zamek z klamką

Podobne podstrony
 
Wyświetlono posty znalezione dla słów: zamek z klamką




Temat: jaka firma ochroniarska do monitoringu mieszkania w gdansku


DOZBROIC - to juz zmienia postac rzeczy, kazde drzwi mozesz dozbroic. To
zaden klopot.


Albo kupic solidne metalowe drzwi, razem z furtyna, zamontowac i
"ucywilizowac", zeby sie do ludzi nadawaly :)


Nie widzialem jeszcze frontowych drzwi ZE SKLEJKI. Chyba ze w baraku, to
tak. Nawet te tanie ze sredniej polki sa z drewna lisciastego.


Nie widziales? ;)
Na blokowiskach w latach 80-tych takie montowali. Wielu ludzi jeszcze
ich nie wymienilo.
Drzwi skladaja sie z kilku warstw sklejki - zreszta bardzo slabej.


A po co krata? Wystarczy kątownik w tej czesci gdzie jest zamek i drugi
kątownik we framudze. I z drzwi na dzialce nie moglem wyciagnac zawiasa
ktory sluzyl zlodziejowi na przelamanie drzwi, tak wbil zawias ze sie
zaklinowal i go zostawil. A drzwi nawet nie drgnely, nawet sladu nie bylo.


Dobrze chyba jeszcze przez srodek cos puscic w poziomie- na wysokosci
zamka. Na tej wysokosci z drugiej strony powinny byc kolki
przeciwwywazeniowe, a najlepiej rygiel typu "sztaba" na dwie strony.
Bo jak zlodziej sie przymierzy z lomem, i uda mu sie go dobrze wlozyc,
to zeby nie udalo mu sie scisnac drzwi na tyle, ze wyjmie rygle z ich
otworow. Bo drewno pod lomem mu ustapi, a jak bedzie mial sciskac
usztywnione plaskowniki to juz chyba gorzej :)


| Generalnie wszystko trzeba przymocowac do tej metalowej czesci drzwi -
| zamek, zawiasy i kolki przeciwwywazeniowe.

Dokladnie. To juz beda drzwi pancerne, nie do przejscia.


Gdzies w necie widzialem IMHO super drzwi antywlamaniowe, ale nie moge
znalesc.
Oferowaly dosc ciekawe podjescie, poniwaz nie staraly sie za wszelka
cene opierac sie sile - glownie po to, zeby sie nie dac wyciagnac
ladunkiem wybuchowym.
Wygladalo to tak, ze kazda czesc mocujaca - zawiasy i rygle, mozna bylo
wyrwac, tylko nie wyrwac zupelnie, a wyciagnac na kilka cm.
Mozna bylo wiec wepchnac drzwi do mieszkania na kilka cm, ale dalej juz
nie puszczaly, bo wisialy na wielu ryglach i zawiasach nadal, tym razem
juz mocno zamocowanych.
I lomem sie juz z takimi nie powalczy. Trzeba ciac wszystko po koleji, a
to tez nie takie proste, bo te elementy ciezko bylo podeprzec, no i
problem z mawrowaniem narzedziami przez szpare.


| Prawde mowiac nie wiem...
| Ale znam przypadek wlamania gdzie wlasnie urwali okragle lby od srub z
| Gerdy, a Gerda daje 8mm.
Nie pamietam jakie daje gerda sruby, ale jesli 8 mm, to wydaje mi sie ze
taki leb jest nie do urwania.


Nie wiem niestety jak to wygladalo, czy urwali, czy odcieli. W kazdym
razie weszli do domu pozbawiajac zamonocwanego zamka lbow srub...
Widac byl to dla nich najslabszy punkt tych drzwi.


| Mowie o metodach niszczycielskich, a siedzac w srodku ma duze pole do
| popisu - pilowanie srub, wyrywanie mocowania z futryny,
| odpilowanie/wyrwanie zawiasow.
| Generalnie rozmontowywanie drzwi.
Pod jednym warunkiem, ze sasiedzi nie wezwa policji.


Soc w tym jest, jednak siedzac w srodku i tak sie ma duzo wieksze pole
do popisu niz na zewnatrz - z narzedziami sie mozna rozlozyc, zapalic
swiatelko, kolega monitoruje klatke i mowi kiedy elektronarzedzia trzeba
wylaczyc bo idzie sasiad itp...


| Fajny patent jest w takim prostokatnym zamku Gerdy z alarmem (nie wiem
| jaki to model).
| Lby srub sa za ryglem, zeby sie do nich dostac trzeba otworzyc rygiel.
| Chociaz w kazdym lepszym zamku z opcja otwierania tylko od zewnatrz
| tak powinno byc (a nie w kazdym jest).

Wiem wiem o jaki Ci zamek chodzi. Ponoc potrafi sie wlaczyc jak tylko
delikatnie drzwi szarpniesz, chyba ze to zalezy od wyregulowania.


Moze zle zamocowany?
Alarm sie wlacza po przekroczeniu jakiegos nacisku na rygiel, a w
normalnym uzytku rygiel zamka wogole nie pracuje - drzwi sie powinny
opierac na tym ryglu polaczynym z klamka. A jak ktos naciska klamke bez
otwarcia zamka no to faktycznie moze wyc ;)
Zawsze mozna wyjac baterie i olac alarm, mi sie podoba konstrukcja tego
zamka wewnatrz, gdzie wlasnie nie da sie go wymontowac bez otwarcia - to
  ani zamka od drzwi sie nie da, ani mocowania od futryny sie nie da -
wsystkie sruby sa pod ryglem schowane.


| I jak sobie on zamontowal, tak mu go zlodziej zdemontuje... tyle ze w
| odwrotnej kolejnosci ;)

Trzeba to tak zrobic, zeby bez szlifiery nie bylo mozliwosci
rozmontowania :]


Wystawic najslabszy punkt poza obreb futryny ;)





Temat: Zawiły problem z ochrona wejscia do pomieszczenia
Witam
Jest sobie takie cos:

http://pliki.krionix.net/problem.gif

z dworu by wejsc do pomieszczenia trzeba miec albo klucz albo znac szyfr i
wpisac do na klawiaturce (aktywuje zaczep elektromagnesu). Z klawiatury ida
przewody do logiki zamka, albo otwiera albo nie :)
Po 3 blednych kodach mamy alarm.
Zamek jest na http://pliki.krionix.net/UA3730.pdf , prosze sprawdzic strone
5 pdfa, rysunek i jest tam podlaczany do pinu 12 sensor ON/OFF, rowniez

sensor). Obecnie nie ma sensora zamontowanego (jest na schemacie zwarcie na
tym przcisku).

Obudowa klawiszy ma tamper zamontowany, na drzwiach zamontowalem kontrakton
(jeszcze nie podlaczony).
Jak zrobic tak by:

-wywolac alarm wchodzac(!) do pomieszcznia bez podania kodu (czytaj albo
wchodzac na klucz albo na łom... :/)

- NIE wywolywac alarmu wychodzac(!) z pomieszczenia na dwor (bo jest klamka
od srodka i nie ma sensu bawic sie w szyfry...)

Troche nie rozumiem na jakies zasadzie dziala ten pin 12, sensor ON/OFF,
najlepiej jakbym mogl to zdemontowac (zamek) i na stole testowac, ale
narazie jest to niemozliwe :/

Jak widac na obrazku problem.gif mam do dyspozycji PIR NC, mysle ze da sie
tak polaczyc PIRa, centralke zamka i kontrakton tak by alarm zostal wywolany
po sekwencji logicznej jak opisalem.
  Centralka zamka jak widac w PDF podaje logiczna 1 na pinie 15 w przypadku
alarmu (3x zly kod)
W przypadku dobrego kodu na pinie 17 (przez ok 2sek) i zmienia stan logiczny
na wysoki a na przeciwny zmienia sie stan na pinie 16tym.

Teraz prosilbym Was o pomoc jak zakombinowac by dzialo to wsio jak opsialem
:)

Nasuwaja mi sie rozne pomysly ale narazie nic konkretnego. Jak zabezpieczyc
sie przed falszywym alarmem? Na przyklad wychodze z pomieszczenia i
zostawiam drzwi otwarte na 1minute, jak na to zareaguje uklad jak ktos
wejdzie w pole PIR? I pewnie moga byc inne jeszcze problemy, moze ktos
"zdebuguje" moj pomysl.

Narazie rozumiem to tak ze jak zamontuje ten on/off sensor (dam kontrakton
ale z tego pdf wynika ze ma byc NIE NC ale NO?!) i podlacze jak na schemacie
z 5str pdf to w przypadku otwarcia drzwi bez pomocy zamka szyfrowego dostane
alarm (pin15 stan "1"), ale dostane go tez wychodzac z domu bo zamek nie wie
przeciez o tym ze ja wychodze a nie wchodze! Wiec chce podlaczyc PIR NC
szeregowo do sensora na drzwiach.

Pir mnie zobaczy, rozewrze obwod na czas poruszania sie w jego zasiegu
(bedzie tak ustawiony pir by aktywowal sie po podejsciu do drzwi od srodka),
zostanie wiec spelniony warunek "door close, switch off, nawet jak otworze
drzwi i kontrakton NO sie zewrze (tylko PIR musi dzialac nadal jak ciagne za
klamke, moze byc tak ze ktos zatrzyma sie przed klamka i pir wraca ze stanu
pobudzenia do czuwania i nie zauwazy juz ruchu sama reka by otworzyc drzwi
:/, dobrze mysle chyba). Ale co w przypadku jak dluzej bede zamykal drzwi
(pir juz nie bedzie mnie widzial i wroci do czuwania - zewrze swoje styki),
kontrakton bedzie zwarty (bo drzwi nie zamkniete nadal) i dostane alarm. O
tutaj jest ten pomysl http://pliki.krionix.net/problem2.gif

Wlasnie chodzi mi o takie kombinowanie, moze ktos ma szybszy umysl od mojego
i cos doradzi, nie wiem jakies przerzutniki D, astabilne podtrzymujace
sygnaly przez jakis czas itp, co dolozyc do ukladu by zminimailzowac do 0
wywolanie alarmu przy wychodzeniu z pomieszczenia a pozostawic funkcje
alarmu na wejscie bez szyfru do pomieszczenia.

Rozwiazania typu daj drzwi jak w bunkrze itp, prosze schowac do kieszeni:!
Montowanie styku wyzwalanego tylko nacisnieciem klamki tez nie jest dobre,
problematyczne.

dzieki (uf... ale sie rozpisalem)







Temat: [R600] porada jak za darmo naprawić centralny zamek :)
Z tego co sie orientowałem to często padają siłowniki centralnego zamka w Roverkach przynajmniej seria 600 jest bardzo prosty sposób na naprawienie go. Nie robiłem fotostory ale mam nadzieje że każdy sie połapie.

Pierwsze co to trzeba rozbebeszyć cały zamek w drzwiach bo jest zintegrowany razem z zamkiem. Wychodzi razem z klamką przez otwór po klamce, trzeba pozdejmować wszystkie cięgna i odpiąć wtyczke z centralnego zamka, następnie porozkręcać cały zamek żeby wyciągnąć siłownik. Tu już sie nie bede rozpisywał niech każdy zda sie na swoje zdolności manualne.

Kiedy mamy go już w ręce zobaczymy białą dźwigienkę która to sie porusza i za pomocą której drzwi sie zamykają lub otwierają. (foto poniżej)
Następnie odkręcamy dekielek na którym jest ta dźwigienka a dolną cześć siłownika odkładamy na bok - tymi białymi zębatkami ku górze żeby coś nie wyleciało i:

UWAGA NIE DOTYKAMY TAM NIC, I NIE RUSZAĆ ANI NIE WYJMOWAĆ TYCH ZĘBATEK BO JAK SIE POSYPIE TO SIE BEDZIECIE MĘCZYLI PÓŁ DNIA ZE ZŁOŻENIEM JAK NALEŻY (czyli tak jak ja )
JEST TAM MOCNA SPRĘŻYNA KTÓRĄ JAK SIE WYJMIE NIE SPOSÓB ZAŁOŻYĆ.

no to jedziemy dalej, naszym oczom ukaże sie taka stalowa dźwigienka pod pokrywką połączona z tą białą, całym winowajcą jest ten dzyndzel co sie urywa, przez to zamek nie działa.
trzeba ten dzyndzelek dorobić ale najpierw trzeba zdjąć białą dźwigienke, żeby wyjąć tą stalową, trzeba wybić ten mały trzpień najpierw czymś ostrym stuknąć i wybić w jedną strone następnie uciąć kawałek co wystaje i wybić w drugą stronę już cały. Nie da sie inaczej bo jest zaklepany z obu stron. (trzeba ruszyć głową poprostu)

kiedy już mamy dźwigienke w ręce dajemy ją w imadło i w miejscu gdzie był ten urwany dzyndzel nawiercamy wiertełkiem 3,5mm, następnie gwintownikiem 4mm robimy tam gwint. wkręcamy w to śrubkę 4mm. Ale taką która nie ma gwintu po całej długości i wkręcamy do końca gwintu i obcinamy tak jak na załączonym obrazku (dzyndzel ma mieć około 3-4 mm) potem szlifujemy ostre krawędzie, i mamy naprawiony już siłownik.

Teraz pozostaje poskładanie wszystkiego do kupy, trzpień w białej dźwigience robimy z jakiegoś gwoździa i zaklepujemy po obu stronach, ta biała dźwigienka jest pancerna przywaliłem w nią młotkiem nie raz i nie pękła

ważne aby zapamiętać jak były te dźwigienki w stosunku do siebie zamontowane. Bo jeśli chodzi złożenie siłownika do kupy to akurat nie ma znaczenia w jakiej pozycji będzie. Metalowa dźwigienka w neutralnej pozycji siłownika czyli w takiej jak rozebraliśmy i odłożyliśmy na bok luźno sie porusza góra i dół. Dlatego rygielki w drzwiach można poruszać góra i dół.

jak widać mając troche chęci, narzędzi i śrubke mozna za koszt 0zł naprawić siłownik, mam nadzieje że komuś to sie przyda.

a oto pomocne rysunki

powodzenia







Temat: Durch Merseburg mit dir ging ich, mein Schatten


Użytkownik Adam Kadmon

| Po Merseburgu chodzilem z toba, cieniu,
| czterdziesci nocy naokolo murow,
| nad brzegiem Saale, Rzeki Dusz, pod skarpa
[...]

Wiersz piekielnie nastrojowy. Przez pól wedrowczo, przez pól
horrorotwórczo;-)


A dlaczego zalegal? Ale co tam, mniejsza o to -- wazne, ze sie
ulezal ;-)


Brak precyzji w budowaniu rytmu nie przeszkadza i nie irytuje


Nie bardzo rozumiem co masz na mysli, piszac o braku precyzji.
Czy wedlug Ciebie monotonna, przewidywalna katarynkowosc, ulatwiajaca
czytelnikowi wychwytywanie sredniowek, jest przejawem rytmicznej
precycji? Ja tego staram sie wystrzegac, stosujac przerzutnie i unikajac
pauz na sredniowkach i koncowkach wersow. Oczywiscie takie sa, ale
zawsze staram sie je balansowac cezurami w pierswzej lub drugiej polowie
wersu.


sadze, aby go wylapac, trzeba wiersz mierzyc bardzo bacznym wzrokiem.


No wlasnie: sa wiersze (w tym i moje) ktore nalezy mierzyc uchem!


To scenografia tak potrafi zaczarowac i zwiesc (czujnosc;-)
Ale zaczne od argumentu: chcialabym, zeby obraz, o którym mówisz w
czasie przeszlym nie rozróznial kiedys i teraz (bedziesz walczyl, wiem).


Dobrze zgadlas.


Jednak  konwencja wspominania troche przytlumia magie, odbiera czesc jej
wenetrznej sily.
Argument dotyczyl mojej propozycji przejscia w przeszlosc ledwie
miniona:

| Po Merseburgu chodze z toba, cieniu,

Poprawia rytmicznie, ilosc sylab jest tu idealnie dopasowana do reszty
utworu, dzieki czemu z mety (tj. od mety) nabiera on balladowego
posmaku.


Tak, brzmialo by lepiej -- nie kloce sie. Jednak zmiana czasu na
terazniejszy nie daje sie w zaden sposob pogodzic z 40-toma nocami:
"chodze z toba 40 nocy" brzmi raczej nieporadnie.


| czterdziesci nocy naokolo murow,
| nad brzegiem Saale, Rzeki Dusz, pod skarpa
| gdzie deby rosna na ukos jak we snie,

'we snach'  - pomimo absolutnej prawidlowosci akcentu przeniesionego w
tego typu zwiazkach slów na pierwsza samogloske, w potocznym
odczytywaniu uparcie cisniemy na 'sna^ch' i tu juz wypadam na zakrecie
do nastepnego wersu:-)


Tu az sie prosi, zeby wiersz czytac na glos: rOSna na ukOS jak we Snach!
S---<  :-)


| w gore po stopniach wykutych z granitu
| rekoma, ktore czas w prochno obrocil,
| katededralnego placu brukiem, ponad
| fosa gdzie trawa wyrosla na trupach:
| nasze ogromne kontury rozlane
| na twierdzy krwawym blaskiem reflektorow
| suna pospolu jak widma wedrowne.

Utrzymujac -teraz-   - pisze 'suna', ale juz jestem zla na wymyslona
przez sama siebie konsekwencje, poniewaz 'pospolu' (aczkolwiek bardzo w
tym przegladajacym sie w historii wierszu pasuje), jednak jest juz
slowem nie autorskim - a wiec obcym.


Nie mowiac juz o tym, ze dla autora jest to jedno ze slow tabu
(jak "stronica") :-)


Zblizam sie do najbardziej kontrowersyjnego w moim odczuciu fragmentu,
poniewaz spacer dobiegal konca - moze byc zmieniony na terazniejszosc,
natomiast 'dlon drzaca klade'  spelnia moje oczekiwanie nieoczekiwanego
'na biezaco'.


Tyle tyko, ze gdyby wiersz zaczac 'na biezaco' (chodze zamiast
chodzilem), nie bylo by w tym nic nieoczekiwanego, n'est pas?


Inna rzecz, ze klamka stala sie klamka z modlitwa;-, ale przy odrobinie
dobrej woli, mozna ustapic, bo sensu nie przeinacza, a tylko o przecinek
prosi:-)


Celna uwaga, Kasiu! Dziekuje -- skorzystam.


| I kazdej nocy nasz spacer, moj cieniu,
| dobiegal konca u wrot czarnej wiezy:
| dlon drzaca kladlem na klamce z modlitwa,
| by nadal byly zamkniete, jak wczoraj.

Romantyk z Ciebie, jak sie patrzy;-)


Zapewniam Cie, ze tak jest na prawde -- to nie zadna poza? ;-)

Na koniec wyjasnie, ze wiersz jest osnuty na prawdziwych zdarzeniach.
Dwa lata temo (rowno dwa lata temu -- odjechalem stamtad 10 kwietnia,
w Wielki Piatek!) spedzilem 40 dni w Merseburgu (bylem tam uruchamiac
rafinerie w Leuna). Mieszkalem w malym hoteliku tuz obok Dom und Schloss
(Dom=katedra, Schloss=zamek). Pierwszego wieczoru wybralem sie na spacer
naokolo zamku. Obszedlwszy go kilka razy, zatrzymalem sie u podnoza
gotyckiej baszty, ktora stala przy moscie rozwieszonym ponad
kilkumetrowej glebokosci fosa. Z ciekawosci nacisnalem na klamke.
Drzwi byly zamkniete. Czy mialbym odwage wejsc do srodka, gdyby
byly otwarte -- spytalem sam siebie. I tak zrodzila sie obsesja.
Odtad kazdego wieczoru chodzilem wlasnymi sladami, sladami
tego pierwszego spaceru, aby znow stanac pod baszta i poddac sie
probie odwagi.

                SAO





Temat: Sucha zaprawa: Mercedes klasy S
Umówiłem się na jazdę próbną Mesiem E 220 CDI T. Przyjeżdżam moim Audi pod
salon firmy w Langen koło Frankfurtu nad Menem. Facet spóźnia się, więc
rozglądam się po wnętrzu. Widzę nową klasę S, wsiadam, zamykam drzwi. O! nie
chcą się zamknąć, trzeba mocniej trzasnąć - to jednak nie Audi... Siedzenia
skórzane beżowe, wygodne, dają się dobrze dopasować, ale trzeba na to czasu.
Podłokietnik wielofunkcyjny, i telefon, i przytrzymywacze na kubki, i nawet
wentylowane wnętrze. Hamulca ręcznego próżno macać prawą ręką, nie ma też
pomocniczego nożnego, ale po chwili znajduję uchwyt pod włącznikiem
świateł - zastanawiam się, co się stanie, jeśli będzie nagle awaryjnie
potrzebny?! - trzeba będzie się nieco pochylić, znaleźć, pociągnąć, żadnej
możliwości uruchomienia przez pasażera, a co będzie, jak w tym czasie
wyskoczy airbag! Ojej!... Deska rozdzielcza dobrze zaprojektowana, czytelna,
ładna, ale widać, że z tworzywa sztucznego - nic specjalnego. Okleina
drewnopodobna (producent zapewnia, że drewniana) zrobiona oczywiście na
wysoki połysk. Wszystkie przełączniki w zasięgu ręki. Chyba trochę małe
lusterka boczne. Wysiadam, zamykam drzwi, o! znowu za słabo, ale nie chcę
poprawiać, aby nie zwracać na siebie uwagi niepotrzebnym trzaskaniem. Z
trudem siadam do tyłu - choć nie jestem wielkoludem ustawienie siedzenia
przedniego spowodowało mocne ograniczenie w tyle. Zamykam drzwi - znów nie
chcą się w pełni zamknąć. Pociągam za klamkę, aby poprawić, ale co to? -
klamka, tak jak została pociągnięta, pozostaje w tej pozycji. Co zrobić? -

siłą, z jaką zamykałem przednie - za słabo! Znów ciągnę za klamkę i znów nie
wraca ona samoczynnie do gniazda, więc jej pomagam. Teraz już walę drzwiami,
jak za teściową - wreszcie spokój. Ustawiane elektrycznie siedzenia mogę
cofnąć do tyłu dając trochę więcej miejsca nogom, ale z w miarę komfortowej,
nieco pochylonej pozycji, przechodzę do prawie wyprostowanej, prawie jak na
zwykłym krześle. Pasażer z tyłu może również pobawić się lusterkiem
kosmetycznym, które przymocowane jest do dachu. Sporo światła - mam
nadzieję, że w nocy to kierowcy nie przeszkadza. Podłokietnik wygodny,
szeroki; w słupkach okiennych i przy kolanach regulowany nadmuch powietrza -
szkoda, że temperatury nie da się regulować. Wysiadam, walę drzwiami - nauka
idzie mi szybko. Obchodzę samochód, siadam po prawej stronie kierowcy, walę
drzwiami - zamykają się bez trudu. Kątem oka widzę zaciekawienie obsługi,
podchodzi do mnie jeden jegomość, otwiram drzwi, on pyta uprzejmnie, w czym
mógłby pomóc, ja również uprzejmie odpowiadam, że czekam na innego
pracownika, widzę jednak na twarzy troskę, więc uśmiecham się i mówie, że
drzwi się ciężko zamykają; on spogląda przez okno w stronę, gdzie stoi moje
Audi, uśmiecha się i mówi, że w porządku. "W porządku?!" - myślę sobie, czy
on może chce przez to powiedzieć, że ja tak mocno zamykam Audi? Przecież
jest odwrotnie! Ale niech i tak będzie, szok technologiczny... Ponownie
zamykam drzwi, tym razem lekko. Siedzi się bardzo wygodnie, wszystko, co
pasażer potrzebuje, jest pod ręką. Otwieram schowek. Niestety nie ma w nim
prawie wolnego miejsca - całość zajęła wydana w kolorze instrukcja obsługi.
Oglądam się zastanawiając się, gdzie mógłbym schować tę knigę na wypadek,
gdybym potrzebował schowka na pozostawienie dokumentów lub pieniędzy, lecz
nigdzie nie ma na to miejsca. Pod siedzeniem kuwetka na papcie - ciężko się
otwiera, trzeba mocno chwycić kciukiem i indeksem za zamek, ścisnąć i
następnie pociągnąć. Nie, stanowczo nie ma za dużo miejsca na drobiazgi.
Korzystam z sytuacji i zaczynam studiować dane techniczne, lecz oto zjawia
się sprzedawca - czas na próbę E 220 CDI...... c.d.n.

Oleg





Temat: Sucha zaprawa: Mercedes klasy S
Eh te Merce. Nie miales szczescia, albo tak robia je na rynek
ewnetrzny( jak za dawnych czasow w kraju). Przyjec zza ocean i zobacz jak
wygladaja zrobione na export.
Jacek
PS. Z szukaniem regulacja temperatury -  chyba jest automatyczna.


Umówiłem się na jazdę próbną Mesiem E 220 CDI T. Przyjeżdżam moim Audi pod
salon firmy w Langen koło Frankfurtu nad Menem. Facet spóźnia się, więc
rozglądam się po wnętrzu. Widzę nową klasę S, wsiadam, zamykam drzwi. O!
nie
chcą się zamknąć, trzeba mocniej trzasnąć - to jednak nie Audi... Siedzenia
skórzane beżowe, wygodne, dają się dobrze dopasować, ale trzeba na to
czasu.
Podłokietnik wielofunkcyjny, i telefon, i przytrzymywacze na kubki, i nawet
wentylowane wnętrze. Hamulca ręcznego próżno macać prawą ręką, nie ma też
pomocniczego nożnego, ale po chwili znajduję uchwyt pod włącznikiem
świateł - zastanawiam się, co się stanie, jeśli będzie nagle awaryjnie
potrzebny?! - trzeba będzie się nieco pochylić, znaleźć, pociągnąć, żadnej
możliwości uruchomienia przez pasażera, a co będzie, jak w tym czasie
wyskoczy airbag! Ojej!... Deska rozdzielcza dobrze zaprojektowana,
czytelna,
ładna, ale widać, że z tworzywa sztucznego - nic specjalnego. Okleina
drewnopodobna (producent zapewnia, że drewniana) zrobiona oczywiście na
wysoki połysk. Wszystkie przełączniki w zasięgu ręki. Chyba trochę małe
lusterka boczne. Wysiadam, zamykam drzwi, o! znowu za słabo, ale nie chcę
poprawiać, aby nie zwracać na siebie uwagi niepotrzebnym trzaskaniem. Z
trudem siadam do tyłu - choć nie jestem wielkoludem ustawienie siedzenia
przedniego spowodowało mocne ograniczenie w tyle. Zamykam drzwi - znów nie
chcą się w pełni zamknąć. Pociągam za klamkę, aby poprawić, ale co to? -
klamka, tak jak została pociągnięta, pozostaje w tej pozycji. Co zrobić? -

siłą, z jaką zamykałem przednie - za słabo! Znów ciągnę za klamkę i znów
nie
wraca ona samoczynnie do gniazda, więc jej pomagam. Teraz już walę
drzwiami,
jak za teściową - wreszcie spokój. Ustawiane elektrycznie siedzenia mogę
cofnąć do tyłu dając trochę więcej miejsca nogom, ale z w miarę
komfortowej,
nieco pochylonej pozycji, przechodzę do prawie wyprostowanej, prawie jak na
zwykłym krześle. Pasażer z tyłu może również pobawić się lusterkiem
kosmetycznym, które przymocowane jest do dachu. Sporo światła - mam
nadzieję, że w nocy to kierowcy nie przeszkadza. Podłokietnik wygodny,
szeroki; w słupkach okiennych i przy kolanach regulowany nadmuch
powietrza -
szkoda, że temperatury nie da się regulować. Wysiadam, walę drzwiami -
nauka
idzie mi szybko. Obchodzę samochód, siadam po prawej stronie kierowcy, walę
drzwiami - zamykają się bez trudu. Kątem oka widzę zaciekawienie obsługi,
podchodzi do mnie jeden jegomość, otwiram drzwi, on pyta uprzejmnie, w czym
mógłby pomóc, ja również uprzejmie odpowiadam, że czekam na innego
pracownika, widzę jednak na twarzy troskę, więc uśmiecham się i mówie, że
drzwi się ciężko zamykają; on spogląda przez okno w stronę, gdzie stoi moje
Audi, uśmiecha się i mówi, że w porządku. "W porządku?!" - myślę sobie, czy
on może chce przez to powiedzieć, że ja tak mocno zamykam Audi? Przecież
jest odwrotnie! Ale niech i tak będzie, szok technologiczny... Ponownie
zamykam drzwi, tym razem lekko. Siedzi się bardzo wygodnie, wszystko, co
pasażer potrzebuje, jest pod ręką. Otwieram schowek. Niestety nie ma w nim
prawie wolnego miejsca - całość zajęła wydana w kolorze instrukcja obsługi.
Oglądam się zastanawiając się, gdzie mógłbym schować tę knigę na wypadek,
gdybym potrzebował schowka na pozostawienie dokumentów lub pieniędzy, lecz
nigdzie nie ma na to miejsca. Pod siedzeniem kuwetka na papcie - ciężko się
otwiera, trzeba mocno chwycić kciukiem i indeksem za zamek, ścisnąć i
następnie pociągnąć. Nie, stanowczo nie ma za dużo miejsca na drobiazgi.
Korzystam z sytuacji i zaczynam studiować dane techniczne, lecz oto zjawia
się sprzedawca - czas na próbę E 220 CDI...... c.d.n.

Oleg






Temat: Kupno Hyundai Pony - na co zwrocic uwage
U mnie w rodzinie od 13 lat jest to auto z 92 roku z gazem od 2-3 lat.

Zwroc uwage na pologe - czy nie przerdzewiala (pod dywanikami kierowcy i
pasazera szczegolnie).

Tamte modele z poczatku lat 90tych mialy kiepskie amortyzatory z tylu -
najlepiej na probnej trasie wjedz na jakies nieduze wyboje z predkoscia
okolo 80-90 i zobacz jak sie zachowuje tyl - czasem mozna sie przestraszyc
(ale to raczej przypadlosc modelu a nie poszczegolnych egzemplarzy)- no
chyba, ze ma wymienione amortyzatory na niefirmowe.

Szybko tez padl centralny zamek i elektryka jednej szyby oraz jedna klamka z
tylu - warto sprawdzic chociazby dla zbicia ceny jak cos szwankuje.

Sprawdz tez czy sie nie slizga sprzeglo - ojciec zmienial co 5 lat. Przy
okolo 40 km/h wrzuc trojke, wkrec na wcisnietym sprzegle okolo 4500 obr/min
i spusc gwatlownie sprzeglo - jak zlapie od razu to OK - jak bedzie sie
slizgac - to znowu mozna troche zbic z ceny.

Na benzynie przy okolo 1000 - 1800 obr/min przy obciazeniu zawory dzwonia -
ale to taki model - mial od nowosci. Na gazie praktycznie nie dzwonia.

Warto tez kilka razy zgasic i zapalic - czy nie ma problemu z
rozrusznikiem - czasem rozrusznik nie trafia na zebatke i wydaje glosny
zgrzyt - nic poważnego (naprawiac się chyba raczej nie oplaca), ale zawsze
mozna zbic cene.

Jak chcesz mozesz zabrac tez auto ma myjnie automatyczna (nie reczna) -
sprawdzic czy instalacja elektryczna szczelna. Swojego auta ojciec nigdy nie
myje w takich myjniach - zawsze gasnie w trakcie mycia i pozniej jest
problem z odpaleniem - trzeba na pych - ma to juz od paru lat i nie wiadomo
gdzie lezy szkopol.

Ogolnie silnik pomimo 200 000 jest OK. Mial wymieniany raz lancuszek jakis
gdziesz przy zaworach, 2x sprzeglo (w duzej mierze w winy uzytkownika) i
rozrusznik - a tak to nic wiecej. Mamy w rodzinie jeszcze 100km mazde 3ke i
musze przyznac, ze ten stary huyndai jest bardziej zywiolowy - szczegolnie
na wyzszych biegach. Komfort jazdy raczej sredni i troche kiepskie
zawieszenie, ale silnik jest super. Skrzynia biegow tez super - biegi same
wskakuja. Troche pali - w miescie okolo 10L - ale na trasie mozna zejsc
ponizej 7dmiu (w gazie).

Ostatnio wymieniane byly jakies tuleje przy przednim prawym kole. Teraz
znowu stuka cos w tylnim lewym kole - male pierdulki, ale raz na rok
szczegolnie po zimie jakies takie guwienka sie mu zdarzaja.

Z tego co pamiętam:

Tulejka na łożysko kola kosztowala cos z 200zl z wymiana

Rozrusznik 300zl z wymiana (gwarancja rok) + 200zl wczesniejsza regeneracja
szczotek + 200zl cos jeszcze innego wczesniej. Teraz jest nowy i jest OK.

Wymiana sprzęgła chyba cos kolo 1000-1200zl z 3 lata temu

Wyniama lancuszka przy zaworach (auto przestalo palic) chyba około 600-800zl

Komplet nowych opon zimowych z wymiana - 500zl (kormorany)

Raz na jakis czas cos przy zawieszeniu pada - albo łożysko, albo cos
innego - sprawy groszowe.

PS - powiedz proszę za ile go kupujesz - pytam z ciekawości.

pozdrawaim

K





Witam
Przymierzam sie do zakupu Pony, rocznik '91, 1500cm3 z gazem.
Na co byscie radzili zwrocic uwage?
Pozdrawiam
Michal






Temat: Akumulator w maluchu
Witam.
Po (lub przed ) wykonaniu wszystkich czynności opisanych przez kolegę
koniecznie radzę  sprawdzić  upływnośc instalacji .
Jak  ?
Potrzebujesz prosty miernik jak w opisie , musi mieć jednak zakres pomiaru
pradu 10 A  .
Wyłacz wszytkie lampki , zamknij drzwi ( lampka oświetlenia wnętrza  !! )
odłącz kleme ( zwyczajowo ujemną dla bezpieczeństwa) .
Podłącz klemę  szeregowo przez amperomierz  i sprawdż wskazanie . generalnie
samochód powinien byc wtedy w dokładnie takim samym stanie jak podczas
normalnego długiego postoju ( np załaczony alarm jesli jest , zamknięty
central itp )
Wskazywany prąd nie powinien  przekraczać kilkunastu ( góra
kilkudziesięciu ) mA (  0.01 do 0.05 A)  Kazdy większy pobór jest podejrzany
i wymaga diagnozy .
Problemy mogą też wynikać z uszkodzenia jednej z trzech małych  1A  diód
wzbudzenia ( wbudowane w alternator)

Zresztą  sprawdzenie upływności  należy do podstawowych czynnosci
diagnostycznych  przy problemach z aku w samochodach .
Większość jednak bada upływność na otwartym samochodzie , mi dał kiedys
popalić centralny zamek ( orginał pneumatyk) Upływnośc na otwartym 125 mA ,
Po zamknięciu  po potrzepaniu klamką central domykał i utykał na poborze 0.8
A !! . Żadne aku tego nie wytrzyma .!


| Mam taki problem z moim kaszlakiem. Od pewnego czasu rozladowuje mi sie
| akumulator. W pelni naladowany wytrzymuje tydzien i pada. Na niskich
obrotach
| swieci sie kontrolka od aklumulatora, gasnie gdy dodam gazu lub jade na
ssaniu.
| Zaden z trzech elektrykow nie byl w stanie mi pomoc. Kazdy wymienil
alternator
| (lub naprawial alternator) i twierdzil, ze ladowanie jest prawidlowe i
| akumulator nie powinien sie rozladowywac. Stracilem juz kilkaset zlotych
(cenu
| warszawskich mechanikow:) i nadal mam problem. Akumulator mam 4 od
wrzesnie.
| Moze jest w stanie mi ktos pomoc? Bede wdzieczny. Pozdrawiam

Przy rozgrzanym normalnie silniku, na biegu jałowym nie może palić sie
lampka ładowania. Jesli zapala się, a alternator (sprawdź czy rzeczywiście
masz alternator) sprawny, to obroty b. jałowego sa zbyt niskie, albo masz
jakies poważne przeciążenie/zwarcie w którymś z odbiorników, albo jest
bardzo duży spadek napięcia na drodze alternator-aku.
Nabądź prosty miernik uniwersalny (taki po 15 zł;-)) i sprawdź (przy
nagrzanym silniku na biegu jałowym, wyłączone wszystkie odbiorniki)
napięcie
ładowania na alternatorze (najgrubszy przewód zakręcony na alt. -  masa).
Jeśli jest 13,7-13,8 V to nie ma paniki, ale powinno byc wiecej 14,0-14,4
V. Potem włącz światła i np. kierunkowskaz (nap. nie powinno spaść poniżej
13,5 V, ale normalnie jest wyższe - ok. 13,8-14,0 V). Jesli którys z
odbiorników powoduje poważne spadki napięcia to znaczy coś z nim nie tak -
zwiera/przeciąża. Jesli nap. na alt. jest ok. 17-19 V, to coś w zasilaniu
dalej jest przerwane (ale wątpię, skoro lampka ładowania gaśnie jednak;
wtedy na aku nap. jest 12,... V lub nawet niższe pod obciążeniem) lub
padnięty jest prostownik (ale ponoć wymieniali, więc pewnie chodzi o
przewody ładowania). Jesli wszystko ok. to sprawdź ciągłość (czy nie
naderwany) tego grubego przewodu ładowania - biegnie po lewej grodzi,
potem
po ścianie tylnej, zawija się nad półosią i dochodzi do rozrusznika (tam
jest zakręcony). Jesli jest cały przewód (czasem uszkadza się na załamaniu
nad półosią), to sprawdź napięcie ładowania na tej srubie od rozrusznika
(sruba - masa). Powinno byc takie samo z dokładnością do dzięsiątych V jak
na alternatorze). Jeśli jest wyraźnie niższe, a przede wszystkim spada
przy
włączeniu obciążenia (światła np.) to warto zająć sie przewodem alt.-
rozrusznik (może być nadwątlony), albo jest skorodowane połączenie na
alternatorze (wyczyścić). Jesli wszystko ok. to biegniesz z miernikiem do
aku. Mierzysz tak samo na klemach, a potem na kołkach aku. Tam, gdzie
wykryjesz spadek napięcia, to wiesz, gdzie jest nadwątlony styk (przewód,
złącze, klema itp.). Oczywiście może byc jeszcze problem masy - wyczyścić

z silnika do belki i tę z aku do nadwozia), możesz mieć padnięte aku (np.
zwarta jedna cela), jednak wtedy miałbyś problemy z odpaleniem auta.
Generalnie zwróć uwagę na ciągłość/jakość ładowania oraz czy któryś z
odbiorników nie przeciąża; no i obroty jałowe (czy nie zbyt małe).Pzdr,
Konik







Strona 2 z 2 • Wyszukano 127 postów • 1, 2
 
Copyright 2006 MySite. Designed by Web Page Templates