
Kwatery prywatne w Szczawnicy i Krościeńku - dość drogie i niskiej jakości...
Kościoły:
1) Kościół rzymsko - katolicki Św. Wojciecha w Szczawnicy ul. Szalaya, plebania
ul. Jana Wiktora 1a, tel. 2622575
2) Kościół parafialny rzymsko - katolicki w Szlachtowej,
ul. Szlachtowa 39, tel. 2622752
3) Kościół parafialny w Szlachtowej ul. Jaworki
Więcej informacji - polecam:
http://www.szczawnica.pl/?id=2891&location=f&msg=1






Temat: Śrubka w polskiej wyobraźni
"Podhale w ogniu" zdaje się, że to był jeden z pierwszych moich filmów oglądanych w kolorze. Oprócz bajek oczywiście.
O ile fabuła filmowa odbija od rzeczywistości, bo pochodzenie i obrona zamku Czorsztyńskiego (widziałem też go) przez niewiadomego pochodzenia.K. Napierskiego jest przesadzona. Jemu chodziło o rozciągnięcie buntu Chmielnickiego na większy teren. Nie sądzę, aby to było w jakimś stosunku do rabacji galicyjskiej. Kilku zaciężnych chłopów broniło racji buńczucznej natury przywódcy i mającego aż dwu popleczników. Nic ma się to do zdarzeń 200 lat później.

W rabacji zginęło około 1000-ca ludzi w dużej części ziemian. Było to też "odreagowanie" chłopstwa na uciążliwości im narzucone i klęskę nieurodzaju. (2 in 1). Pomińmy w tym wszystkim wypadki krakowskie, bo powodem ich było wyzwolenie się spod c.k. Austrowęgier.

Jest to dla mnie przypadek, że jeżeli nie może być lepiej, to zmieńmy jakieś okoliczności, a może znajdą się przesłanki i... będzie lepiej. Takie myślenie jest uważane za praktyczne.

W felietonie wstępnym też jest to określone przez babę mówiącą, że teraz nic sie nie da już zrobić, bo są Kaczyńscy.

Myślę że obecnie "śrubką" w polsce przestają być żydy, chociaż galicyjskie myślenie to jest! Na temat myślenia galicyjskiego napisałem w temacie w tym dziale "prawostronni i lewostronni katolicy". Tak jest naprawdę i tu się tak odczuwa. Polak to katolik. Polakowi wszystkow wolno. Jest ważny, bo co niedzielę jest widziany jak kręci się przed straganami ze świątkami i cukierkowymi rybkami, jest w kościele, jest ubrany aligancko. Jest poprawny, nie myli się, a jeśli, to spowiedź raz w roku mu starcza. I wejdź takiemu w drogę......, to......
Tak że wszystkie żydy mają się bać, mają klękać przed nim! On jest PANY!

Jeżeli PANY już som, to może jeszcze o chamach. Proszę bardzo. Cała komuna to chamy! To co robiły PANY przez ostatnie 18 lat i nadal robią, to wina CHAMÓW. A im, gdyby ich nie było chamów, Polska by była Japonią II. I co zrobić z takim traktowaniem sprawy? Przecież to nie oni ten chwyt wymyślili, tylko austriacy 150 lat wcześniej.



Temat: Majówka Integracyjna 4,5,6 Maja
!!!!! MAJÓWKA !!!!!
W dniach 4,5,6 (piątek , sobota, niedziela) maja zorganizowana jest wycieczka INTEGRACYJNA dla śląskich wyższych uczelni. Cena wycieczki to 120zł. W cenie wycieczki są 2 noclegi w Krościenku nad Dunajcem - 50 m do rzeki. W ośrodku - Trzy Korony. Razem z przejazdem autokarem, ogniskiem, dyskotekami i innymi wieloma atrakcjami. 15m od ośrodka znajduje się klub muzyczny z tanimi „napojami”.

Harmonogram wycieczki:

Piątek 04.05.2007r.
- 09.00 wyjazd z Katowic Plan św. Andrzeja przy dworcu PKP
- 11.00 przyjazd do ośrodka w Krościenku
- 13.00 wypoczynek nad Dunajcem
- 19.00 dyskoteka w ośrodku
- 22.00 karaoke
- 23.00 dyskoteka C.D.
- 04.00 koniec imprezy
- 04.05 (integracja ♂♀)
-
Sobota 05.05.2007r.
- 13.00 rozgrywki sportowe
- 16.00 zwiedzanie Krościenka
- 20.00 ognisko z kiełbaskami
- 23.30 powrót do ośrodka Impreza part 2
- 06.30 koniec imprezy

Niedziela 06.05.2007r.
- 13.00 pobyt w Krościenku lub nad Dunajcem
- 16.00 powrót do Katowic

Oczywiście nie ma obowiązku ścisłego przestrzegania planu.

Cena 120zł.
Zaliczka do 04.04.2007r. czwartek – 50zł.
Ilość miejsc ograniczona

Krościenko to najbardziej urokliwe miasteczko spośród wielu malowniczych miejscowości Pienińskiego Parku Narodowego. Zachwyca niepowtarzalnym, swoistym mikroklimatem, słynie
z leczniczych źródeł wód mineralnych a unikatowe walory krajoznawcze sprzyjają wielu formom turystyki i wypoczynku.

Naszych gości zapraszamy do skorzystania z możliwości poznania okolicy podczas Spływu Dunajcem, niepowtarzalnej atrakcji tego regionu. Zapraszamy także do zamku w Czorsztynie i Niedzicy oraz na szlak najwyższego szczytu Pienin Właściwych - Trzy Korony.

Kontakt:
AE tel.- 783341489 Gg – 8269831 Paweł
UŚ tel.- 515082922 Gg – 3648168 Robert
Wsbif tel. – 507665316 Gg – 7592585 Piotr




Temat: 1
W odpowiedzi na : Re: A TO POLSKA WŁAŚNIE!!! wyslane przez ANTIRIGEL A-R dnia 2004-11-16 22:36:27:

Nie mylić z krzyżackim zamkiem w Nidzicy. ;)

"Między rokiem 1320 a 1325 zapadła decyzja o budowie zamku w Niedzicy, badania archeologiczne wskazują jednak, że grodzisko obronne istniało tu już w roku 1290. Węgrzy ze szlacheckiej rodziny Berzewiczych postanowili zlokalizować warownię na wapiennej skale nad brzegiem Dunajca, rozgraniczającego wówczas tereny polskie od węgierskich.

W latach 1328-42 zamek trafił w ręce wojewody Drugetha. Po jego śmierci zamek wrócił pod królewski nadzór, ale już w 1347 roku Ludwik Węgierski zwrócił go Berzewiczym. Zamkiem władała łomnicka gałąź tego rodu - Schwarzowie. Ich właśnie dziełem jest kolejna rozbudowa warowni w 1470 roku: w zamku 'górnym' powstało nowe skrzydło z kaplicą i salą gotycką, dodano też dolny mur obronny. Następny etap rozbudowy zawdzięcza zamek kolejnym właścicielom z rodu Zapolya; w tym przede wszystkim Emerykowi de Zapolya.

Losy fortecy związane są z walkami o sukcesję na tronie węgierskim po śmierci Ludwika II. Po przegranej bitwie z Turkami pod Mohaczem (1526 r.), za pomoc udzieloną mu w walce z Turkami, Jan Zapolya nadał żupaństwo spiskie wraz z niedzickim zamkiem wojewodzie sieradzkiemu Hieronimowi Łaskiemu. W 1589 roku warownia przeszła w ręce rodziny Horwathów z Pławca nad Popradem. Po 1601 roku dzięki Horvathom zamek przybrał postać bardzo zbliżoną do obecnej. Gotycki charakter warowni ustąpił miejsca renesansowej rezydencji. Mniejsze zmiany uczyniono na górnym zamku; pozostał on gotycki.

Wiek XVIII nie był łaskawy dla niedzickiego zamku. Dopiero w latach 1821-23 Andrzej Horwath rozpoczął prace przy renowacji warowni. Po ostatnim męskim przedstawicielu rodu, Aleksandrze, władzę na zamku przejęła jego siostra - Kornelia (1857 r.). W wyniku małżeństwa z Alapim Salamonem w rękach tej rodziny warownia pozostawała aż do roku 1944. Ostatnią panią na Niedzicy była Ilona hrabina Bethlen. Za jej rządów uporządkowano dolny dziedziniec, park i założono rodową nekropolię."

Ciekawy jest związany z rodem Berzeviczych wątek południowoamerykański zamku w Niedzicy:

"Ja, Wacław Benesz de Berzewiczy,
Baron de Dondangen, przysięgam wobec
Męki Pańskiej, Prześwietnej Rady Emisariuszy
Inków i J.O. Stryja mego Sebastyana,
uczynionych dzisiaj uchwał Prześwietnej Rady
być kuratorem i rzetelnym wykonawcą..."
(Z aktu adopcyjnego, odnalezionego w archiwum kościoła Św. Krzyża w Krakowie.)

za http://www.ipipan.gda.pl/BeskidzkiTrakt/gory2.htm

Pamiętam, że znaleźli się fantaści twierdzący, że złota należy szukać w ...jeziorze Czorsztyńskim.



Temat: Ktoś szukam przewodnika...
Do maila zalaczony byl takze program wycieczki:
WYCIECZKA W PIENINY – 3 DNI

1 dzień – Wyjazd z Będzina o godz. 08:00. Przejazd do Szczawnicy, zakwaterowanie w Domu Wczasowym Maria. Przejazd do Jaworek, spacer malowniczym Wąwozem Homole, który znany jest jako miejsce poszukiwania skarbów. Powrót do Szczawnicy – wjazd kolejką na Palenicę - podziwianie przepięknej panoramy Pienin, Tatr, Beskidu Sądeckiego i Szczawnicy. (obok, na sąsiadującej z Palenicą Szafranówce znajduje sie 700-metrowa rynna grawitacyjna). Wieczorem powrót do obiektu, obiadokolacja. Po kolacji dyskoteka. Nocleg.

2 dzień – Po śniadaniu przejazd do Krościenka. Wejście na Trzy Korony – najwyższy szczyt Pienin Właściwych - podziwianie przepięknej panoramy Pienin. Po południu powrót do Szczawnicy, obiadokolacja. Następnie spacer po tym znanym uzdrowisku położonym u stóp góry Bryjarki, w malowniczej dolinie Grajcarka – prawobrzeżnego dopływu Dunajca. Ze wszystkich stron wznoszą się górskie zbocza, pokryte iglastymi i modrzewiowymi lasami. Wieczorem ognisko z pieczeniem kiełbasek. Nocleg.
3 dzień - Po śniadaniu przejazd do Czorsztyna, zwiedzanie ruin zamku z XIV wieku, który góruje nad doliną Dunajca. Czas wolny na podziwianie wspaniałych widoków na Zalew, Spisz, zaporę, zamek w Niedzicy, a przy dobrej widoczności również na Tatry. Następnie przejazd do Niedzicy – zwiedzanie jednego z najpiękniejszych polskich zamków, wzniesionego nad brzegiem Zalewu Czorsztyńskiego. Po południu wyjazd w drogę powrotną. Przyjazd do Będzina w godzinach wieczornych.

Jesli ktos sie zdecyduje to prosze rowniez o kontakt na prezes@skpb.org poniewaz jesli nikt od nas sie nie zdecyduje trzeba bedzie szukac gdzie indziej.



Temat: Zakopane - Toruń - co warto zwiedzic na tej trasie?
Jeśli chodzi o samo południe:

W Zakopanem standardowo wyjedź sobie na Gubałówkę, ładny widok jeśli pogoda dopisze i nie będą nisko wisieć chmury, bilet normalny w dwie strony kolejką torową coś koło 20pln/os. żeby coś zjeść polecam knajpę Sabała na Krupówkach, często tam bywam bo naprawdę jest przyjemnie i dobre mają jedzonko.

Jeśli masz ochotę trochę zboczyć z trasy wracając z Zakopanego polecam zamki w Niedzicy i Czorsztynie, stoją na szczytach dwóch wzgórz, a między nimi jest rozlany Zalew Czorsztyński, piękna sprawa. Wejście parę złotych. Zalew jest ok. 20km od Nowego Targu w stronę Nowego Sącza ale warto tam podjechać w słoneczną pogodę. Oprócz samych zamków typowe opcje dla rozlewiska - rowerki wodne, rejs statkiem parowym, kajaki, jachty itp. ale jest cisza motorowa więc żadnych motorówek, skuterów itp.

Z racji tematyki forum w Krakowie polecam Muzeum Inżynierii Miejskiej na Wawrzyńca (przy okazji można zwiedzić Kazimierz bo właśnie tam się znajduje), kawał polskiej motoryzacji w kilku hangarach, do tego stare tramwaje, maszyny do produkcji biletów itp. Oprócz tego, gdybyście mieli cały dzień i byli zainteresowani, super jest też Muzeum Lotnictwa Polskiego na Jana Pawła II, setki przeróżnych maszyn na ogromnym obszarze, od szybowców przez samoloty wojenne (w tym messershmitt) z różnych epok po współczesne odrzutowce wojskowe i pasażerskie (m.in. IŁ-14 Gomułki, siedziałem za jego sterami w ostatnią Noc Muzeów ). Poza tym masa rzeczy w Krakowie, wiadomo, ciężko chociaż ułamek przedstawić ale te miejsca polecam na pewno. Bo żeby sobie pójść do Rynku czy na Planty to pisać nie trzeba.

A tak w ogóle to wracając z Zakopanego warto sobie w stronę Nowego Targu pojechać przez Kościelisko i dalej przez Chochołów, Czarny Dunajec zamiast pchać się brzydką Zakopianką. Jest trochę dalej ale za to droga jest świetna, jedzie się zakrętami między zajebiście wysokimi świerkami, wkoło góry, ekstra sprawa, w Chochołowie zabytkowe drewniane zabudowy przez całą wieś zaraz przy drodze i kościólek wyglądający jak zamek, warto nadrobić te parę kilometrów. Tyle z rzeczy, które mi od ręki przyszły do głowy.



Temat: Podhale
Wnętrze Karpat było zasiedlane później i najpierw od słowackiej, dogodniejszej dla kolonizacji strony. Sporo architektury romańskiej można znaleźć dlatego na słowackim Dolnym Spiszu i Liptowie, gdzie osadnictwo istniało już w czasach przedchrześcijańskich.
Początki stałego posadnictwa na Podhalu datują się na XIII w. - przełom późnego romanizmu i wczesnego gotyku, by tak ująć rzecz artystycznie. Osadnictwo rozwijało się głównie u podnóża Gorców.
Istniały wówczas Ludźmierz (wzm. 1234), w którym próbowali osiedlić się cystersi (przeniesieni potem w bardziej cywilizowane strony, do Szczyrzyca), osada handlowa Stare Cło, inaczej Długie Pole (?), obecny Nowy Targ (wzm. 1252) - wraz z osobnym gródkiem cysterskim. Jej powstanie było związane z lokalnym spisko-orawskim traktem handlowym.
Prawdopodobnie w II poł. XIII w. powstał cysterski gródek w Szaflarach, a obok niego wyrosła osada.
Drugi gród, państwowy, znajdował się w Czorsztynie (zwanym pierwotnie Wroninem) i datowany jest też na XIII w. Panem na tym zamku miał być demoniczny rycerz Piotr Wydżga z rodu Janinów, który za pomocą szatana miał odkryć bonanzę, później zaś część skarbu ukryć, a z częścią wyprawić się do Krzyżaków, do których z miał wstąpić z nienawiści do własnej ojczyzny. Rycerz ten był postacią historyczną, właścicielem Łącka i kasztelanem sądeckim w l. 40. XIII w. - wiarygodność reszty informacji z tej legendy jest mocno dyskusyjna. Czy jednak Czorsztyn istniał już wtedy - nie wiemy. Odkryto wprawdzie na zamku fragment wału drewniano-ziemnego, ale nie udało się powiązać go z żadną warstwą osadniczą.
Co ciekawe, z tego okresu zachował się być może jedyny istniejący do dziś drewniany kościół romański w Polsce, św. Anny w Nowym Targu (z datą 1219 na belce).
O innych osadach nie wiem; musiałbym sprawdzić (chyba przynajmniej Dębno i Ostrówsko tutaj należy). Jednak istnienie trzech grodów oraz osady targowej świadczy, że i wiosek musiała być odpowiednia ilość (albo musiały być odpowiednio ludne).
Podhale dzieliło się w Średniowieczu na opola długopolskie i czorsztyńskie.
Reszty doczytasz się w źródłach.

Źródła:
- Juliusz Marszałek Katalog grodzisk i zamczysk w Karpatach, Wyd. Stanisław Kryciński, Warszawa 1993,
- Czesław Deptuła Czorsztyn czyli Wronin, Norbertinum Lublin 1992.
Ponadto proponuję dowiedzieć się reszty, studiując historię poszczególnych miejscowości.



Temat: Campingi zimowe w Beskidach i Tatrach
Więc nareszcie „zebrałem się”, żeby opisać pokrótce nasz zimowy wyjazd z przyczepką.
Po przeczytaniu informacji z forum od barwol: http://www.forum.karawani...opic.php?t=3783
zdecydowaliśmy się z żoną na kemping Polana Sosny w Niedzicy. Po dokładnym zaopatrzeniu się w niezbędny ekwipunek wyruszyliśmy z Sosnowca 30.12.2008r. około godz. 13:00 trasą przez Olkusz w stronę Krakowa i potem dalej obwodnicą Krakowa i „zakopianką” w stronę Zakopanego. Po drodze, przed Nowym Targiem mijamy 3 kampery podążające w przeciwnym kierunku. W Nowym Targu odbiliśmy na Nowy Sącz i drogą 969 dojechaliśmy do miejscowości Dębno. W Dębnie odbiliśmy na Niedzice. Do tego momentu warunki drogowe były wyśmienite do jazdy – czarny suchy asfalt i słoneczna pogoda. W momencie, kiedy zjechaliśmy z drogi 969 warunki zmieniły się diametralnie i wraz z podjazdami pojawiało się coraz więcej śniegu na drodze. Odcinek pomiędzy Dębnem a Niedzicą to przejazd przez górę, na której znajduje się zamek. Z zachowaniem dużej ostrożności wdrapaliśmy się bez większych problemów na szczyt wzniesienia i po chwili zaczął się zjazd w dół. Bardziej obawiałem się zjazdu po ośnieżonej drodze niż podjazdu, ale i w tym przypadku wszystko odbyło się bez zbędnych przygód, zestaw zachowywał się wzorowo. Na kemping Polana Sosny dotarliśmy około godz. 16:30. Na miejscu był już barwol ze swoją załogą. Temperatyra na zewnątrz -15st C. Ustawiliśmy przyczepkę, odpaliłem Trumę i grzejnik elektryczny olejowy 700W, który zabraliśmy ze sobą i po około 45 min w przyczepce było około 20st C. Po dłuższym czasie temperatura w przyczepie oscylowała cały czas w okolicach 22-23 stC. Jeśli chodzi o warunki na kempingu to tak jak opisywał barwol – nie ma żadnych problemów z sanitariatami, czyste i w miarę ciepłe, ciepła woda non stop. Sam pobyt wspominamy fantastycznie, warunki do spędzania zimowego urlopu bardzo dobre. Blisko stok z wyciągiem około 400m, (z którego oczywiście korzystaliśmy) zamek w Niedzicy 3 km i przejście graniczne ze Słowacją 1 km gdzie można zrobić zakupy oraz zjeść smażony ser . Powrót 03.01.2009r. (z uwagi na informację o korkach na „zakopiance”) drogą przez park krajobrazowy w okolicach Czorsztyna (niezłe serpentynki )dalej na Nowy Sącz, Jurków, Tymową, Gdów, Wieliczkę, Kraków i Olkusz odbył się również bezproblemowo jeśli chodzi o jazdę po górach i ośnieżonych drogach, oczywiście z należytym zachowaniem ostrożności. Bardzo spodobał nam się taki sposób spędzania zimowego urlopu i z pewnością pojedziemy jeszcze nie raz zimą na kemping, co z resztą gorąco polecam.
Poniżej załączam kilka fotek:



Temat: Kruca bomba o la la! Tatry są super fajne i piękne!
Cześć Kacperku,

Nazywam się Kuba, mam 11 lat i chodzę do czwartej klasy. Byłem już trzy razy w Tatrach, pierwszy raz zabrali mnie dziadkowie i mieszkałem na Pardałówce. Miałem wtedy siedem lat. Byłem wtedy na własnych nogach w jaskini Lodowej w Dol. Kościeliskiej, na hali Ornak, na Kalatówkach i na Hali Gąsienicowej a właściwie nad Czarnym Stawem pod Kościelcem i w Morskim Oku, piechotą od Palenicy. A już samochodem to i w Czorsztynie i Nidzicy oraz w Słowacji na Orawskim Zamku i w Szczyrbskim Plesie.

W 2002 roku byłem z mamą i dziadkiem w Słowacji i mieszkaliśmy w Górnym Smokowcu. Całe dwa tygodnie, ale było kiepsko z pogodą. Wjechaliśmy kolejką na Hrebienok i potem poszliśmy magistralą do Slieskiego Domu w dolinie Wielickiej. Byliśmy też w Szczyrbskim Plesie a stamtąd wyciągiem pojechaliśmy na Solisko, ale zeszliśmy na piechotę, choć mieliśmy bilety powrotne, bo dziadek bardzo nie lubi jeździć wyciągiem na dół. Byliśmy też na piechotę nad Popradzkim Stawem i na symbolicznym cmentarzu pod Osterwą. Poszliśmy też z Hrebienoka aż do doliny pod Łomnicą i widziałem dolny budynek kolejki na Łomnicę, stamtąd zeszliśmy piechotą do Tatrzańskiej Łomnicy i potem taką elektryczną kolejką do Smokowca. Najwyżej to jak dotychczas byłem w dolinie Stawów Spiskich - tam jest takie małe schronisko, do którego wszystko trzeba nosić na plecach. Koło tego schroniska są takie wypukłe płyty skalne na których się poślizgnęłem i skaleczyłem nogę, nawet mało płakałem. A potem z chmur wyszła Łomnica, dziadek mi pokazywał jakąś hokejkę ale niewiele z tego zrozumiał. Wyszedł też Lodowy i Pośrednia Grań. Mój dziadek tam wszędzie był i nawet za darmo bo jeszcze wtedy filance biednych ludzi nie ganiali i teraz trzeba płacić. Ja nawet dziadka namawiałem aby pójść na ten Lodowy ale dziadek powiedział, że jeszcze jestem za mały, ale pewnie żałował pieniędzy na filanców. Byłem też w Słowackim Raju ale strasznie padało i trochę się bałem na tych strasznie wysokich drabinach. Byliśmy też w kilku ślicznych starych zamkach a Krasnej Horce to widziałem taką panią co skamieniała trzysta lat temu.

W zeszłym roku znowu byłem w Zakopanem i na Słowacji. Tym razem z moim bratem Filipem, który miał wtedy 6 lat. Byliśmy w Morskim Oku i stamtąd tak jak ty poszliśmy przez Świstówkę do Doliny 5 Stawów a później koło Siklawy do Roztoki. Gdyby się twój tata nie bał otworzyć nieznanego maila, to bym ci wysłał moje zdjęcie z Filipem nad tymi stawami.

Napisz co o tym myślisz. Ja nie mam jeszcze internetu w domu ale ma mój dziadek i to z jego adresu do Ciebie piszę.

Kuba i Filip z Koszalina



Temat: Spotkanie diabetyków "Moja Cukrzyca" w Bukowinie
Na naszych spotkaniach w Krakowie padła propozycja by wyjechać WSPÓLNIE na weekend majowy, tj. na sobotę, niedzielę i poniedziałek, ewentualnie jak ktoś miałby ochotę mógłby zostać kolejne dwa dni dłużej (wtorek, środa). Miejscem przeznaczenia została wybrana Bukowina Tatrzańska. Punktem przeznaczenia natomiast Pensjonat 'Korpałówka'. Oto co ma do zaproponowania:

- estetyczne pokoje
- nowy budynek
- węzeł sanitarny
- 6 pokoi 2-6 osobowych z balkonami
- pokoje bardzo prytulne, schludnie urządzone
- atrakcyjne położenie zapewnia ciszę, spokój i możliwość pełnego wypoczynku
- do dyspozycji gości duża kuchnia z pełnym wyposażeniem (lodówka, naczynia, kuchenka)
- świetlica z telewizją, radio
- taras widokowy z leżakami, piękna panorama
- zamykany własny parking

- znajduje się 50m od przystanku PKS/BUS
- obok Poczty w Bukowinie Tatrzańskiej, 200m poniżej Klinu
- do Kościoła 500m
- do banku 400m
- restauracja w zasięgu 30m
- 100m do pierwszego wyciągu narciarskiego
- kilkanaście wyciągów w odległości do 400m
- zjazd na nartach do wyciągu od domu
- Dom Ludowy 300m (Sabałowe Bajania w lecie)
- kuligi, grill
- watra górlaska z możliwością wynajęcia kapeli góralskiej
- dom oddalony od drogi 30m zapewnia ciszę i spokój
- do dyspozycji kuchnia z jadalnią i wyposażeniem

Atrakcje turystyczne
- w lecie - szlaki turystyczne w Tatrach
- w zimie - liczne wyciągi nariarskie na miejscu
- Zakopane, skoki narciarskie, liczne imprezy
- turystyka wysokogórska i krajoznawcza
- w Bukowinie - możliwość jazdy konnej, rynna wodna, festiwal Sabałowe Bajania
- 15km do Przełomu Białki (rybołóstwo)
- 25km do Jeziora Czorsztyńskiego (żeglarstwo, zamki w Niedzicy i Czorsztynie)
- 25km do Spływu Przełomem Dunajca
- 30km do Pienin, zwiedzanie Słowacji
- skansen wsi podhalańskiej w Maniowach
- Kościółek w Dębnie - zabytek klasy 0

Min. cena w sezonie: 20 zł
Max. cena w sezonie: 25 zł
Min. cena poza sezonem: 20 zł
Max. cena poza sezonem: 25 zł

Korpałowka
ul.Kościuszki 137b
34-530 Bukowina Tatrzańska
Tel (+48) 18 20 78 226
Tel GSM (+48) 503 061 311

Jak ktoś z forumowiczów, bądź osób z cukrzycą miałby ochotę na tego typu wyjazd proszony jest o jak najszybszy kontakt ze mną w celu dokonania rezerwacji.
Dziekuje Wiola.

[ Komentarz dodany przez: j.magiera: 21-02-2006, 23:39 ]



Temat: KACWIN
Spisz to kraina historyczno-etnograficna położona w Karpatach Zachodnich, na północny wschód,
wschód, południowy wschód od Tatr. Przebiega przez terytorium Polski i Słowacji ,w dorzeczu górnego
Popradu , górnego Hornadu oraz w części dorzecza Dunajca (na wschód od Białki) Pod względem geograficznym znajduje się obrębie następujących regionów (w całości lub częściowo): Kotlina Spiszu
Tatry Wysokie i Bielskie, Niżnie Tatra, Straceńskie Góry, Góry Lewockie ,Pogórze Spiskie, Pieniny

Kacwin to wioska spiska położona w pobliżu Jeziora Czorsztyńskiego , ta malownicza miejscowość jest najlepszą bazą wypadową do zwiedzania największych atrakcji turystycznych regionu. Zabytki architektoniczne Spisza to przede wszystkim Zamek w Niedzicy wzniesiony w
XIV w. przez węgierski ród Berzevicsych ,drewniany kościół w Trybszu ,spichlerze zwane sypańcami w Kacwinie i wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO kościółek w Dębnie.
Kacwin założony został w XIV w przez węgierski ród Berzevicsych
Leży na wysokości 570 m.n.p.m przy granicy ze Słowacją do której prowadzi turystyczne przejście graniczne małego ruchu .
"Katzwinkel" nazwa wsi pochodzi od języka niemieckiego i oznaczała koci
zakątek. Wioska leży na uboczu dlatego też czas płynie tu trochę wolniej .Kacwin z racji swojego usytuowania otrzymał miano najpiękniejszej i najprzytulniejszej miejscowości Polskiego Spisza.
W Kacwinie znajdują się jedyne w Polsce zabytkowe spichlerze zwane „sypańcami",zbudowane są z drewnianych płazów obsypanych gliną z drewnianym gontowym dachem ,łatwym do zrzucenia w razie pożaru .Godnym polecenia zabytkiem jest kacwiński kościół pod wezw. Wszystkich Świętych
Główna bryła kościoła jest gotycka, we wnętrzu dominuje zaś rokoko i barok. Kościół okryty jest gontami co daje mu niezwykły urok
Przez Kacwin przepływa przepiękny potok zwany Kacwinianką , godne uwagi są wodospady kształtujące spływ wody po wapiennych stopniach ,znajduje się tu największy wodospad na Spiszu blisko 7 m. wysokości Oprócz tego wodospadu są także mniejsze wodospady pod którymi można się kąpać i spędzać wolny czas w letnie dni.
Więcej >>>




Temat: "Moje" Sromowce
Witam.
W sromowcach bylem trzy razy, niestety o trzysta razy za malo;)
Pierwsza moja wizyta mial miejsce w 1976 roku -prehistoria- Z tamtego okersu w zasadzie wiele nie pamietam.
Bylem na koloni letniej w szkole (jak sadze juz nowej), z roku '76 pamietam jedynie potezne ciezarowki, wozace ziemie czy cos tam, przejezdzajace przez drewniany most na Dunajcu tuz pod zamkiem, oraz pierwszy w moim zyciu splyw Dunajca. W zasadzie na tym moje wspominki z tego roku sie koncza, mialem wowczas 6 lat a czas robi swoje. Z tego splywu mam do dzis fotke z pamiatkowymi wpisami uczestnikow na odwrocie:) Jesli chcecie to moge to gdzies zaladowac, oczywiscie jesli osoby na tej tratwie sie nie obraza :)) A moze ktos, kiedys sie rozpozna?:)
Znacznie wiecej pamietam z drugiego pobytu w 1983 roku. Tez na koloni letniej w tej samej szkole (glownie Trojmiasto). Wowczas mialem "juz" 13 lat wiec wiek jak najbardziej burzliwy i takie tam;) Nadal istnial most drewniany na Dunajcu pod zamkiem, ale chyba wowczas nie byl juz otwarty dla pojazdow, istnial nowy most blizej Sromowiec. Pamietam dokladnie (jesli mozna cokolwiek pamietac dokladnie po hmm prawie 25 latach wiec jesli przekrece nazwy to wyprostujcie) okolice szkoly. Zaraz za szkola jest gorka zwana "Soltysia Skalka" pamietam, ze robilismy zawody kto pierwszy na skale, byly tam niesamowite borowki (jagody),byc moze do dzis zachowaly sie jakies bzdetne przedmioty zostawione gdzies pod ta skalka przez nas "ku pamieci" hehe (to efekt akcji organizowanych w gazetach dla mlodzierzy typu "Swiat Mlodych") Pod gorka a miedzy szkola bylo male boisko sportowe, trawiaste, a obok hmm, male grzadki z marchewkami:) to dziwne ale wlasnie przypomnialem sobie smak tych marchewek wyciaganych w przerwach "wielkich" meczow i konsumowanych na miejscu po jedynie pobieznym oczyszczeniu z ziemi:)) Zaraz za szkola od strony Niedzicy, tuz przy siatce rosla jablonka papierowka... hehe - kupa wspomnien z nia zwiazana. Gesi juz tu wspomniane tez dobrze pamietam, zwlaszcza podczas "wyprawy" nad Dunajec. O! I nad Dunajecem bylo bisko pilkarskie, na ktorym zagralismy jeden mecz z miejscowymi hehe a po meczu ognicho, kielbasy, i ziemniaki z ogniska... Boze co za czasy to byly. Wowczas w Sromowcach Katach na przystani flisackiej po raz pierwszy w zyciu zobaczylem zlowiona Glowacice taka "mala" rybke.
Pamietam jak przez mgle Czorsztyn, skrzyzowanie (chyba jedyne) jako centrum;) pamietam byly tam sklepy w tym i obowniczy (nie wiem dlaczego wlasnie to zapamietalem) i pamietam, ze te budynki czy sklep(y) byly przy chodnikach na takich drewnianych podwyzszeniach, jak miasteczka na westernach - pewnie bylo to jedynie przy jakims sklepiku a pamiec plata mi figle i wydaje mi sie teraz, ze byly to chodniki hehe.
pamietam droge ze Sromowiec do Czorsztyna, gdzies w polowie tej drogi byla jaskinia/sztolnia - co niektorzy mowili, ze to tunel podziemny na druga strone Dunjaca. Na zamek w Czorsztynie wchodzilismy ot, tak z marszu pod gorke, nie bylo tam nic poza ruinami, zadnej informacji czy siatek ochronnych, mozna bylo po murach ganiac do woli. Na zamek Niedzicki, szlo sie taka spiralna droga od strony Dunjaca.
Niestety nie sposob wszystkiego opisac, jak sobie jeszcze cos przypone z tego okresu to dopisze.
Z niemilych zdarzen pamietam, ze ktoregos dnia doszlo do wypadku ciezarowki ktora przywozila flisakow ze Szczawnicy, zapalil im sie samochod, kilka osob bylo popazonych - to tak namarginesie.
O 1998 pisac nie bede bo to juz nie "moje" Sromowce... praktycznie zmienilo sie wszystko. Poza tym, bylem tam zaledwie jeden dzien.
Doprawdy nie wiem, czy to wiek (13 lat) czy faktycznie czasy byly inne, ale jakos tak mi sie wydaje, ze bylo znacznie sympatyczniej miedzy ludzmi niz dzis.

(za byki ortograficzne i gramtyczne przepraszam, ortografia nigdy nie nalezala do moich mocnych stron)



Temat: Mój pierwszy raz
Seba,

Tak sobie poczytałem ten Twój pierwszy raz i sam wpadłem we „wspomnień czar”.

To był ten sam rok, 1990. Do Czorsztyna, Falsztyna i Maniów jeździliśmy od kilku lat. Choć misa przyszłego jeziora był już w trakcie „formowania” co w praktyce przekładało się na totalną demolkę nadbrzeżnych łęgów i kamieńców, lipieni było tam więcej niż teraz na niejednym Oesie. O głowacicach słyszało się legendy ale nikt z naszej paczki nie próbował jej złowić. Wiadomo, ryba widmo. Ale każde przejście koło słynnych „bań” pod Falsztynem, Zielonymi Skałkami czy św. Kingą, gdzie ciemnozielone wiry zwiastowały obecność wielkiej ryby powodowało przyspieszone bicie serca.
Ale póki co, wystarczały nam piękne kardynały, który były praktycznie wszędzie. Najbardziej lubiłem wydłubywać te najgrubsze, które stały na Ptasim Uskoku, w skalistej rynnie pod urwiskiem. Łowiło się tam w grubej, 2 metrowej wodzie na „kluski” nr 6 imitujące Hydropsyche. Praktycznie nie trafiały się mniejsze ryby niż 35cm, a co trzecia, czwarta była czterdziestakiem. Problem był w tym, że co drugi, trzeci wypad na Uskok kończył się wywrotką na zdradzieckich skałach ale jak się ma te 20 lat to człowiek nie czuje bólu ani zimna.
Wreszcie przyszedł 10 listopada, gdy tuż przed wyjazdem kolega zaproponował zabranie spinningów gdyż mieliśmy wreszcie zapolować na Królową. Oczywiście pomysł wyśmiałem, jako absolutny spinningowy ignorant, nie mówiąc o polowaniu na głowacicę, które wydawało mi się wymagające najwyższych umiejętności i hartu ducha. Niemniej, zabrałem „tatową” 3 metrową Germinę z pełnego szkła wraz z kołowrotkiem Rileh Rex z pękniętą szpulą i żyłką niewiadomego pochodzenia i średnicy. Kładąc się wcześnie do łóżka pomyślałem: cóż, zanim zacznie brać lipień można z rana porzucać dla rozgrzewki.
Wstaliśmy, jak trzeba, jeszcze po ciemku a wygwieżdżone niebo zwiastowało srogi mróz w Dzień Niepodległości. Zaczęliśmy od św. Kingi czyli pod zamkiem w Czorsztynie. Tam urwałem jedną z dwóch błystek, które podarował mi kolega.
Zmarzłem jak cholera, więc postanowiłem przespacerować się do auta, które stało pod zamkiem w Niedzicy. Wybiła godzina 8.00, pierwsze promienie słońca zaczęły się przebijać przez gęstą, poranną mgłę więc zdecydowałem się wykonać 5 ostatnich rzutów jedyną blachą jaka mi została, a w duchu miałem nadzieję, że może już w pierwszym ją urwę.
Jako, że był to mój debiut spinningowy moje rzuty i prowadzenie przynęty były czysto intuicyjne ale stojąc na nabrzeżu jeszcze przedwojennej przystani flisackiej, mając pod nogami wściekły nurt a za nim placyk spokojnej wody zdecydowałem się rzucać lekko pod prąd, na spokojną, pozwalać błystce utonąć i prowadzić jak najwolniej tuż nad dnem.
W drugim rzucie, gdy karlinka weszła w główny nurt mam branie, tnę, podnoszę wędkę i czuję pulsowanie. Wiem, że mam dużą rybę ale stawiam raczej na brzanę podciętą za grzbiet. Na wszelki wypadek docinam i w tym momencie do powierzchni podchodzi metrowa głowatka. W otwartej, jasnej paszczy widzę moją blaszkę zapiętą w nożyczkach. Wtedy nie wytrzymuję i docinam po raz kolejny (to reminiscencja zasłyszanej kiedyś opinii znanego łowcy głowacic, że głowę zacina się 3-5 razy). W reakcji na mój ruch ryba wykonuje swój, czyli „odpala” w dół na pełnym gazie. Szczęście, że kurczowo ściskana korbka Rexa wyrywa mi się ze zgrabiałych rąk, bo oczywiście hamulec w tych kołowrotkach nie działał. Ryba ucieka w dół a ja próbuję ją gonić po śliskich głazach. Jakimś cudem po chwili udaje mi się ją uspokoić a kolega, który nie wiem kiedy przyszedł mi z pomocą, jedną ręką trzymając mnie za kołnierz bym nie wpadł do wody drugą podbiera rybę. Wreszcie mamy ją na zmrożonej trawie. Jest tak piękna, że w pierwszym odruchu mówię do kumpla: wypuśćmy ją. On jednak, jako kierownik wycieczki decyduje by ją zabrać. Pomiary w sklepie w Czorsztynie dają niezły jak na pierwszy raz wynik: 97cm i 8kg.

Niestety nie zachowały mi się zdjęcia tamtej ryby, tę poniżej złowiłem 4 lata później, była nieco lżejsza, ale za to wyholowana przy użyciu sprzętu muchowego.





Temat: a może wyjazd na Rafting po sesji ?
Rafting to najprościej mówiąc spływ pontonem, górską rzeką. Chcemy zabrać Cię na przygodę przełomem Dunajca, jedną z najpiękniejszych w europie tras rzecznych. Weź udział w prawdziwej przygodzie! Płynąc pontonem siedzisz na burcie blisko wody, wiosłujesz zamiast biernie podziwiać krajobrazy, doświadczasz bezpośredniego kontaktu z wodą - po prostu walczysz z rzeką. Weź udział w wojnach pontonów - które polegają na tym kto kogo bardziej zmoczy. Boisz się że to za trudne dla Ciebie? Nic bardziej błędnego. Profesjonalny sprzęt i wykwalifikowani instruktorzy zadbają o Twoje bezpieczeństwo, nie musisz mieć żadnego doświadczenia! Pokonanie górskiej rzeki pontonem to jedna z najbardziej emocjonujących i ciekawych form górskiej turystyki. Niezapomniane przeżycia i spora dawka adrenaliny gwarantowane! A wieczorem... wspólne ognisko z pieczeniem kiełbasek .

Cena: 117 od osoby
*w cenie: miejsce noclegowe na polu namiotowym (piątek wieczór/niedziela wieczór), ognisko integracyjne z pieczeniem kiełbasek, spływ profesjonalnymi pontonami górskimi pod okiem wykwalifikowanych instruktorów, ubezpieczenie NW, wyposażenie w kamizelki ochronne i kaski w czasie spływu, transport z biwaku na miejsce spływu, wstęp do pienińskiego parku narodowego.
*możliwość wykupienia wyżywienia w pobliskim pensjonacie oraz zakwaterowania w pokojach za dodatkową opłatą

Terminy: 03-05.07, 10-12.07, 17-19.07
(chociaż nie wiadomo na 100% czy wszystkie terminy dojdą do skutku, wszystko zależy od liczby chętnych, jak będzie za mało organizator zastrzega sobie prawo do odwołania danego wyjazdu, powiadamia o tym chyba najpóźniej dwa dni wcześniej i zwraca pieniążki)

Organizatorem jest firma Geosport
Miejsce biwaku: Krościenko nad Dunajcem
Trasa spływu: Sromowce – Krościenko (ok. 15km)

program wyjazdu jest mniej więcej taki: piątek wieczorem rozbijamy się na polu namiotowym (ewentualnie w pokojach jak kto woli) i spotykamy w sprawach organizacyjnych, w sobotę jest spływ, a chętni mogą oprócz tego wyjść na Trzy Korony lub Sokolicę (słynne pienińskie szczyty), wieczorem mamy ognisko z pieczeniem kiełbasek i bawimy się do rana, na niedziele program zależy od chęci uczestników, jeśli zbierze się wystarczająca liczba chętnych żeby zapłacić pare groszy i porobić coś konstruktywnego możemy odwiedzić wąwóz Homole lub Rezerwat Biała Woda, wyjechać na Palenicę wyciągiem krzesełkowym lub bawić się na torze saneczkowym w Kluszkowach, są też niedaleko zamki w Czorsztynie i Niedzicy, można popływać statkiem po Jeziorze Czorsztyńskim...

hmm... cóż jeszcze mogę dodać, oczywiście wcześniej trzeba wpłacić pieniążki na konto organizatora, oraz wypełnić formularz uczestnictwa jednym słowem dokonać wszystkich formalności (najpóźniej ok. tydzień przed imprezą)

Zapisy prowadzone są przez samorząd Politechniki Krakowskiej.
Kontakt: Przemek P. - gg. 3868353, kom. 793 072 042
Politechnika Krakowska im. Tadeusza Kościuszki - Osiedle Studenckie
Dom Studencki nr 1, p. 707B
ul. Skarżyńskiego 3



Temat: Polskie warownie w roku 1095 i w roku 1290
Witam!

Jakie murowane (chociaż częściowo) warownie, zamki i fortyfikacje (oprócz ufortyfikowanych miast), istniały w Polsce i na ziemiach polskich oraz najbliższych sąsiadów w roku 1095 oraz w roku 1290.

Jakie były najpotężniejsze spośród warowni i fortyfikacji oraz grodów w całości drewniano-ziemnych w tych latach?

Lista jak dotąd przedstawia się następująco:

Rok 1290:

Na mapce miasta są zaznaczone na niebiesko (Poznań, Wrocław, Gdańsk, Kraków, Płock, Szczecin).

Wielkopolska i Kujawy:

Zamki:

Poznań (zielony kolor)
Kalisz
Kępno
Ostrów Lednicki
Kruszwica
Dobrzyń nad Wisłą (siedziba Braci Dobrzyńskich)
Toruń
Kowalewo Pomorskie
Golub-Dobrzyń
Chełmno
Grudziądz
Radzyń Chełmiński

Mazowsze z Podlasiem:

Zamki:

Płock
Ciechanów
Czersk
Warszawa
Drohiczyn (dawna siedziba Braci Dobrzyńskich / Drohiczyńskich, odbita przez Jarosława Mądrego - aktualnie w rękach Rusi Halickiej).

Śląsk:

Zamki:

Będzin
Sławków
Opole
Głogów
Legnica
Wrocław (dwa zamki - zaznaczone razem z miastem na niebiesko)
Bolków
Książ
Wleń
Krosno Odrzańskie
Cieszyn

Forty:

Forteca na Górze Birów pod Ogrodzieńcem

Małopolska:

Zamki:

Wawel (zielony kolor)
Chęciny
Rabsztyn
Babice
Oświęcim
Morawice
Wieliczka
Dobczyce
Czchów
Czorsztyn
Rytro
Szymbark
Kazimierz Dolny
Lublin
Stołpie
Sandomierz (dodany jako zamek gdyż nie będzie go jako miasto)

Ufortyfikowane opactwa:

Tyniec

Ruś Halicka - Grody Czerwieńskie:

Zamki:

Przemyśl

Pomorze Gdańskie:

Zamki:

Tczew

Prusy:

Zamki:

Braniewo
Elbląg

Pomorze Zachodnie:

Zamki:

Koszalin
Płoty
Resko
Świdwin
Lipie
Połczyn Zdrój
Dobra
Wapnica
Rurka
Boleszkowice
Chwarszczany



Natomiast rok 1095:

1 – Płock
33 – Szczecin
34 – Wrocław
36 – Poznań
37 – Kraków
38 – Gdańsk

Wielkopolska:

16 – Zamek na Ostrowie Lednickim
17 – Gród w Poznaniu (ten biskupi, po zachodniej stronie Warty)

14 – Gniezno

Mazowsze:

2 – Gród w Ciechanowie
3 – Gród w Warszawie

Małopolska:

9 – Zamek na Wawelu
10 – Ufortyfikowane opactwo w Tyńcu
8 – Zamek w Morawicy
7 – Gród w Stradowie
11 – Gród w Naszacowicach / w Podegrodziu

6 – Sandomierz

Śląsk:

18 – Gród w Krośnie
19 – Gród w Głogowie
20 – Gród w Niemczy
12 – Forteca na Górze Birów pod Ogrodzieńcem

Ruś Halicka – Grody Czerwieńskie:

5 – Przemyśl
28 – Gród w Czerwieniu

29 – Gród we Włodzimierzu Wołyńskim (poza obszarem wpływów polskich)

Pomorze Zachodnie:

21 – Gród w Kołobrzegu
22 – Gród na Wolinie (w rękach duńskich ?)

Inne:

15 – Truso (ze względu na utworzenie stolicy prowincji w Tuwangste - późniejszy Konigsberg - Truso zostanie dodane jako fort).

25 – Gród w Radogoszczy
26 – Gród w Górze

27 – Gród w Brennie
24 – Gród w Miśni
32 – Gród w Budziszynie

31 – Gród w Libicach
23 – Gród w Ołomuńcu
30 – Gród w Nitrze



------------------------------

Jest to wyliczanka na potrzeby projektu MODa do gry Medieval Total War II (anglojęzyczny MOD - "Rise of Empires"), który w zamierzeniu ma być możliwie jak najbliższy historycznym realiom - dlatego też zamieszczane będą na mapie kampanii m.in. historyczne warownie.

MOD ten przewiduje trzy kampanii:

Kampania główna - 1095 - 1500
Kampania wczesna - 1095 - 1290
Kampania późna - 1290 - 1500

-------------------------------

Jeżeli jeszcze jakieś znacie, to proszę dopisujcie. Jeżeli są błędy - np. niektóre nie powinny się na listach znaleźć -, to proszę zwracajcie uwagę.

Prosiłbym także żebyśmy spróbowali ustalić, które z tych obiektów były najważniejsze (bo wszystkich chyba nie da rady zamieścić - szczególnie w późnej kampanii - w roku 1290), lub które powinny się znaleźć, a które nie, z innych, rozmaitych przyczyn - jakich?

Zapraszam do dalszej dyskusji!



Temat: Przystanki PKS Częstochowa


Ale tam rozkłady prezentuje Ministerstwo Komunikacji, czy coś w tym stylu.

Gdyby taki zabieg zrobić w Polsce od razu wszysycy by z siekierami na to
ministerstwo poszli i powiedzieli, że się im działalność ogranicza.

Zresztą nawet w Pomorskim mówi się o zastosowaniu modelu organizatora i
operatorów w kom. regionalnej i nic poza mówieniem nie wychodzi, bo
przewoźnicy wolą sobie na własny rachunek jeździć.

A jak już się wprowadza jakieś zasady ujednolicania, chociażby zmieniania
nazw przystanków sprzed 40 lat, to wszysycy nagle uważają, że ten kto to
robi to kretyn.

Więc tak jak z koleją, w tym kraju nie_da_się.


No niestety. Nic dodać, nic ująć. Właśnie jak już mowa o nazwach przystanków
to odnosząc się do przewoźnika zawartego w tytule - jedną z jego
największych ułomności są nazwy przystanków na terenie Częstochowy,
pochodzące z czasów, gdy te miejsca były jeszcze wioskami. Nazwy są
archaiczne, wiele z tych wiosek nazywa się inaczej, a dzielnice o tej samej
nazwie powstały w nieco innym miejscu.

Natomiast jest oczywiście w Polsce strona (www.rozklady.com.pl), na której
ktoś - powiedzmy że ku chwale Ojczyzny wrzucił rozkłady wielu PKS-ów i
przewoźników prywatnych i stara ich zmuszać do aktualizacji. Jak się
porównuje to, co z tego wychodzi ze stanem faktycznym, to dopiero ręce
opadają. Każdy przewoźnik ma swoje nazewnictwo przystanków. I jak się potem
zrobi z tego wspólną bazę, to wychodzą na przykład takie kwiatki:
1. Do miejscowości Czorsztyn (Pieniny) docierają tylko kursy PKS Nowy Targ
relacji Nowy Targ - Sromowce Wyżne (tak nawiasem mówiąc, żeby się tego
dowiedzieć musiałem pojechać do samego Czorsztyna, bo nigdzie indziej (z
dworcem w Nowym Targu włącznie) z rozkładów nie można tego wydedukować, a
Czorsztyn to dość znana miejscowość. Ale na wspomnianej stronie można na
przystanku "Czorsztyn" znaleźć także kurs PKS Zakopane relacji Zakopane -
Szczawnica (nawiasem mówiąc też trudno wydedukować, że on jedzie przez
Niedzicę-zamek i Sromowce Niżne - prymitywne tablice i rozkłady stanowiące
standardy polskich PKS-ów takich niuansów nie podają). Tak naprawdę on tam
wcale nie wjeżdża. Po prostu oddalony nieco od miasteczka przystanek przy
szosie zwany przez "tutejszy" PKS Nowy Targ "Czorsztyn - skrzyżowanie"
został przez PKS Zakopane nazwany "Czorsztyn".
2. W miejscowości Czyżew dowiedziałem się od tubylców, że pewnego kursu
autobusu spod dworca do Zambrowa (chyba 10:07) nigdy nie ma. Im to
oczywiście nie przeszkadza - przyzwyczaili się. W końcu ludzie na wioskach
na rozkłady nie patrzą, bo sami wiedzą lepiej. A on się ciągle na tym
rozkładzie pojawia. Tyle że w następnych miejscowościach ten kurs już jest.
Po zbadaniu sprawy i zagłębieniu się w dane www.rozklady.com.pl
wydedukowałem, że kierowcy pod dworzec nie podjeżdżają, bo PKS Siemiatycze
nazwał sobie ten przystanek "Czyżew-osada" zamiast "Czyżew-d.k.". No i skąd
biedny kierowca ma wiedzieć, że trzeba pod dworzec podjechać. Pruje od razu
na rynek i tyle.





Temat: Słowacja na Rowerze :-)
Zapraszam wszystkich do udziału w wyjeździe, o którym mowa w tytule tematu. Termin wyjazdu to okolice 10-tego sierpienia. Czas trwania od 7 do 10 dni, w zależnośći ile zajmie nam pokonanie wyznaczonej trasy. Noclegi w zależności o chęci i kasy uczestników (na dziko, na polach namiotowych i kwaterach). Planowany przebieg trasy zamieszczam poniżej:

Zaczynamy w Warszawie, gdzie wsiadamy do pociągu i jedziemy do Nowego Targu. Tam przesiadamy się na rowery i przez Stare Bystre i Miętusowo kierujemy się do Chochołowa. Zwiedzamy fragmenty drewnianej architektury Muzeum Powstania Chochołowskiego i przekraczamy granice ze Słowacją. Kierujemy się przez Suchą Górę do Witanowej, gdzie odbijamy na południe do Orawic. Tutaj korzystamy z aquaparku z wodami termalnymi. Następnie Blatną Doliną dojedziemy do Zuberzca, skąd rozpoczniemy pierwszy, długi podjazd Studeną i Rohacką Doliną wzdłuż rzek od podobnych nazwach na wysokość około 1550 m n.p.m. . Wracamy do Zuberzca tą samą drogą i kierujemy się Doliną Borowej Wody, Kvaciańską Doliną nad jezioro Liptowską Marę,a następnie do Liptowskiego Mikułasza. Potem przez Bobrowiec i Jałowiec wiedziemy na Tatrzańską Magistrale Rowerową. Po kilku kilometrach odbijemy w Ziarską Doline i podjedziemy do Ziarskiej Chaty skąd można podziwiać paralotniarzy. Wracamy na Magistrale i jedziemy przez Rackową Dolinę i Pribyline do Liptowskiego Hradoka. Tam zwiedzamy pierwszy ze słowackich zamków na naszej drodze. Następnie wieżdżamy Jańską Doliną w Niżne Tarty. Przejeżdżamy przełęczą Sudowskie Sedlo (1136m n.p.m.) i w miasteczku Maluzina odbijamy w Maluzińską Dolinę. Dojeżdżamy do wywierzyska rzeczki Maluzina i wracamy na trasę. Kolejnym elementem będzie jazda przy rzece Vah i Czarny Vah (niesamowicie widokowy fragment). Pod drodze zajedziemy nad dwa zbiorniki utworzone przez tą rzekę. Stąd wzdłuż rzeki Ipoltice rozpoczniemy masakryczny podjazd na szczyt o nazwie Kralova Hala(1948 m n.p.m.). Droga powrotna będzie wiodła przez Słowacki Raj. Tutaj chciałbym zejść z roweru i jeden dzień pochodzić po tamtejszych szlakach, których nie można pominąć. Następnie zaliczamy miasteczka: Nowa Wieś Spiska, Lewocza i Poprad, gdzie jest wspaniały rynek i widok na łańcuch Tatr Wysokich, który będzie naszym kolejnym celem. Ruszamy do wsi Vazec, gdzie odwiedzamy jaskinie Vazecka Jaskinia . Następnie tylko wieś Vychodna i Pobrańskiej, skąd rozpoczynamy przygodę z masakrycznymi podjazdami i przepięknymi jeiorkami cyrkowymi. Na rozgrzewke zaliczamy Tichą Dolinę. Następnie wracamy na trasę i jedziemy nad Strbskie Pleso (niesamowite widoki), a chwilę później Popradzkie Pleso. Pedałujemy u podnóży najwyższych szczytów tatrzańskich do Tarzańskiej Polany i podjeżdżamy do Vielickiego Plesa. Następnie zaliczamy kurort pt.: Stary Smokowiec i pędzimy do kolejki linowe na Łomnice. Przy jej pomocy wieżdżamy na wysokość 2634 m n.p.m. (najwyższa górą po Gerlachu). Z Tatrzańskie Łomnicy jedziemy przez Mlyceky do Kezmaroka, gdzie zwiedzamy średniowieczny Gród i kasztel. Następnie Podoliniec z zabytkowym rynkiem i ciśniemy w stronę polskiej granicy. Po drodze zahaczamy o Czerwony Klasztor i ścieżką rowerową nad Dunajcem dojeżdżamy do Sromowców Niżnych i tam przekraczamy granicę z Polską. Mkniemy przez Szczawnice, Krościenko nad Dunajcem i Szlakiem Architektury Drewnianej dojeżdżamy do Czorsztyna. Tam wypalamy się nad jeziorem Czorsztyńskim i oglądamy ruiny tamtejszego zamku. Następnie jedziemy do najpiękniejszego zamku. który odwiedzimy podczas wycieczki a mianowicie Zamek w Niedzicy. Potem jedziemy przez Pieniny Spiskie do Trybszu i wracamy na Szlak Architektury Drewnianej, który przez Czarną Górę i Bukowinę Tatrzańską prowadzi nas do Zakopanego. Tam zaliczamy ostatni podajzd Doliną Suchej Wody do schroniska Murowana i wracamy przez Jaszczurówke do stolicy polskich gór. Tam wsiadamy w pociąg i wracamy do rzeczywistości



Temat: Pinkwartoptikon, czyli felietony Macieja Pinkwarta
Wieś, ale jednak miasteczko
Frydman - cz. 2

Gdy spogląda się na spiski Frydman z pewnej odległości – ze Szlembarku na zboczach Gorców czy z drogi do Falsztyna, biegnącej skrajem Pienin Spiskich – piękno miejscowości ukazuje się w całej krasie: w środku dumnie wznosi się biały, zabytkowy kościół, wokół niego gęsto skupione domy, bystre oko dojrzy wieżyczki renesansowego kasztelu, z dwóch stron od jeziora odgradzają wieś szaro-białe linie wałów ochronnych.

Wieś? Formanie, tak – Frydman jest sołectwem, wchodzącym w skład gminy Łapsze Niżnie. Ale niemal od początku swojej egzystencji miał status miasteczka, obdarzonego prawem cotygodniowych, wtorkowych targów i wolnością celną, co wobec pogranicznego położenia miało kluczowe znaczenie. Główna droga (dziś nosząca imię króla Jana III Sobieskiego) rozszerzała się w pewnym miejscu w mający kształt wrzeciona rynek, na którego jednym końcu stał kościół, na drugim – kasztel, stanowiący rezydencję właścicieli miejscowości. Taki układ, dziś już niezbyt czytelny dzięki nowoczesnej rozbudowie, stanowi charakterystyczną cechę większości spiskich miejscowości, powstałych w XIV wieku na prawie niemieckim.

Nazwa ulicy Sobieskiego wiąże się z popularnym w tej okolicy mitem o rzekomych odwiedzinach króla, wracającego tędy z wyprawy wiedeńskiej w 1683 r. Wiednia który miał wysłuchać tu mszy świętej (niektórzy twierdzą, że król służył do mszy jako prosty ministrant), a potem przekazać na rzecz kościoła frydmańskiego znaczną dotację. Gdyby Jan III miał rzeczywiście być we wszystkich miejscach, które na taką lub podobną historię się powołują, musiałby wracać do domu przez rok, a przecież chyba spieszył się do Marysieńki? Zresztą akurat wiemy dobrze, jak jechał: Z Wiednia do Ostrzyhomia, potem do Koszyc, i na północ do Preszowa, zbrojnie niszcząc ziemię północnych Węgier, na której co prawda nie było już Turków, ale wciąż jeszcze trwało antyhabsburskie i antykatolickie powstanie tureckiego sojusznika Imre Thőkőly’ego. Król Preszowa nie zdobył, ale pociągnął na Sabinów i Starą Lubowlę, i tu wkroczył na ziemie polskie. Istotnie, początkowo miał zamiar jechać przez Czorsztyn i spotkać królową w Nowym Targu, i nawet część wojsk poszła tamtą trasą, ale ostatecznie Marysieńka padła w jego objęcia w Starym Sączu w II połowie grudnia 1683 r.

Frydmański kasztel mieści się dziś przy ul. Kasztelańskiej, opodal Dworskiej. Wzniesiony był początkowo jako wieża mieszkalna w I połowie XIV w. przez Berzewiczych. Resztki murów tego pierwotnego założenia znajdują się jeszcze w piwnicach obecnego budynku. W czasach Horvathów, w latach 1585-90 wieża została przebudowana w piętrowy dwór obronny, prawdopodobnie przez tego samego architekta, który rozbudowywał zamek w Niedzicy. Wgłębiony dach otoczony został wtedy otoczony renesansową attyką, a dwie alkierzowe wieże (służące celom tak mieszkalnym, jak i obronnym) zdobiły jego tylną elewację. We frontowym ryzalicie znajdował się portal wejściowy, podobny do tego, jaki znajduje się w zamku niedzickim. Po przejęciu przez Aladara Salomona w II połowie XIX w. był niezamieszkały (urządzono tam serownię….) i popadł w ruinę, a w 1910 r. został zakupiony przez rodzinę Noworolskich i przebudowany (likwidacja attyki i portalu wejściowego, nadbudowanie czterospadowego dachu). Po II wojnie na parterze mieściła się w nim szkoła, piętro zajmowali właściciele. Obecnie jest otoczony wysoki płotem i przekształcony w dom mieszkalny, nie do zwiedzania. Częściowo widoczne są jeszcze otaczające go fosy i niewysokie obwałowania.

Interesujące, że w co najmniej równym stopniu jak renesansowe i barokowe budowle Frydmana, zainteresowanie turystów budzą znacznie młodsze, bo pochodzące z XIX wieku przepastne piwnice, służące do przechowywania alkoholu. Mieszczą się one na południe od kasztelu, na tyłach nowoczesnego ośrodka zdrowia i przedszkola. Wybudował je w 1820 r. Adreas Horvath, właściciel okolicy, który zajmował się handlem winem między Węgrami a Polską. Piwnice są dwupiętrowe i składają się na każdym poziomie z trzech stumetrowych podziemnych półokrągłych korytarzy (każdy po 7 m szerokości i 4 m wysokości), w których leżakowały beczki z winem, czekające na transport do Polski. W 1832 r. odwiedzał je i opisywał Seweryn Goszczyński, przebywający wówczas w Łopusznej, a więc już wtedy stanowiły coś w rodzaju atrakcji turystycznej. Magazyn funkcjonował do 1905 r. Wejście prowadzi przez dwie ośmioboczne baszty - burghauzy (nazywane też „kaplicami”), ale dziś stan techniczny baszty południowej nie pozwala na jej użytkowanie. Klucze do baszty północnej mają mieszkający w pobliżu obecni właściciele.. Przy schodzeniu do piwnic niezbędna jest uwaga (wyślizgane, drewniane stopnie), a także latarka, szczególnie na dolnym poziomie (w górnym są niewielkie świetliki). Dziś piwnice są puste, a na stropach tworzą się niewielkie stalaktyty.

Maciej Pinkwart



Temat: Moj cel: zwalczyć nadwagę!
A teraz trochę o moich górskich zdobyczach
(dzień pierwszy i ostatni pomijam jako nie górski - ale ponad 30 minutowy "spacer" z 15 kg plecakiem na grzbiecie tez zaliczam do osiągnięć )

Dzień 2 - rozgrzewka - na Bryjarke (682 m npm, różnica wzniesień od Szczawnicy ok. 200-250 m) i do schroniska pod Bereśnikiem (ok. 750 m npm) - razem ok. 3 godz. w tym 45 min mocno pod górę

Dzień 3 - Palenica (722 m npm) (miał być wjazd kolejką, ale ponieważ była nieczynna - akurat remontowali by było gotowe na zimowy sezon - to musieliśmy przezwyciężyć lenistwo i się wspiąć na szczyt o własnych siłach co osobiście uważam za nie lada wyczyn bo kąt nachylenia był około 60 st. A i ślisko było, bo codziennie nocami deszcze padały) i dalej przez Szafranówkę zeszlismy na strone Słowacka do Leśnicy. Wracając zjedliśmy obiad w "Pienińskiej Chacie" i zakupiliśmy lentilki i słowacką flaszkę Bez odpoczynków było tego około 5 godz, w tym ok. 1 godz. podejścia ostro pod górę.

Dzień 4 - ulgowy, bo to była niedziela. Po mszy postanowiliśmy zwiedzić zamek w Niedzicy i Czorsztyn po przeprawieniu się "Białą Damą" na drugą stronę jeziora Czorsztyńskiego. Ale łazikowania uzbierałoby się około 2 godzin

Dzień 5 - wdrapaliśmy się "polnymi" ścieżkami na Łaźne Skały (troche ponad 700 m npm) i dalej szczytami (Cyrle 774 m npm, Durbaszka 942 m npm, Wysoka 1050 m npm) spod Wysokiej zeszliśmy do Wąwozu Homole - przepiękne widoki, szkoda że nas deszczyk poganiał Trasa bez odpoczynków około 6,5 godz. w tym ok. 1,5 godz. mocno pod górę.

Dzień 6 - niestety deszczowy Zwiedziliśmy muzeum w Szczawnicy i poszwedaliśmy się trochę około 2 godz ubrani w kurtki przeciwdeszczowe. Wieczorkiem pech mnie nie opuszczał i dodatkowo dostałam okres totalna porażka.

Dzień 7 - nadal padało i to już mocno Ze spaceru nic nie wyszło, a i ja pod kocykiem dogorywałam na środkach przeciwbólowych

Dzień 8 - dzięki przesłanemu od Was słoneczku udało się wybrać w trasę (niezbyt męczącą bo jeszcze brzuszek bolał) z kurtkami w plecakach żeby deszcz wystraszyć Poszliśmy do Czerwonego Klasztoru słowacką stroną szlakiem wzdłuż Dunajca - przepiękne widoki pionowych ścian skalnych + dodatkowo możliwość przystanięcia i zrobienia zdjęć (co niestety nie jest możliwe podczas spływu Dunajcem). W drogę powrotną wróciliśmy już ze słowackimi flisakami, a to rozwiązanie okazało się dla nas o połowę tańsze niż gdybyśmy wybrali spływ po polskiej stronie W sumie tego dnia zaliczyliśmy około 4 godz. spaceru

Dzień 9 - pogoda nieciekawa od rana dopiero koło 13 zaczęło się rozjaśniać i zdecydowaliśmy się na wyjście - pojechaliśmy do Krościenka busem i stamtąd na Dzwonkówkę (ok. 900 m npm) i Bereśnik (843 m npm) - w schronisku pod Bereśnikiem zjedliśmy obiado-kolację, a schodziliśmy już jak robiła się szarówka. Było tego około 5,5 godz wedrowania, z czego 2 pod górę choć niezbyt stromo.

Dzień 10 - przywitało nas rano słoneczko i postanowiliśmy zrealizować ambitny plan - Sokolica (ok. 860 m npm) i Trzy Korony (ok. 980 m npm). Wejście pod Sokolicę choć niedługie (45 min), ale bardzo strome i męczące, za to jaki widok z góry Tratwy flisackie na Dunajcu wyglądały jak pudełka zapałek niestety mój małżonek podczas wejścia naciągnął ścięgno Wdrapał się jeszcze dzielnie na Czertezik, ale pod Sokolą Percią się poddał i zeszliśmy zielonym szlakiem do Krościenka skąd po późnym obiadku wróciliśmy busem do domu.
Trzy Korony i Górę Zamkową musimy zdobyć następnym razem.

Dzień 11 - zapowiadał się ładnie, niestety po mszy zaskoczył nas deszcz Poza 1,5 godzinnym przerywanym spacerem pomiedzy 1 a 2 nasileniem deszczu nie zdecydowaliśmy się wyjść gdzieś dalej. A wieczorkiem trzeba było już spakować manatki by w poniedziałek ruszyć w drogę powrotną do domku.

Jak na złość w poniedziałek pogoda była piękna

Urlop zaliczam do udanych pomimo deszczu i @
Jedyne zastrzeżenie - mogłby być trochę dłuższy - zwłaszca tych ładnych dni mogłoby być tochę więcej

Ciekawe czy ktoś przebrnął przez tą moją przydługa opowieść

Pozdrawiam i życzę kolorowych snów wszystkim już śpiącym
i udanego dnia wszystkim skowronkom rano zaglądającym na mój wąteczek




Temat: Europejska Atlantyda
Lech A. Tyszkiewicz, BARBARZYŃCY W EUROPIE – Studia z późnego antyku i wczesnego średniowiecza; WUWr 2007, 132 ss.

Jest to redakcja „Hunów w Europie” (LAT, WUWr 2004, 200 ss), choć BwE powinna być znacznie grubsza. LAT zaczyna historię Słowian od Hunów, co znaczy, że reprezentuje Krakowską Szkołę Archeologiczną Oskara Schindlera, która jest historiografią HITLEROWSKĄ.
Dzisiejsza Rzeczpospolita zamieszcza na stronie tytułowej zdjęcie kowboja z podpisem: Indiana Jones wraca po 19 latach, jako hasło do filmów Stevena Spielberga. Jakieś 2 lata temu czytałem w Der Spiegel, że ten anglosaski protektor Izraela nie tylko zbankrutował, ale został POŚMIEWISKIEM, a Marta Landau napisała we Wprost: KONIEC INDIANY JONESA. Mam więc nadzieję, że ta mobilizacja Bankruta i Błazna nie jest przeciwko mnie – w obronie Krakowskiej Szkoły Archeologicznej – ale z pomocą Bush'owi w Iraku.
Wrocławski poeta, Ludwik Gułaj-Korzeniowski, dał mi w r. 1984 r. książkę GOCI – RZECZYWISTOŚĆ I LEGENDA (Jerzy Strzelczyk, Warszawa PIW 1984) za ZRECENZOWANIE JEJ. Odpowiedziałem, że to się nie opłaci, gdyż „zniszczę autora”, na co dał mi przyzwolenie. Napisałem więc najkrótszą recenzję w stylu Franca Fiszera: PROFESOR STRZELCZYK NIE DOŚĆ, ŻE OBRZYGAŁ PRUSKIMI FEKALIAMI, TO JESZCZE UKORONOWAŁ SIĘ NA KRÓLA WESOŁKÓW, i zaniosłem to do Śląskiego Kwartalnika Historycznego SOBÓTKA z prośbą o wydrukowanie. Profesor Galos odpowiedział, że jeśli nikt z pracowników UWr nie napisze recenzji TO WYDRUKUJEMY, ale dodał, że będzie to recenzja URZĘDOWA.
Po roku ukazała się recenzja dr Lecha A. Tyszkiewicza, która nie była jednak formalna, gdyż LAT robił wtedy habilitację u JSt. Ja nazwałem tą recenzję WYJADANIEM FEKALIÓW PRUSKICH – ale książka fekaliami pruskimi nie jest, gdyż jest to historiografia hitlerowska.
Nas Amerykanie też obdarzyli protektorem, który napisał książkę NAWRÓCENIE I CHRZEST MIESZKA I (Philip Earl Steele, W-wa FRONDA PL sp. z o. o. 2005). Jest to frontalny atak shermana na tygrysa – wobec czego zapytałem, ile ten protektor przywiózł pieniędzy, bo do ataku na tygrysa trzeba było 5 shermanów, gdyż dopiero wówczas jeden sherman obchodził tygrysa z tyłu. Amerykańska doktryna pancerna była skutkiem polskiego alupolonu, który negował ciężkie czołgi. Gdyby 5-krotna przewaga nie wystarczała to Amerykanie robiliby shermany z alupolonu – czego nie mogli Niemcy – a wówczas sherman niszczyłby każdego tygrysa.
Barwienie tynku lazurytem w palatiach romańskich Lednicy i Poznana dało asumpt do tezy o „bajecznym bogactwie pierwszych Piastów”, bo lazuryt był kilkakrotnie droższy od złota. Wg mnie to zespół lednicki został zbudowany przez Erychtonosa a poznański przez broniącego się Chęsę, który widocznie przewiózł skarby z Krakowa do Wrocławia. Ponieważ wojna ta była w XXXXVIII w. pne więc jest to łatwe do zweryfikowania. Skarbu Wiślan jednak Chęsa nie zabrał tylko ukrył, bo był przeznaczony na budowę katedry na Gotlandii.
Bezpośrednio po wojnie Erychtonosa z Chęsą-Hanysem-Hanzą-Hansem-Amfiktionem, której skutkiem były Wały Śląskie i Łużyckie, oraz zamek CHOJNIK, była Prometeomachia. W artykule KONIEC WIELKIEJ DYNASTII – Zamek Książ to kolejny kandydat do tytułu Symbol Dolnego Śląska (Arkadiusz Franas, Polska the Times – Gazeta Wrocławska, 1 II 2008, s. 15) jest obok zdjęcia Wspaniałego Książa żółty blankiet PtT: WYBIERZ SYMBOL DOLNEGO ŚLĄSKA. Czytamy, że Książ kandyduje do UNIJNEGO Symbolu Polski.
Ktoś tu zwariował, bo symbolem Dolnego Śląska był, jest i będzie Chojnik koło Jeleniej Góry. Jeden Anglik wpadł na genialny pomysł, żeby zamiast odbywać pielgrzymki do południowej Nowej Zelandii podróżować do Czorsztyna. Anglicy kupili Książ i zaprosili mnie, a ja zdezawuowałem ten plan, że jest zaminowany minami WŁOSKIMI, gdyż hitlerowcy spodziewali się tam konferencji Wielkiej Trójki. Nie uwolniło to jednak Anglików od Dopustu Bożego, bo Chojnik został zbudowany przez Chejrona, syna Kronosa i wnuka greckiego boga Prapoczątku Jura-Uranosa. Teraz będą więc musieli dreptać na Chojnik, pod okiem chytrych polaczków.
W Wandaluzji piszę, że Chejron po zbudowaniu katedry w Viborgu na Jutlandii zaczął wznosić Stonehenge, ale musiał uciekać przez Okeanosem, Czekając na inwazję Jutlandii budował kanał i katedrę Ribe, a potem uciekł przed Okeanosem do Magdeburga. Z Apeninu uderzył jednak na Bohemię Prometeusz, który zbudował na wzór praski rotundę Wilczycy w Rzymie, a potem przykuł Chejrona do Pręgierza na Chojniku.
To wkurzyło Okeanosa, który popłynął na Wartę i zbudował Poznań – od swego II imienia POSEJDON - i pomaszerował przeciw Prometeuszowi, którego pojmał i przykuł w miejsce Chejrona na Chojniku. Mściwi Bogowie Olimpijscy kazali wycinać Prometeuszowi co jakiś czas jakąś część ciała, aż zabliźniała się.



Temat: Konsole nowej generacji
Będzie ktoś na xbox fun day?

Przygotowania do tegorocznego zlotu Xbox Fun Day 2008 wkraczają w kulminacyjny etap. Miesiąc temu głosami internautów zostało wybrane miejsce imprezy. Przypomnijmy, że Fun Day 2008 zostanie zorganizowany w Niedzicy (camping Polana Sosny).

Wybór lokalizacji to nie jedyna możliwość wpływu zainteresowanych imprezą na jej przebieg. Każdy z Was już teraz na oficjalnej stronie organizatora imprezy może wziąć udział w kolejnej ankiecie, która wyłoni listę najlepszych gier, w które uczestnicy zlotu będą toczyć turniejowe zmagania w Niedzicy.

Wszyscy chętni już dzisiaj mogą rejestrować się na Xbox Fun Day 2008. Rejestracja jest warunkiem uczestnictwa w zlocie oraz otrzymania pakietu startowego uczestnika imprezy (upominki Xbox 360, talony na żywność i napoje). Swój udział możecie zadeklarować do 1 sierpnia 2008.

Organizator imprezy, firma Microsoft podała również dokładny harmonogram Xbox Fun Day 2008:

Dzień 1

Wszystkich uczestników zlotu zapraszamy do Niedzicy już od godziny 14:00. Oferujemy bezpłatny transport na trasie Nowy Targ – Niedzica specjalnym autobusem Xbox 360.

W programie zaplanowaliśmy dużo atrakcji na wolnym powietrzu oraz w namiocie Xbox 360. O godzinie 17.00 zapraszamy na pierwszy turniej. O 19:00 odbędzie się oficjalne rozpoczcie Xbox Fun Day 2008, po którym zapraszamy na dobrą zabawę przy muzyce oraz grillu.

Dzień 2

Już od rana zapraszamy do skorzystania z licznych atrakcji nie tylko związanych z graniem – zaopatrzcie się w sportowe stroje. Alternatywą dla najbardziej zagorzałych fanów Xbox 360 będą kolejne dwa turnieje gier z atrakcyjnymi nagrodami. Punktem kulminacyjnym będzie sesja prezentacyjna, zaczynająca się o godzinie 20.00. Możecie spodziewać się spotkania z ciekawymi ludźmi z branży gier wideo oraz przedpremierowego pokazu gry..... No właśnie, to na razie tajemnica.

Dzień 3

Na ten dzień zaplanowaliśmy pożegnanie, będziemy jednak zachęcać Was do aktywnego spędzenia czasu w okolicy na własną rękę. Możliwości jest naprawdę wiele: spływ po Dunajcu, zwiedzanie ruin zamku w Niedzicy, rejs statkiem po Jeziorze Czorsztyńskim.

I jeszcze jedno. Chcielibyśmy aby Xbox Fun Day 2008 był imprezą o charakterze piknikowym. Jeśli macie ochotę i chęci to zapraszamy Was oraz Wasze rodziny! Weźcie też pod uwagę zakwaterowanie (tradycyjnie camping) i zabierzcie ze sobą namioty i wszystko co niezbędne w tym zakresie.

Cały czas zachęcamy również czytelników do zgłaszania własnych sugestii i pomysłów związanych z tegoroczną imprezą w komentarzach do tej informacji. Wspólnie z firmą Microsoft autora najciekawszego pomysłu nagrodzimy nagrodą w postaci pakietu VIP na zlocie. W jego skład wejdzie:

* koszulka Xbox360 z personalizowanym Gamer Tag’iem
* gra Gears of War 2 (gra zostanie przesłana po oficjalnej premierze tytułu)
* uroczysta kolacja z organizatorami zlotu i zaproszonymi gośćmi

Pierwsza edycja imprezy Xbox Fun Day została zorganizowana w dniach 17-18 sierpnia 2007 w Pobierowie, a relację z niej znajdziecie pod tym adresem.

http://www.gry-online.pl/S013.asp?ID=41556

EDIT:

Niezłe jaja. Wysłałem xboxa ze dwa tygodnie temu do Microsoftu, ci naprawili go w 6 dni i odesłali. Ja czekam an kuriera, czekam, czekam, no i w końcu do nich napisałem. Okazało sie, ze moja konsola zaginęła pod Berlinem na jakiś tydzień i dopiero teraz wyjeżdża z germanii. Ciekawe co oni z nią robili ;/



Temat: 2006*04*29-05*03 -Pieniny -VI Spotkanie GG & podbój KGPG
Obiecane informacje:

Tak jak pisałem wcześniej, śpimy w dwóch domach, domy są obok siebie na ulicy Zawodzie, nr. 1 i 12 (te nr. jeszcze sprawdzę(tzn. zadzwonię do właściciela) i ewentualnie tu poprawię).

Mapka dojazdu:


Główna baza będzie w domu gdzie jest możliwość robienia ogniska, w tym to domu jest 18 miejsc noclegowy (pokoje: 3,3,4,4,4), w drugim domu z 10 miejsc jest zrobionych 12 miejsc noclegowych (2,3,2,3,2) - szczegółowe informacje kto gdzie śpi podaję na życzenie na czacie lub poprzez PW.

Ceny: tak jak było wcześniej ustalone, cena za nocleg wynosi 20 zł, osoby które będą spały na glebie bądź w namiocie płacą połowę tej stawki - 10 zł - te pieniądze nie idę do właściciela tylko dla nas, my płacimy za dom (za 18 miejsc) - na co będa przekazane te pieniądze ustalimy na miejscu wspólnie.
Istnieje możliwość zamówienia domowego obiadu (cena ok. 12 zł) - proszę do tygodnia się deklarować - wtedy potwierdzę cenę.

Plany:
29 kwiecień - Sobota
To dzień przyjazdów. Czyli w tym dniu nie organizujemy wspólnego wyjścia.

30 kwiecień - Wysoka (Wysokie Skałki)
Wyjazd ok. 9 rano.
Trasa: Jaworki - Wąwóz Homole - Księgi (Tu śniadanko )[Część ludzi może tu zostać i zejść na dół]
Księgi - Wysoka
Wysoka - Schronisko Durbaszka [Część ludzi może tu zejść drogą do Jaworek]
Schronisko Durbaszka - (Rabsztyn?) - Szafranówka - Schronisko Orlica
a później jeżeli będzie ochota:
Schronisko Orlica - Czerwony Klasztor - ~Schronisko Orlica

1 maj: Trzy Korony
Wyjście: ok. 9 rano
Trasa: Szczawnica - ~Schronisko Orlica - przepływ Dunajcem - Sokolica
Sokolica - Zamkowa Góra - Trzy Korony
Trzy Korony - Krościenko

2 maj: Radziejowa
Wyjście: ok. 9 rano
Trasa: Szczawnica - Przechyba - Radziejowa (bądź: Jaworki - Przełęcz Obidza - Wielki Rogac - Radziejowa)
Zejście, do Szczawnicy przez wodospad Zaskalnik (bądź do Krościenka przez Dzwonkówkę)

3 maj: Dzień powrotów. Czyli w tym dniu nie organizujemy wspólnego wyjścia.

Co innego jako grupa musimy zobaczyć, przejść, być (sfotografować [lub dla tych, co nie będa szli w grupie na cały dzień]
- Czerwony Klasztor (pieszo, rowery)
- Zamki (Niedzica, Czorsztyn)
- Rezerwat Biała Woda
- Stare Sztolnie - Jarmuta
- kościół św. Marcina w Grywałdzie
- kościół św. Jana w Jaworkach

+ inne atrakcje :
- Zachód, wschód na Szafranówce (a może i na Wysokiej, bądź Trzech Koronach? )

Na wszelkie pytania odpowiadam poprzez PW bądź na czacie

Do zobaczenia w Pieninach.

PS. Proszę o informację na PW kto, jak i o której przyjedzie. Może będzie miał jakieś wolne miejsca

Za moment będzie zaktualizowana lista osób w pierwszym poście



Temat: Turystyka i wyjątkowe miejsca Polski

Postanowiłem założyć taki temat, bo wielkimi krokami zbliżają się wakacje, a pewnie większość z nas planuje jakiś wakacyjny wyjazd. W związku z tym chciałbym, żebyśmy opisywali tu miejsca, które naszym zdaniem warto odwiedzić, ale żeby były to jakieś miejsca mniej znane, a naprawdę warte odwiedzenia. Np. wycieczka do Krakowa to oczywiście Wawel, Stare Miasto, Smok Wawelski, Sukiennice, Barbakan itd. A czy znacie jakieś piękne zakątki, o których mniej się mówi, a które naprawdę warto odwiedzić?

Dla mnie Kraków to rynek, bary i kluby na około A no i dworzec, który po prostu pachnie mydłem, a nie to co w Warszawie, gdzie smierdzi moczem...


Np. w Warszawie takim pięknym miejscem jest Park Skaryszewski. To najstarszy park w stolicy. Najczęściej jest tak, że myśląc par w Warszawie, myślimy o Łazienkach. Tymczasem Park Skaryszewski jest cudowny.

Szczerze mówiąc Park Skaryszewski jest strasznie brudny i można dostać po ryju o kazdej porze dnia i nocy. Nie polecam akurat.

W Warszawie takim pięknym miejscem jest po mojemu Stary Żoliborz... Same kamienice i kamieniczki, parki itd. Polecam spacery wszystkimi małymi uliczkami - poza tym bliziutko do Wisły i Starego Miasta a także prawie w samym centrum.


Świetny temat. I od razu się wypowiadam bo dopiero co wróciłem z dziewczyną z tygodniowego urlopu Może nie jest to miejsce anonimowe ale muszę je zachwalić bo jest cudne. Mam na myśli Szczawnicę w Pieninach. Przełom Dunajca i spływ z flisakami tratwą, wejście szlakiem na Sokolicę z której roztacza się widok zapierający dech w piersiach ponieważ przed nami znajduje się ponad 700 pionowa skarpa sprawiająca wrażenie jak bylibyśmy w bardzo wysokich górach. To samo Trzy Korony jednak tutaj jest jeszcze większy szok bo ponad 900 metrów, a stoimy na podeście który mieści góra 15 osób! Nie polecam osobom z lękiem wysokości! Do tego Wąwóz Homole gdzie każdy będzie zachwycony przyrodą i naturą, wyciąg krzesełkowy na Palenicę, a także pobliskie zamki w Niedzicy (nad zalewem) oraz Czorsztynie i również blisko do Zakopanego (ponad godzinka PKSem).

Byłem we wszystkich polskich górach i powiem szczerze, że prócz Tatr to właśnie Pieniny są najpiękniejsze i najatrakcyjniejsze jeśli chodzi o szlaki turystyczne. Polecam z pełną odpowiedzialnością


Panie... Pan chyba jednak w Bieszczadach nie był... Gdzie tam Pieninom do Bieszczadów...

Przez 20 lat mojego zycia bylem tam chyba z 8 razy, mój stary budowal tam schronisko studenckie i zaraził mnie tymi górami.

Nie powiem, że nie jest przyjemnością pojechać w Tatry lub Pieniny. Ale do Bieszczadów się nie umywają. Jednak pójśc nad Czarny Staw, Zawrat, Rysy, lud do Doliny Pięciu Stawów to zawsze jestem pierwszy chętny.

To samo się tyczy szlaków - pienińskie są łatwiejsze, bieszczadzkie jednak dla bardziej zahartowanych "górali" - co mi jednak bardziej odpowiada. W Tatrach mamy pół na pół - są spacerowe jak na Morskie Oko czy też Doliny Strążyska lub Kościeliska ale też takie, gdzie idzie się 12 godzin - Dolina PIęciu Stawów.

Idąc Twoim tropem Baggio - polecam w Bieszczadach Połoninę Caryńską oraz Wetlińską, jezioro nad Soliną. I jednak powtarzam - po mojemu Pieniny mają się nijak do Bieszczadów. Tatry minimlanie gorzej


Ja w lipcu lub na początku sierpnia planuję odwiedzić jakieś duże polskie miasto, więc byłbym zobowiązany, gdyby ktoś opisał kilka ciekawych i mało znanych miejsc np. w Warszawie, Krakowie i Łodzi.

Wrocław Panie polecam.

Pozdr



Temat: Jeden z dziesięciu

P.S. Mirek, przypomnij swój występ - na pewno pamietasz jakieś "smaczki".

Odcinek serii (emisja w TV - październik 2003)

+ odpowiedź poprawna
0 odpowiedź niepoprawna

1. RUNDA

1. Tadeusz Sznuk: Jak piszemy przymiotnik "nieuczciwy"? Łącznie czy rozdzielnie?
Ja: Łącznie +

2. TS: Co kupił Jakub od Ezawa za miskę soczewicy?
Ja: Pierworództwo +

2. RUNDA (do 2. rundy przeszło 8 zawodników)

1. TS: Jak nazywa się kłębiasta chmura zwiastująca dobrą pogodę?
Ja: Cumulus +

2. TS: Iryd - to stop czy pierwiastek?
Ja: Pierwiastek +

3. TS: Które kręgowce pojawiły się na Ziemi jako pierwsze: ryby, płazy czy gady?
Ja: Ryby +

4. TS: Jak nazywała się tajemnicza substancja, której alchemicy bezskutecznie poszukiwali? Miała zamieniać w złoto wszystkie metale.
Ja: Kamień filozoficzny +

5. TS: Jak nazywał się w Indiach dawny obyczaj palenia na stosie wdów razem ze zwłokami męża?
Ja: Sati +

3. RUNDA (moi przeciwnicy mają 1 i 2 punkty)

1. TS: Jak z łaciny nazywa się ukończenie studiów wyższych bez uzyskania dyplomu?
Ja: Absolutorium +

2. TS: Jak nazywa się bohater książki Juliusza Verne'a, angielski dżentelmen, który zakłada się, że zdoła odbyć podróż dookoła świata w 80 dni? (tego pytania nie puścili w TV; nie wiem dlaczego)
Ja: Fogg +

3. TS: W którym mieście 18 marca 1921 r. podpisano traktat pokojowy kończący wojnę polsko-bolszewicką?
Ja: W Rydze + (3. moja poprawna odpowiedź i ja wyznaczam, przeciwnika)

4. TS: Czy Węgry graniczą z Czechami?
Ja: Tak 0

5. TS: Jak nazywa się żywica drzew iglastych z trzeciorzędu? Występuje na wybrzeżach Bałtyku.
Ja: Bursztyn +

6. TS: Który pierwiastek ma symbol Am? Duże A, małe m.
Ja: Ameryk +

7. TS: Jak nazywa się zabawa ludowa, która odbywa się tradycyjnie w oktawę Bożego Ciała na ulicach Krakowa?
Ja: Lajkonik +

8. TS: Kto jest autorem sztuk "Pigmalion" i "Profesja pani Warren"?
Ja: Shaw +

9. TS: Jak nazywa się współczesny polski kompozytor, autor muzyki do filmów Krzysztofa Kieślowskiego?
Ja: Preisner +

10 TS: Który zamek nad Dunajcem w 1651 r. opanował Aleksander Kostka Napierski?
Ja: Czorsztyn +

11. TS: Jak w geologii określa się dolną powierzchnię warstwy skalnej albo pokładu kopaliny?
Ja: Dno? 0
TS: To spąg albo spodek.

12. TS: Które dwa państwa leżą na dwóch kontynentach - w Europie i w Azji?
Ja: Rosja i ... Finlandia (zasługuje na miano idiotycznej wypowiedzi)
TS: Rosja dobrze, i Turcja.

Grałem w 12. odcinku serii. Zdobyłem 93 punkty, moi przeciwnicy - 51 i 32. Wszedłem na listę zwycięzców z 4. wynikiem.

cdn.




Temat: wyprawa objazdowa od 31.08
Więc tak. Jest plan. Jeździmy, zwiedzamy, wędrujemy i radujemy się! Zgodnie z ustaleniami zamieszczam wstępny plan i poddaję dyskusji. Jednocześnie zachęcam, zachęcam, zachęcam!

Kilka szczegółów:
rozpoczęcie - niedziela 31.08 rankiem
zakończenie - piątek lub sobota
trasa ramowa (łącznie około 850km, czyli trzeba liczyć z tysiąc!!):
1. zdobywamy Babią Górę,
2. siedzimy nad Zalewem Zzorsztyńskim, zwiedzamy zamki w okolicy: Czorsztyn i Niedzica,
3. zdobywamy Trzy Korony,
4. będzie kąpiel, Słowacja, Besenova (park termalny),
5. powrót przez Pepiki
Oczywiście po drodze zatrzymujemy się na jakieś pomniejsze zwiedzania, tak żeby możliwie najwięcej zobaczyć. Ewentualnie na jakieś jedzonko Trasa jak najbardziej elastyczna, zależna od chęci i pogody. Śpimy oczywiście na dworzu, pod namiotem czy pod drzewem, w razie deszczu w mokrych ciuszkach! Hej! Ale będzie czad! Hej!

Aha, trasa wytyczona na mapie:
http://mapy.google.pl/maps?f=d&saddr=458+%4050.755320,+17.616160&daddr=45+%4050.358230,+18.075640+to:50.198001,18.198853+to:Kozielska+%4050.107420,+18.211000+to:937+%4049.801670,+18.633920+to:946+%4049.742813,+19.455545+to:957+%4049.643910,+19.542390+to:969+%4049.440570,+20.420290+to:D1%2FE50+%4049.097507,+19.438720+to:Nov%C3%A9+m%C4%9Bsto+%4049.662630,+17.835060+to:Doktora+Edvarda+Bene%C5%A1e+%4049.984120,+17.462790+to:385+%4050.688940,+17.394040&hl=pl&geocode=9172331721871774650,50.755320,17.616160%3B5467750569995326301,50.358230,18.075640%3B%3B11272666299066932950,50.107420,18.211000%3B14937420406271127187,49.801670,18.633920%3B11219190506889004433,49.742813,19.455545%3B13011691790344278984,49.643910,19.542390%3B7671409436171238950,49.440570,20.420290%3B4590751049043547350,49.097507,19.438720%3B17818489653132981022,49.662630,17.835060%3B1963832709518006448,49.984120,17.462790%3B8190015971267831482,50.688940,17.394040&mra=dme&mrcr=0&mrsp=2&sz=9&via=1,2,3,4,5,9,10&sll=50.17338,18.001099&sspn=0.796858,1.768799&ie=UTF8&ll=50.085344,18.237305&spn=1.67418,3.537598&z=8 dnia Wto 23:53, 26 Sie 2008, w całości zmieniany 2 razy



Temat: Pasma górskie w Polsce
Pieniny

Pieniny (514.12) – pasmo górskie w południowej Polsce i północnej Słowacji, stanowiące najwyższą część długiego, porozdzielanego pasa skałek wapiennych (Pieniński Pas Skałkowy). Od południa graniczą z pasmem Magury Spiskiej, od północy z Gorcami i Beskidem Sądeckim. Rozciągają się na długości ok. 30 km na wschód od przełomu Białki.

Dwa przełomy Dunajca dzielą Pieniny na 3 części:

- Pieniny Spiskie, między doliną Białki a przełomem Dunajca pod Niedzicą. Najwyższy szczyt Żar (Branisko) – 879 m n.p.m.;
- Pieniny Środkowe (Pieniny Właściwe), często określane po prostu jako Pieniny, od Niedzicy do przełomu Dunajca między Sromowcami Niżnymi a Szczawnicą. Najwyższy szczyt Trzy Korony – 982 m n.p.m.;
- Małe Pieniny - sięgające do doliny Popradu, najwyższy szczyt Wysoka – 1052 m n.p.m.

Duża odporność budujących Pieniny skał wapiennych na erozję spowodowała wypreparowanie ich z fliszowej osłony, dzięki temu powstały efektowne formacje skalne (przykładowo: Trzy Korony, Sokolica, Czertezik).

Oprócz atrakcyjności krajobrazowej, Pieniny cechuje zróżnicowana szata roślinna. Wpływają na to, między innymi, następujące czynniki:

- podłoże wapienne;
- zróżnicowana morfologia;
- specyficzny klimat;
- niepokrycie lodowcem podczas trzeciorzędowych zlodowaceń;
- stromość części stoków uniemożliwiająca rozrastanie się lasów;
- sąsiedztwo Tatr.


Widok na Pieniny z Trzech Koron

Charakterystyczne jest bogactwo siedlisk - lasów, z których część jest dobrze naświetlona, a do części, w głębokich wąwozach słońce prawie nie zagląda, łąk kośnych, skałek, z których też część jest nasłoneczniona, a część bardzo wilgotna i ciemna. Również podłoże poza wapieniami budują łupki, mułowce, iłowce, lokalnie piaskowce, a w niektórych miejscach skały wulkaniczne - andezyty i bazalty. Zdecydowało to o przetrwaniu reliktów flory trzeciorzędowej (chryzantema Zawadzkiego, jałowiec sawina, dębik ośmiopłatkowy), obecności gatunków i odmian endemicznych (mniszek pieniński, pszonak pieniński), roślin wysokogórskich i kserotermicznych oraz swoistych zespołów muraw naskalnych na południowych zboczach.

Z różnorodnością siedlisk związana jest bogata fauna. Uważa się, że w Pieninach występuje połowa znanych w Polsce gatunków zwierząt (13-15 tys. gatunków). Większość stanowią bezkręgowce, wśród nich gatunki owadów nie występujące nigdzie indziej w Polsce. Na terenie Pienin żyje 10 gatunków płazów, w tym: traszki, żaby, ropuchy, kumaki, salamandra plamista oraz gady: jaszczurki: zwinka i żyworodna, padalec zwyczajny, węże: żmija zygzakowata, gniewosz plamisty, zaskroniec zwyczajny. Różnorodność siedlisk i obecność zbiorników wodnych decydują również o dużej liczbie gatunków ptaków drapieżnych, wodnych, leśnych, polnych, sów itp.


Widok na przełom Dunajca z Sokolicy

Wśród 61 gatunków ssaków przeważają drobne gryzonie i nietoperze. Duże ssaki, ze względu na niewielki rozmiar pasma oraz zabudowę utrudniającą migrację z innych pasm górskich, występują stosunkowo rzadko. Żyją tutaj dziki, sarny i jelenie, w dolinie Dunajca wydry, natomiast populację rysia ocenia się na kilka sztuk. Żbik prawdopodobniej już nie występuje, natomiast obserwowane ślady wilka i niedźwiedzia pochodzą od zwierząt zachodzących tutaj z innych obszarów, np. Magury Spiskiej.

Na obszarze najciekawszej i najcenniejszej pod względem przyrodniczym środkowej część Pienin utworzono dwa Parki Narodowe – Pieniński Park Narodowy po stronie polskiej i Pieninský národný park (PIENAP) po stronie słowackiej. W Małych Pieninach istnieje kilka rezerwatów przyrody. Negatywne skutki na wrażliwy ekosystem Pienin może wywrzeć wybudowana zapora wodna w Niedzicy.


Zamek w Niedzicy

Pieniny, zwłaszcza ich środkowa część, są jednym z najatrakcyjniejszych regionów turystycznych w Polsce. Decydują o tym walory przyrodnicze i pozaprzyrodnicze tych gór, dobra dostępność komunikacyjna oraz dobrze zorganizowana baza noclegowa i infrastruktura turystyczna. Dodatkowo na ich atrakcyjność wpływa występowanie kwaśnych, nasyconych dwutlenkiem węgla wód mineralnych zwanych szczawami, eksploatowanych w uzdrowiskach: Szczawnicy i Krościenku. Ich występowanie związane jest z procesami wulkanicznymi, zachodzącymi na granicy Pienin i Beskidów. Wulkanicznego pochodzenia są andezytowe wzgórza wzdłuż północnej granicy Pienin: Wdżar nad Przełęczą Snozka, Bryjarka nad Szczawnicą, Jarmuta nad Szlachtową. Atrakcją turystyczną na skalę europejską jest spływ tratwami przełomem Dunajca, interesujące są również ruiny zamku w Czorsztynie i gotycko-renesansowy zamek w Niedzicy, a także drewniane kościółki w Grywałdzie, Jaworkach, Dębnie Podhalańskim, kościoły w Białej i Frydmanie.





Strona 2 z 2 • Wyszukano 157 postów • 1, 2
 
Copyright 2006 MySite. Designed by Web Page Templates